Żewłakow nie kryje dumy z syna. Skomentował jego dublet w Legii
Jakub Żewłakow został bohaterem Legii Warszawa w sobotnim meczu z Motorem Lublin. Dumny z syna jest były piłkarz i dyrektor sportowy "Wojskowych", Michał Żewłakow, który rozmawiał z TVP Sport.
Do niedawna były reprezentant Polski był współodpowiedzialny za transfery Legii. Ostatecznie większą władzę dano jednak Frediemu Bobiciowi.
Syn Michała Żewłakowa, Jakub, odgrywa coraz ważniejszą rolę w pierwszym zespole Legii. W sobotę został bohaterem, zdobywając dwie bramki w doliczonym czasie gry przeciwko Motorowi Lublin.
Były piłkarz i działacz Legii nie kryje dumy ze swojego syna, Nie chodzi jednak o same bramki, ale o drogę, jaką młodszy z Żewłakowów przeszedł w klubie.
- Ja się cieszę, ale może nie z tego, że akurat strzelił swoje dwie bramki i na koniec meczu był na ustach większości obserwatorów tego meczu, ale z tego, że, wchodząc na boisko, pomagasz realnie drużynie. Dla mnie jako byłego piłkarza, człowieka, który pracował w klubie, to są takie wartości, które są ważne - powiedział Żewłakow.
- Jest takie powiedzenie: nieważne, kiedy trafisz do reprezentacji, reprezentacji młodzieżowej, czy do pierwszej drużyny swojego klubu, tylko ważne, jak długo w niej zostaniesz. Na pewno nagroda dla niego za trud, za ciężkie chwile, które przeżywał. Chodzi o przeszłość, kiedy dostawał się do pierwszego zespołu, kiedy musiał się przebijać przez akademię, przez drugi zespół - wspominał.
- Myślę, że dla niego ten wieczór był wyraźnym symbolem, że warto się poświęcać, warto się męczyć, bo w życiu piłkarza w tygodniu jest pięć dni szarych i są dwa kolorowe - jak wygrasz mecz i ten następny dzień. Potem znowu wracasz do pięciu szarych dni - zakończył.