Zawodnicy Lecha krytykują trenera. Zaskakujące słowa. "Odpuścił, zszedł na boczny tor"
Z Lechem Poznań rozstaje się Sindre Tjelmeland, czyli asystent Nielsa Frederiksena. Radosław Murawski i Robert Gumny przyznali, że w ostatnich miesiącach szkoleniowiec nie był w pełni zaangażowany w pracę na rzecz "Kolejorza".
Lech ogłosił już przedłużenie umowy z Nielsem Frederiksenem. Szkoleniowiec podpisał kontakt ważny do połowy 2028 roku. Duńczyk musi jednak przebudować swój sztab.
Już wiadomo, że w Poznaniu nie zostanie Sindre Tjelmeland. Norweg, od 2024 roku będący asystentem Frederiksena, "idzie na swoje". Od lata będzie prowadził Molde.
Taki ruch zapowiadano od dłuższego czasu, umowy między stronami trwały dość długo. Jednocześnie, jak wynika z relacji piłkarzy Lecha, znacznie zaangażowały szkoleniowca, który nieco odpuścił pracę w "Kolejorzu".
- Współpracuję z nim dwa lata. Znam trochę jego różnych zachowań. Robił niesamowitą pracę, tego mu nie można zabrać. Ma ogromną wiedzę i świetne podejście do zawodników. Ale z podpisaniem z nim kontraktu były różne przeboje. Moje osobiste zdanie - kiedy podpisujesz umowę z innym klubem i żyjesz nim, a jednocześnie jesteś tutaj, to albo dajesz z siebie 100% tutaj, albo odchodzisz tam. Nie ma możliwości, żeby być 50 na 50 - ocenił Radosław Murawski.
- Jest różnica w tym, jak trener zachowywał się w tym i poprzednim sezonie. Szczególnie w ostatnich miesiącach. Zawodnicy, którzy dołączyli do nas teraz, nie do końca odczuli poprzedniego Sindre - dodał w programie na kanale Foot Truck.
- Między słowami można wyczuć, że odpuścił, zszedł na boczny tor. Ja tak samo to odczułem. (...) Moja opinia jest taka, że on tworzy relacje z zawodnikami i jako pierwszy trener niekoniecznie powinien to robić. Jeśli chodzi o wiedzę, treningi, taktykę - jest bardzo dobry - uzupełnił Robert Gumny.
Molde to aktualnie piąty zespół ligi norweskiej, traci osiem punktów do liderującego Vikinga. Tymczasowym trenerem zespołu jest Szwed Martin Falk.
Oglądaj wywiad z Gumnym i Murawskim na kanale Foot Truck:
