Żewłakow bohaterem Legii. Wiadomo, co powiedział wujkowi po meczu
Jakub Żewłakow został bohaterem Legii Warszawa w sobotnim meczu z Motorem Lublin. Marcin Żewłakow w rozmowie z TVP Sport ujawnił, co po spotkaniu usłyszał od swojego bratanka.
W środku tygodnia Motor wyeliminował Legię z Pucharu Polski. Podopieczni Mariusza Misiury wygrali 3:0. W sobotę obie drużyny spotkały się w Ekstraklasie.
"Wojskowi" do 94. minuty przegrywali 1:2 po dublecie Karola Czubaka. Napastnik Motoru finalnie nie był jedynym piłkarzem, który zakończył mecz z dubletem.
W doliczonym czasie gry Jakub Żewłakow zapewnił Legii zwycięstwo 3:2. Sprawił tym samym radość sobie, bliskim i całemu klubowi.
- Kuba może sobie przypisywać wielką rolę w tym, że do Warszawy wracał wesoły i spełniony autobus Legii. To początek jego kariery i to jest bodaj pierwszy moment, który wynosi go o dwa, trzy piętra wyżej, który go dowartościowuje i sprawia, że ma poczucie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. W sobotni wieczór nadeszła zapłata za wszystkie trudne dni i momenty załamania, wynikające z kontuzji, które hamowały jego rozwój. Dziś Kuba wie, że ciężka praca się opłaciła. To moment, w którym piłkarz zdaje sobie sprawę, że w karierze mniej jest tych przyjemnych dni, a więcej trudnych. Na te kilka minut sobotniego wieczoru warto było cierpieć i pracować miesiącami. Warto było zaciskać zęby, a dobre momenty przyszły. Kuba zebrał pierwsze plony ciężkiej pracy - powiedział Marcin Żewłakow na łamach TVP Sport.
- Schodząc ze stanowiska komentatora, spotkałem Kubę otoczonego wianuszkiem dziennikarzy. Na chwilę odszedł i szepnął: "Wujek, sam jeszcze za dobrze nie wiem, co się dzieje". Myślę, że radość jest duża, ale i rozsądku wiele. U Kuby "odklejki" nie będzie - dodał ekspert stacji Canal+ Sport.
Jakub Żewłakow łącznie wystąpił w 20 spotkaniach seniorskiej ekipy Legii. Zanotował w nich dwie bramki i jedną asystę.
Ekipa Marka Papszuna wróci do gry 13 września. Wtedy podejmie Widzew Łódź.