Wielki błąd Casha. Aston Villa straciła punkty ze spadkowiczem

Wielki błąd Casha. Aston Villa straciła punkty ze spadkowiczem
Twitter Screen
Aston Villa sensacyjnie zremisowała z Burnley 2:2 (1:1). Decydująca bramka padła po błędzie Matty’ego Casha. Spotkanie między Crystal Palace a Evertonem również zakończyło się wynikiem 2:2 (1:1). Z kolei w meczu Newcastle United z Nottingham Forest było 1:1 (0:0).

Burnley - Aston Villa

Dalsza część tekstu pod wideo
Burnley nie ma już szans na utrzymanie w Premier League. Przed niedzielnym meczem traciło 17 punktów do bezpiecznej strefy, zajmując przedostatnie miejsce w tabeli. Z kolei Aston Villa prawdopodobnie będzie walczyła do ostatniej kolejki o lokatę premiowaną grą w nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów.
W wyjściowym składzie "The Villans" znalazł się Matty Cash. Reprezentant Polski już w początkowych minutach dopuścił się przewinienia, popełniając jeden z pierwszych fauli podczas spotkania.
Co ciekawe, pierwsza groźniejsza sytuacja należała do spadkowicza. W dziewiątej minucie Jaidon Anthony dopadł do dobitki po uderzeniu kolegi z drużyny i zapakował piłkę do siatki, zapewniając swojemu zespołowi prowadzenie.
Aston Villa starał się odpowiedzieć, konstruując złożone akcje. Swoje okazje miało również Burnley - przed dobrą szansą stanął m.in. Zian Flemming. W 39. minucie wydawało się, że "The Villans" w końcu wyrównają. Ollie Watkins po dośrodkowaniu kolegi z drużyny trafił głową do siatki. Ostatecznie jednak Anthony Taylor anulował jego gola z powodu spalonego.
Jak jednak mawiają, co odwlecze, to nie uciecze. W 42. minucie John McGinn podszedł do wykonania rzutu rożnego i posłał centrę na głowę Rossa Barkleya. Angielski pomocnik zapakował piłkę do bramki, trafiając zgodnie z przepisami.
Na początku drugiej połowy zespoły wymieniły cios za cios. Najpierw do siatki po dalekim wybiciu Emiliano Martineza trafił wspomniany wcześniej Watkins. Zaledwie trzy minuty później Flemming po stracie Matty’ego Casha sfinalizował błyskawiczną kontrę Burnley.
W 80. minucie Cash opuścił boisko. Kilka chwil później Emiliano Buendia wywrócił się w polu karnym Burnley, lecz arbiter nie odgwizdał przewinienia. Finalnie rywalizacja zakończyła się rezultatem remisowym 2:2. Reprezentant Polski może pluć sobie w brodę, że po jego błędzie Aston Villa ostatecznie straciła punkty.

Crystal Palace - Everton

Przed niedzielnym meczem Everton dalej miał szansę na grę w Lidze Konferencji. Jeśli myślał o awansie do europejskich rozgrywek, musiał pokonać Crystal Palace, które w tym sezonie ligowym nie walczy już o nic.
36. kolejka Premier League faktycznie lepiej zaczęła się dla "The Toffees". W szóstej minucie James Tarkowski po rzucie rożnym zamykał akcję swojego klubu. Znajdując się w niewielkiej odległości od bramki, strzelił pierwszego gola.
Crystal Palace starało się szybko zdobyć bramkę kontaktową. Po kilku mało klarownych sytuacjach Maxence Lacroix uderzył na bramkę rywali, lecz na posterunku był Jordan Pickford. Po chwili na jego próbę odpowiedział Kiernan Dewsbury-Hall, któremu także zabrakło skuteczności.
Niedługo później klub z Londynu w końcu dopiął swego. W 34. minucie Ismaila Sarr dobrze odnalazł się w polu karnym rywali i na raty doprowadził do wyrównania. Chwilę po akcji Senegalczyka Jorgen Strand Larsen wywrócił się jeszcze w szesnastce rywali, lecz arbiter nie zamierzał wskazywać na wapno.
Początek drugiej połowy znów należał do Evertonu. Po zaledwie 76 sekundach od wznowienia do bramki rywali trafił Beto. Gwinejczyk otrzymał podanie od Tarkowskiego i świetnie uporał się z defensywą Crystal Palace. W samotnym rajdzie wykiwał jednego z obrońców, a następnie strzałem między nogami Deana Hendersona zdobył bramkę.
W 66. minucie Crystal Palace było bliskie wyrównania. Sarr zamykał centrę kolegi z drużyny, oddając groźne uderzenie głową. Pickford po raz kolejny zachował jednak przytomny umysł i uchronił swój zespół przed stratą gola.
Zespół z Londynu nie odpuszczał, co w końcu przyniosło efekty. W 77. minucie Jean-Phillipe Mateta wykorzystał centrę w pole karne rywali i zapakował piłkę pod poprzeczkę.
W końcowych minutach Daichi Kamada wywrócił się jeszcze w szesnastce Evertonu, lecz nie było mowy o przewinieniu. Dobre okazje po stronie Crystal Palace mieli jeszcze Adam Wharton i Mateta. Z kolei w szeregach "The Toffees" w dogodnej sytuacji znalazł się Iliman Ndiaye. Żaden z nich nie zdołał jednak sfinalizować swojej akcji, przez co spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Nottingham Forest - Newcastle United

Przed meczem Nottingham Forest nie miało zapewnionego utrzymania w Premier League. Na trzy kolejki przed końcem sezonu zajmujący pierwsze miejsce w strefie spadkowej West Ham tracił do niego sześć punktów. Z kolei "Sroki" dalej miały matematyczne szanse na awans do Ligi Konferencji, lecz wydawało się to mało prawdopodobne.
W początkowych minutach Newcastle kontrolowało przebieg spotkania. Piłkarze Eddiego Howe’a dyktowali tempo gry, dłużej utrzymując się przy piłce. Pierwsza groźna sytuacja należała jednak do rywali.
W 35. minucie Cunha huknął z bliskiej odległości z woleja, zmuszając Nicka Pope’a do interwencji. Golkiper wykazał się dobrą reakcją, chroniąc swój zespół przed stratą gola. W pierwszej połowie niezłą okazję miał jeszcze William Osula, którego strzał skutecznie wybronił Matz Sels.
W drugiej połowie oba zespoły miały swoje szanse. Po stronie Nottingham Forest w dogodnym położeniu znalazł się Taiwo Awoniyi, zaś dla "Srok" mógł strzelić Bruno Guimaraes. Ostatecznie zarówno jednemu, jak i drugiemu zabrakło skuteczności. W kolejnych minutach dobrą sytuację miał jeszcze Osula.
"Sroki" w końcu przełamały strzelecką niemoc. W 74. minucie Jacob Ramsey posłał podanie prostopadłe w kierunku Harveya Barnesa, który zachował zimną krew i trafił do siatki.
Po trafieniu rywali Nottingham Forest nie utraciło wiary. W 88. minucie Elliot Anderson rozegrał dwójkową akcję z Jamesem McAtee i strzałem z bliskiej odległości pokonał Pope'a. Finalnie rywalizacja zakończyła się remisem 1:1.

Dyskusja

Przeczytaj również