"Zdrajca, tchórz". Wrze w Holandii, Koeman zrównany z ziemią

"Zdrajca, tchórz". Wrze w Holandii, Koeman zrównany z ziemią
Pro Shots Photo Agency / pressfocus
Ronald Koeman stał się wrogiem publicznym numer jeden w Holandii. Selekcjoner "Oranje" jest bezlitośnie krytykowany po odpadnięciu swojej drużyny z mistrzostw świata.
Holendrzy w 1/16 finału przegrali z reprezentacją Maroka. Po dogrywce było 1:1. W serii rzutów karnych zespół z Afryki wygrał 3:2.
Dalsza część tekstu pod wideo
Za niepowodzenie Holandii powszechnie obwiniany jest Ronald Koeman, który przed meczem z Marokiem zdecydował się na zmianę ustawienia. Porzucił system z czterema obrońcami i zdecydował się na ustawienie z piątką z tyłu. Defensywne nastawienie zespołu nie przyniosło dobrego efektu.
- To coś, czego należy się głęboko, naprawdę bardzo głęboko wstydzić. To, jak defensywnie i bez jakiejkolwiek inicjatywy zaprezentowała się reprezentacja Holandii przed całym światem, jest wielką hańbą. Koeman i Van Dijk zdradzili wszystko, co od zawsze definiowało holenderski futbol - komentował Driessen.
- Maroko wyszło na boisko po zwycięstwo. Holandia - żeby nie przegrać. Już to nastawienie wiele mówi o reprezentacji i Koemanie, który przed całym światem zaprezentował się jak tchórz. Wystawił na szwank renomę Holandii jako kraju kojarzonego z odważnym, ofensywnym i dominującym futbolem - grzmial holenderski dziennikarz.
Driessen nie oszczędza też Virgila van Dijka. Nie podoba mu się, że kapitan drużyny nie podszedł do ostatniego rzutu karnego. Zmarnował go mało doświadczony Cryscencio Summerville.
- Konsekwencją porażki powinno być odejście Koemana ze stanowiska selekcjonera. Jego pozycja jest już nie do obrony. A jego następca nie musi już nawet wybierać się do Liverpoolu, by przekonywać Virgila van Dijka do przedłużenia reprezentacyjnej kariery do EURO 2028. Dla reprezentacji Holandii nadszedł czas na nowy rozdział, nową energię i nowy początek. Bez Koemana i bez Van Dijka - podsumował Driessen.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 07:59
Źródło: De Telegraaf

Przeczytaj również