Klęska Polaków na EURO. Nie było czego zbierać
Polscy szczypiorniści przegrali drugi mecz na mistrzostwach Europy. Tym razem ulegli Islandii 23:31.
Tylko początek meczu był wyrównany. Polacy zaskoczyli rywali postawą w obronie. Dobrze bronił Miłosz Wałach. Efekt? Po 10. minutach biało-czerwoni prowadzili 5:4.
Później do głosu doszli Islandczycy, który doprowadzili do remisu, a później powoli budowali swoją przewagę. Polacy mieli problem w ataku, ale byli jeszcze w stanie utrzymywać kontakt z rywalami. Do przerwy przegrywali 10:13. To dawało nadzieję na nawiazanie walki.
Druga połowa długimi fragmentami była jednak kompromitująca w wykonaniu biało-czerwonych. Polacy byli bezradni w ofensywie. Grali chaotycznie, mieli problem z kreowaniem okazji, a gdy te już były, to często je marnowali. Dość powiedzieć, że w jednym z okresów gry w przewadze w minutę stracili dwa gole...
Islandczycy grali na zdecydowanie wyższym poziomie. Na 13 minut przed końcem prowadzili już 25:15. Było jasne, kto wygra mecz. Pozostawało pytanie, w jakich rozmiarach. Ostatecznie biało-czerwonym udało się nieco upudrować rzeczywistość...
Dla Polaków to druga porażka podczas EURO. Niemal na pewno nie awansują do kolejnej rundy turnieju. Ostatecznie stracą na to szansę, jeśli Węgrzy w drugiej kolejce pokonają Włochów.
Polska - Islandia 23:31