Zalewski odpadł z pucharu. Tragedia w rzutach karnych, Inter poznał rywala w finale

Lazio pokonało Atalantę w rzutach karnych 2:1 (4:3 w dwumeczu) i awansowało do finału Pucharu Włoch. Tam zagra z Interem Mediolan.
Wtorkowe spotkanie Interu Mediolan z Como przyniosło mnóstwo emocji i zakończyło się triumfem lidera Serie A 3:2. Drużyna prowadzona przez Cristiana Chivu została pierwszym finalistą Pucharu Włoch. W środę mogło do niego awansować Lazio lub Atalanta.
Pierwsze starcie z udziałem obu drużyn zakończyło się remisem 2:2. O losach tego dwumeczu musiał zatem zdecydować rewanż.
Zaraz po rozpoczęciu meczu prowadzenie Atalancie mógł dać Nicola Zalewski. Reprezentant Polski dopadł do odbitej piłki, lecz uderzył w Edoardo Mottę. Włoski bramkarz popisał się skuteczną interwencją.
Mimo upływu czasu obie drużyny nie potrafiły skutecznie zagrozić rywalom. Na kolejne dogodne sytuacje było trzeba poczekać aż do 51. minuty. Do strzału doszedł Nikola Krstović, lecz na posterunku ponownie znalazł się Motta. Golkiper gości utrzymywał swój zespół przy życiu.
Na pierwszą w tym meczu bramkę należało poczekać aż do 61. minuty. Piłkę w siatce umieścił wówczas Ederson, jednak radość po stronie Atalanty nie trwała długo. Po interwencji systemu VAR sędzia anulował gola strzelonego przez gospodarzy. Tuż przed trafieniem faulowany był Motta.
Kilka niewykorzystanych sytuacji po stronie Atalanty zemściło się na nich w 83. minucie. Po rzucie rożnym na 1:0 trafił Alessio Romagnoli.
Prowadzenie po stronie Lazio utrzymywała się tylko dwie minuty. Po uderzeniu sprzed pola karnego do remisu 1:1 doprowadził Mario Pasalić.
Mało brakowało, aby Atalanta poszła za ciosem i w doliczonym czasie gry strzeliła gola na wagę triumfu. Piłka po strzale Gianluki Scamakki uderzyła jednak tylko w słupek. Z racji tego, że po upływie 90 minut padł remis 1:1 (3:3 w dwumeczu), konieczne okazało się rozegranie dogrywki.
Zaraz po jej rozpoczęciu na listę strzelców wpisał się Giacomo Raspadori. Po kolejnej interwencji VAR-u bramkę autorstwa Włocha finalnie anulowano. Napastnik znajdował się bowiem na ofsajdzie.
Dogrywka finalnie nie przyniosła ani jednego trafienia, co sprawiło, że o losach awansu musiały decydować rzuty karne. Te rozpoczęły się fatalnie dla Lazio. Już w pierwszej serii nie trafił Nuno Tavares, lecz nie była to jednorazowa pomyłka. Kolejne pięć z siedmiu uderzeń również nie zostały zamienione na bramki. Po stronie Atalanty pudłowali Gianluca Scamacca, Davide Zappacosta, Mario Pasalić i Charles De Ketelaere.
W ekipie z Rzymu nie trafił zaś Danilo Cataldi, lecz na jego szczęście Lazio szybko zdołało się przebudzić. Gole autorstwa Gustava Isaksena i Kennetha Taylora dały bowiem zwycięstwo. Atalanta, choć w serii "jedenastek" objęła prowadzenie 1:0, nie wykorzystała aż czterech rzutów karnych z rzędu i w efekcie odpadła z Pucharu Włoch. W wielkim finale rywalem Interu Mediolan będzie Lazio.