Zieliński nie owijał w bawełnę. "Brzydka gra"
Polska rozpoczęła zmagania w Lidze Narodów od bezbramkowego remisu z Bośnią i Hercegowiną. Piotr Zieliński w rozmowie z TVP Sport przyznał wprost, że mecz nie stał na najwyższym poziomie pod względem atrakcyjności. W pewnym stopniu wynikało to ze stylu gry rywali.
Biało-czerwoni zdecydowanie nie zachwycili w czwartkowy wieczór. Szczególnie słaba była pierwsza połowa, w trakcie której nasi reprezentanci oddali tylko jeden celny strzał.
Po zmianie stron Polacy prezentowali się lepiej, częściej gościli pod bramką Martina Zlomislicia. Ostatecznie żadnemu z piłkarzy nie udało się trafić do siatki.
- Wynik na pewno nas nie satysfakcjonuje. W drugiej połowie zdominowaliśmy Bośniaków, brakowało tylko gola. Niestety nie udało się strzelić i tylko remisujemy. Czujemy duży niedosyt, bo chcemy wygrać mecz. Sytuacje były. Lepsze czy gorsze, bardziej klarowne lub mniej, ale stwarzaliśmy je. Jeden czy dwa gole minimum powinniśmy tu strzelić - powiedział Zieliński dla TVP Sport.
- Ciężko powiedzieć, czy Bośniacy nas zaskoczyli. Graliśmy u siebie, oni wiedzieli, że mamy mocny zespół. Bardziej czekali na to, aby skontrować, grać długie piłki, przeszkadzać. Była to brzydka gra, którą oni lubią. Mają "dużych" zawodników z przodu, czasami potrafią zaskoczyć, bo są tam dobrze wyszkoleni zawodnicy. Dziś chcieli próbować przedostać się pod naszą bramkę długimi podaniami - kontynuował.
Polacy szykują się już do poniedziałkowego starcia ze Szwecją. 31 marca to właśnie podopieczni Grahama Pottera pokonali biało-czerwonych w finale baraży o awans na mundial.
- Mam nadzieję, że w Szwecji będzie w nas jeszcze większa złość. Dalej siedzi w nas ostatnia porażka. Chcemy zagrać tam znacznie lepszy mecz. W marcu było bardzo przykro, bo nie pojechaliśmy na mundial. Liczę, że teraz będziemy lepsi - dodał Zieliński.
Pomocnik jest 110-krotnym reprezentantem Polski. W barwach narodowych zanotował 17 bramek i 19 asyst.