Wielki flop Legii szaleje w mocnej lidze. Mogliście zapomnieć o jego istnieniu

Jego transfer miał wznieść Legię Warszawa na jeszcze wyższy poziom, bo w CV miał epizody w AS Monaco, Fiorentinie czy Benfice. W Polsce zawiódł jednak po całości. Odpalił dopiero po odejściu.
W 2015 roku Gil Dias zamienił Bragę na AS Monaco za pięć mln euro. Portugalski piłkarz nie spełnił jednak oczekiwań. W pierwszej drużynie rozegrał tylko 17 meczów. Nie zdobył ani bramki, ani asysty.
Po nieudanej przygodzie w Ligue 1 skutecznie odbudowywał się w barwach Varzim i Rio Ave. Dobre występy w Portugalii przykuły uwagę ze strony Fiorentiny, Nottingham Forest i Olympiakosu. Żadne z wypożyczeń nie ułożyło się jednak po myśli Diasa. Przez trzy lata uzbierał dwa gole oraz trzy asysty.
Mimo słabej dyspozycji skrzydłowego z jego usług skorzystała Benfica. Władze popularnych "Orłów" wykupiły go z AS Monaco za 1,5 mln euro, ale skrzydłowy znów nie radził sobie najlepiej. W sezonie 2021/22 rozegrał 12 meczów, zdobył bramkę i dołożył asystę Efekt? Zaskakujący transfer do Niemiec.
Benfica sprzedała Diasa do Stuttgartu, lecz Portugalczyk jedynie potwierdził, że nieudane epizody w barwach AS Monaco czy Nottingham Forest nie były wcale dziełem przypadku. Podobnie wyglądała też jego przygoda w Bundeslidze, bo uzbierał tylko siedem występów (402 minuty) i jedno trafienie.
Kolejny słaby sezon sprawił, że Dias zaczął rozglądać się za mniej wymagającym środowiskiem. Na początku września 2023 roku, czyli tuż przed końcem letniego okienka, po jego usługi zgłosiła się Legia Warszawa. Wielokrotny mistrz Polski pozyskał 29-latka na zasadzie wypożyczenia.
Dorobek byłego reprezentanta Portugalii do lat 21 mógł robić wrażenie, wszak nieczęsto do PKO BP Ekstraklasy trafiają piłkarze z tak bogatym CV. W związku z tym oczekiwania także były ogromne, ale skończyło się jak zawsze. Dias kompletnie zawiódł. Na przestrzeni całego sezonu zagrał tylko 24 razy.
Podczas przygody przy Łazienkowskiej skrzydłowy brał udział przy zaledwie jednym golu. W meczu z GKS-em Tychy w Pucharze Polski zanotował asystę Marca Guala. Legia wygrała z kolei to starcie 3:1.
Po zakończeniu sezonu Dias opuścił Legię, lecz nikt po nim nie płakał. Portugalski skrzydłowy został okrzyknięty jednym z największych flopów transferowych w historii "Wojskowych". Konieczna była kolejna zmiana klubu. Tym razem ruszyło po niego Famalicao. Ruch ten był strzałem w dziesiątkę.
Skrzydłowy szybko stał się wiodącą postacią portugalskiego klubu. Pierwszy rozgrywki zakończył z dorobkiem 30 meczów, pięciu bramek i trzech asyst. Jeszcze lepiej poradził sobie w obecnym sezonie, bo do czterech goli dołożył dziewięć decydujących podań, dzięki czemu stał się wiodącą postacią w zespole. Dobra dyspozycja Diasa sprawiła, że Famalicao zajęło wysokie, piąte miejsce w lidze.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.