X wybuchł po koszmarnej połowie Polaków! "Ogarnijmy się, na litość boską"
Pierwsza połowa meczu Polska - Albania zakończyła się wynikiem 0:1. Portal X płonął podczas tych 45 minut. Na biało-czerwonych posypały się gromy.
Zanim mecz się rozpoczął, na Stadionie Narodowym zapanowała konsternacja. Problemy z nagłośnieniem spowodowały, że kibice nie słyszeli jak należy obu hymnów.
- Dzisiaj pobiliśmy jeśli chodzi o hymn Edytę Górniak. Matko, jaka żenada - skwitował Marcin Ryszka z Goal.pl.
Polacy mocno weszli w to spotkanie i w pierwszych minutach stworzyli sobie okazje bramkowe. Nie udało się jednak pokonać bramkarza Albanii.
- Albańczycy na starcie meczu, jak Polacy w trakcie meczu z Koreą Południową na MŚ 2002. Te hymny chyba sparaliżowały rywali Biało-czerwonych. To musiała być strategia - napisał Łukasz Pawlik z goal.pl.
Potem zrobiło się gorąco pod bramką Kamila Grabary. Niepewne zagrania prezentował Matty Cash, ale z biegiem minut i pozostali nasi zawodnicy wyglądali nerwowo.
- Widać, że Cash nie wychowany w polskiej myśli szkoleniowej. Tyle razy trenerzy powtarzali - nie graj przez środek w obronie. Już 2 razy im oddał piłkę pod polem karnym - zażartował jeden z kibiców.
- Strasznie nerwowi są biało-czerwoni - zauważył Mateusz Hawrot z Meczyki.pl. - Pewne niedociągnięcia w naszej grze są - z przekąsem dodał Tomasz Hatta z igol.pl. - Co my gramy? - pytał Piotr Dumanowski.
Pachniało bezbramkowym remisem do przerwy, ale w 42. minucie Albania otworzyła wynik. Hoxha trafił po koszmarnym błędzie Jana Bednarka.
- Dlaczego Bednarek musiał zrobić Bednarka, a w Porto gra tylko szefa? - pytał Mateusz Ligęza z Radia ZET.
- Bednarek wiadomo, ale panie Kędziora, potem domagaj się spalonego, najpierw zapindalasz do końca, żeby zatrzymać rywala - zwrócił uwagę Przemysław Michalak.
- Dobry plan, zadziałał. Szkoda, że dla Albanii. Tak od 8. minuty mecz wygląda w stu procentach, jak chcieli - podsumował Przemysław Langier z Interii, domagając się wejścia Oskara Pietuszewskiego.
- Po obiecującym początku nastała ciemność. I jeszcze Bednarek dał do pieca - czyli ten, który w Porto gra wzorowo. Czy w lidze, czy w pucharach. Ogarnijmy się, na litość boską - nie dowierzał Marcin Gazda z Eleven Sports.
Polaków schodzących do szatni pożegnały gwizdy.