Wikęd pełen wrażeń! Klub z 3 Ligi nastraszył ekipę z Ekstraklasy

Wikęd pełen wrażeń! Klub z 3 Ligi nastraszył ekipę z Ekstraklasy
Piotr Matusewicz / pressfocus
Wisła Płock nie bez trudu awansowała do drugiej rundy Pucharu Polski. W wyjazdowym meczu z trzecioligowym Wikędem Luzino wygrała 3:2.
Ekstraklasowicz objął prowadzenie już w 6. minucie. Z bocznej strefy boiska w pole karne dośrodkował Dion Gallapeni, a z bliska piłkę do bramki zapakował Marcin Kościelecki.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wisła miała przewagę, ale mogła nadziać się na kontrę Wikędu. W 21. minucie składną akcję strzałem z dystansu zakończył Jakub Krefft, ale kopnął obok słupka. Goście natychmiast odpowiedzieli: z bliska na bramkę główkował Łukasz Sekulski, na posterunku był jednak bramkarz z Luzina.
Goście na drugiego gola czekali do 45. minuty. Piłkę po mocnym dośrodkowaniu w pole karne zgrał Gallapeni, a Sekulski zapakował ją do siatki.
Wydawało się, że faworyt kontroluje przebieg spotkania. Tym bardziej, że w 60. minucie strzelił trzeciego gola. Po rozegraniu rzutu rożnego bramkę uderzeniem głową zdobył Krystian Pomorski.
Piłkarz Wisły wkrótce z bohatera zmienił się w antybohatera. Po jego faulu w polu karnym gospodarze otrzymali rzut karny. Z jedenastu metrów gola dla Wikędu strzelił Robert Ziętarski.
Strzelony gol pokrzepił trzecioligowców. Szybko jeszcze raz wbili piłkę do bramki Wisły, ale trafienie nie zostało uznane z powodu spalonego. W 74. minucie Wisła stworzyła sobie kolejny problem: Olaf Kobacki sfaulował wychodzącego na czystą pozycję rywala i otrzymał czerwoną kartkę. Goście musieli kończyć mecz w osłabieniu.
Wikęd poczuł swoją szansę, ruszył do ataku i często zagrażał bramce Wisły. Już w doliczonym czasie gry gospodarze otrzymali rzut karny za rękę... Pomorskiego. Na bramkę zamienił go Przemysław Kostuch.
Piłkarze Wisły byli kompletnie pogubieni. Do ostatniego gwizdka bronili się bardzo rozpaczliwie, ale szczęśliwie dla siebie. To oni zagrają w kolejnej rundzie Pucharu Polski.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 16:35
Źródło: własne

Przeczytaj również