Znany Hiszpan wypisał się z poważnego grania. Real Madryt na pewno nie żałuje
Na początku kariery dysponował sporym potencjałem. Czas pokazał, że Real Madryt to dla niego zbyt wysoka półka. Sergio Reguilon wyjechał ze stolicy Hiszpanii, a jego kariera potoczyła się zupełnie inaczej, niż tego oczekiwano.
Gdy stawiasz pierwsze piłkarskie kroki w akademii Realu Madryt, oczekiwania wobec twojej osoby automatycznie rosną. Nie inaczej było w przypadku Sergio Reguilona. Lewy obrońca przebrnął przez wszystkie szczeble młodzieżowe, aż w końcu zapracował na debiut w pierwszej drużynie.
Hiszpan nie zagrzał miejsca w Madrycie. W debiutanckich rozgrywkach w seniorskiej kadrze w sezonie 2018/19 był tylko zmiennikiem piekielnie doświadczonego Marcelo i nie miał żadnych szans, aby rywalizować z nim o miejsce w składzie. W efekcie szybko został wypożyczony.
Reguilon trafił do Sevilli, w której wyraźnie odżył. Nic, co dobre, nie trwa jednak wiecznie. Po kilku miesiącach wrócił do Realu Madryt, gdzie dalej nie było dla niego miejsca. Co więcej, do klubu trafił Ferland Mendy, który przekreślił jakiekolwiek szanse na jego występy.
We wrześniu 2020 roku wychowanek "Królewskich" został więc sprzedany. Madryccy działacze ubili świetny interes na piłkarzu, który nie był im potrzebny. Do klubowej kasy trafiło 30 milionów euro. Na usługi hiszpańskiego defensora skusił się londyński Tottenham.
Pierwszy sezon Reguilona na Wyspach był stosunkowy udany. Jose Mourinho darzył go zaufaniem, przez co ten grał niemal wszystko od deski do deski. Kiedy legendarnego szkoleniowca zastąpił Nuno Espirito Santo, Hiszpan dalej mógł liczyć na regularne występy.
Sytuacja lewego obrońcy wyraźnie się pogorszyła, gdy pierwszym trenerem Tottenhamu został Antonio Conte, który pomijał go przy ustalaniu kadry na niektóre spotkania. Na domiar złego pod koniec sezonu 2021/22 piłkarz złapał kontuzję. Był to początek jego końca w Londynie.
Hiszpan spędził kolejne dwa sezony na wypożyczeniach. Występował w Atletico Madryt, Manchesterze United oraz Brentford. Do dwóch ostatnich klubów trafił już za czasów kadencji Ange Postecoglou. Żaden ze wspomnianych okresów nie był w jego wykonaniu udany. Piłkarz dostawał niewiele minut i prezentował się przeciętnie. "Czerwone Diabły" skróciły nawet jego wypożyczenie. Eksperci zarzucali mu luki w defensywie oraz nieumiejętną grę na wahadle.
W lipcu 2025 roku kontrakt Reguilona w Tottenhamie wygasł. Zawodnik trafił na rynek wolnych agentów i poszukiwał nowego klubu przez prawie siedem miesięcy. Pod koniec stycznia zasilił szeregi Interu Miami. Po przenosinach za ocean zaliczył trzy występy i częściowo zerwał więzadła, przez co pauzuje do dziś. Niewykluczone, że w wieku 29 lat, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Przede wszystkim musi jednak wrócić do zdrowia, czego kibice bez wątpienia mu życzą.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.