Z nieba do piekła! Gigantyczny błąd zawodnika Tottenhamu, utrzymanie wciąż niepewne
Tottenham nie dowiózł skromnego prowadzenia i zaledwie zremisował z Leeds United 1:1 (0:0). Bohaterem, a zarazem antybohaterem, okazał się Mathys Tel.
Leeds mogło otworzyć wynik w 21. minucie. Świetną główką popisał się Rodon, ale jeszcze lepiej zareagował Kinsky. Golkiper wspaniale zatrzymał piłkę tuż przed linią.
W końcówce pierwszej połowy Tottenham postraszył za sprawą próby Palhinhy. Następnie było gorąco przy weryfikacji rzutu karnego po faulu na Calvercie-Lewinie, ale Anglik złamał linię spalonego.
Po zmianie stron w końcu zobaczyliśmy piłkę w siatce. W 50. minucie idealne uderzenie posłał Tel. Francuz przejął wybitą futbolówkę, a następnie perfekcyjnie przymierzył z dystansu.
Korzystny dla "Spurs" wynik nie utrzymał się długo. W 70. minucie to właśnie Tel kopnął w głowę Ampadu, a sędzia wskazał na wapno. Napastnik nieporadnie próbował wybić piłkę, co poskutkowało "jedenastką".
Ze stałego fragmentu nie pomylił się fantastyczny w tym aspekcie Calvert-Lewin. Znów był remis, który zdecydowanie nie urządzał Londyńczyków. Gospodarze ruszyli więc do ataku.
Czasu mieli sporo - tym bardziej, że sędzia doliczył aż 13 minut - ale żadna z akcji nie stanowiła realnego zagrożenia dla Darlowa. Wręcz przeciwnie - to Longstaff obił poprzeczkę po paradzie Kinskiego. Później zaś debatowano nad karnym po faulu na Maddisonie, lecz sędzia powstrzymał się od kolejnej "jedenastki". Finalnie Tottenham zremisował 1:1 (0:0) z pewnym utrzymania Leeds. "Spurs" mają dwa punkty przewagi nad strefą spadkową na dwie kolejki przed końcem.