Zaskakujące słowa Frederiksena. Wrócił do meczu z Aarhus. "Nie zrobiłbym zbyt wielu zmian"
Lech Poznań w środę w bardzo bolesnych okolicznościach odpadł z walki o Ligę Mistrzów. Do wydarzeń z Bułgarskiej wrócił Niels Frederiksen. Jego słowa mogą zaskakiwać.
Przed tygodniem mistrzowie Polski wygrali w Danii aż 4:1. Wydawało się, że jedną nogą są już w trzeciej rundzie eliminacji. W rewanżu przegrali jednak takim samym wynikiem po dogrywce i odpadli po serii rzutów karnych.
Wielu ekspertów i kibiców obwinia za to Nielsa Frederiksena. Szkoleniowiec Lecha niespodziewanie przyznał, że nie zmieniłby planu na mecz.
- Wiecie - muszę być szczery. Nie jest prawdopodobne, że zagramy jeszcze raz z Aarhus. Chociaż... to jest możliwe. Skupiam teraz całą swoją energię na tym, żeby odbudować zespół, przywrócić koncentrację, mentalność. Przepracować to rozczarowanie, a potem analizować naszych kolejnych rywali - powiedział Frederiksen podczas spotkania z dziennikarzami.
- Nie mam rzeczy, których jakoś bardzo żałuję. To nie jest tak, że mam poczucie, że powinniśmy byli drastycznie coś zmienić. Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby tak było - stwierdził.
- Nie zrobiłbym zbyt wielu dużych zmian. Można było skorygować jakieś drobne szczegóły, które mogliśmy zmienić. Tak, przyznaję to. Ogólnie myślę, że zagraliśmy ten mecz tak, jak zaplanowaliśmy i nie jestem niezadowolony z tego planu - przyznał.
- Zabrakło nam skuteczności - bez dwóch zdań - a oni byli bardzo skuteczni w swoich sytuacjach. Nie mieli ich więcej niż my - zakończył szkoleniowiec Lecha.