Kopciuszek Ligi Mistrzów znów to zrobił! Istny koszmar BVB

Kopciuszek Ligi Mistrzów znów to zrobił! Istny koszmar BVB
Screen/X
Borussia Dortmund tylko zremisowała z Bodo/Glimt 2:2 w Lidze Mistrzów. Podobnym wynikiem po wielu zwrotach akcji zakończył się też mecz Bayeru Leverkusen z Newcastle United.
Po nie najlepszym wejściu w bieżący sezon Ligi Mistrzów piłkarze Bayeru Leverkusen wrócili na właściwe tory i ograli Benficę (1:0) oraz Manchester City (2:0). W środę walczyli o trzeci triumf z rzędu. Zadanie przed nimi stojące nie było proste, wszak rywalizowali z Newcastle United.
Dalsza część tekstu pod wideo
Lepszego wejścia w mecz "Aptekarze" nie mogli sobie wymarzyć. Już w 13. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Bruno Guimaraesa. Pomocnik trafił do własnej siatki po rzucie rożnym.
Bayer próbował jak najszybciej pójść za ciosem i zdobyć bramkę na 2:0. Najpierw nad poprzeczką z rzutu wolnego uderzył Alejandro Grimaldo. Tuż przed przerwą na drodze Ernesta Poku i Jarella Quansaha stanął Aaron Ramsdale. Anglik utrzymywał "Sroki" przy życiu.
Na odpowiedź ze strony Newcastle United było trzeba poczekać aż do drugiej połowy. Tuż po wyjściu z szatni faulu we własnym polu karnym dopuścił się Mark Flekken. Do ustawionej na wapnie piłki podszedł Anthony Gordon. Anglik bez kłopotów trafił na 1:1.
W 74. minucie "Sroki" do zwycięstwa przybliżył Lewis Miley. Rywale nie złożyli jednak broni i w 88. minucie wyrównali za sprawą Grimaldo. Mecz Bayeru z Newcastle zakończył się remisem 2:2.
Dużo lepiej w trwającej edycji Ligi Mistrzów radziła sobie Borussia Dortmund. Zespół prowadzony przez Niko Kovaca wciąż był w grze o bezpośredni awans do 1/8 finału. Do wymarzonego celu mogło ich przybliżyć domowe zwycięstwo nad Bodo/Glimt.
Niemiecki zespół potrzebował lekko ponad kwadrans, aby objąć prowadzenie w tym spotkaniu. W 18. minucie bierność norweskiej defensywy wykorzystał Julian Brandt, który otworzył wynik pojedynku.
Szybko stracony gol nie zniechęcił Bodo/Glimt. Mistrz Norwegii momentalnie próbował odrobić straty. Dwukrotnie na drodze Kaspra Hogha stawał Gregor Kobel. Po jednym z uderzeń piłka trafiła nawet w słupek.
Coraz lepsze sytuacje po stronie gości w końcu poskutkowały trafieniem na 1:1. Na kilka chwil przed końcem pierwszej połowy świetną wrzutkę Patricka Berga na trafienie zamienił Haitam Aleesami.
Euforia w ekipie Bodo/Glimt nie utrzymywała się jednak długo. W 51. minucie piłkę w siatce po skutecznej dobitce umieścił bowiem Brandt.
Bardzo dobry występ Niemca nie wystarczył do triumfu. Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry do remisu 2:2 doprowadziło Bodo/Glimt. Takim też wynikiem zakończył się ten mecz.
Norweski zespół zdobył dwie bramki w jednym spotkaniu już po raz czwarty w tej edycji. Wcześniej uczynił to z dwoma innymi gigantami: Tottenhamem i Juventusem, a także Slavią Praga.
Piotr - Sidorowicz
Piotr SidorowiczWczoraj · 22:55
Źródło: własne

Przeczytaj również