Wisła dalej na dnie Ekstraklasy. Znów zgubiła punkty

Wisła Płock znajduje się w słabym położeniu. Na zamknięcie siódmej kolejki PKO BP Ekstraklasy zremisowała z Pogonią Szczecin 1:1, znów tracąc punkty.
Przed poniedziałkowym meczem z Wisłą Płock o Pogoni Szczecin było niezwykle głośno. Wszystko za sprawą transferu Jordi Sancheza. „Duma Pomorza” aktywowała klauzulę w umowie Hiszpana i wykupiła go z Wisły Kraków.
Pierwsza groźniejsza akcja w spotkaniu należała do "Nafciarzy". W dziewiątej minucie Valentin Cojocaru popełnił błąd pod własną bramkę, lecz ostatecznie zdołał go naprawić, broniąc uderzenie Jorge Jimeneza.
W 24. minucie strzał Paula Mukairu obronił Rafał Leszczyński. Do dobitki dopadł Hussein Ali, który trafił do siatki. Ostatecznie jego trafienie z powodu spalonego nie zostało uznane.
Niedługo później Wisła otrzymała poważny cios. W 29. minucie na murawie usiadł Jimenez, który nie był w stanie kontynuować meczu. Hiszpan został zmieniony przez Olafa Kobackiego.
W kolejnych minutach dobre akcje mieli Darko Czurlinow, Lukas Willen i Dimitris Keramitsis. Za każdym razem brakowało zbyt wiele, aby piłka trafiła do siatki. Wisła odpowiadała swoimi sytuacjami, lecz nie były one zbyt groźne.
Drugą połowę lepiej rozpoczęła Pogoń. Po sporym zamieszaniu w polu karnym rywali do siatki trafił Jan Biegański, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Wisła za wszelką cenę starała się odpowiedzieć. W końcu dopięła swego. W 60. minucie w polu karnym Pogoni doszło do jeszcze większego zamieszania. W chaosie dobrze odnalazł się Marcus Haglind-Sangre, który strzelił na 1:1.
"Nafciarze" starali się pójść za ciosem. Tym razem to oni wydawali się konkretniejsi w ofensywie. Dobrą okazję miał Marcin Kamiński, który oddał celny strzał główką. Na posterunku był Cojocaru.
W trakcie rywalizacji nie padło więcej bramek. Kluby podzieliły się punktami, remisując w Szczecinie 1:1. Pogoń z dorobkiem dziewięciu punktów zajmuje szóste miejsce w tabeli, a Wisła jest 16.