Wielki hit transferowy Manchesteru United? Mogą rozbić bank. W tle 100 mln euro

Wielki hit transferowy Manchesteru United? Mogą rozbić bank. W tle 100 mln euro
SPP / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 16:00
Kolejna “Sroka” może wyfrunąć z gniazda. W ubiegłym roku Newcastle sprzedało Alexandra Isaka, a teraz do zmiany klubu ma szykować się Sandro Tonali. W przypadku piłkarza tej klasy kwota transferowa również powinna być dziewięciocyfrowa.
Wiatr zmian nadciąga nad Old Trafford. W poprzednim roku włodarze kompletnie przebudowali ofensywę, ściągając Bryana Mbeumo, Matheusa Cunhę oraz Benjamina Sesko. Teraz priorytetem Manchesteru United musi być wzmocnienie środkowej strefy. Od kilku ładnych tygodni wiadomo, że z klubem pożegna się Casemiro, który nie podpisze nowej umowy. Poza klasyczną “szóstką” przydałby się też pomocnik o bardziej ofensywnych inklinacjach, który odciążyłby Bruno Fernandesa. Wszelkie wymagania “Czerwonych Diabłów” spełnia Sandro Tonali. Potencjalny transfer Włocha mógłby mieć zbawienny wpływ na funkcjonowanie całej ekipy MU.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Myślę, że jest lepszy od Declana Rice’a. Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę lubię Rice’a, sądzę, że ma wszystko, czego potrzebuje pomocnik. Ale nie zawsze korzysta z własnych możliwości. Dlatego osobiście wybrałbym Tonaliego - stwierdził Paul Scholes na kanale The Overlap.

Ucieczka od nałogu

W 2023 roku można było uznać, że Newcastle dało złapać się w pułapkę. “Sroki” sięgnęły głębiej do kieszeni, wyciągając gwiazdę Milanu za nieco ponad 60 mln euro. Tonali przywitał się z Premier League, strzelając gola w wygranym 5:1 spotkaniu z Aston Villą. Sielanka nie trwała długo. Kilka tygodni później wyszło na jaw, że Włoch jest uzależniony od hazardu. Notorycznie obstawiał zdarzenia w meczach, według informacji Sky Sports naruszył 50 różnych przepisów dotyczących gry u bukmachera. Milan mógł świętować, wiedząc, że spieniężył pomocnika tuż przed wybuchem tej afery.
Tonali otrzymał karę, która miała odstraszyć innych piłkarzy przed tego typu procederem. Zawieszono go na dziesięć miesięcy. Stracił praktycznie cały sezon 2023/24. W tym czasie mógł liczyć na wsparcie ze strony Newcastle. Klub zapewnił mu niezbędną pomoc terapeutyczną, która pozwoliła poradzić sobie z nałogiem. Po czasie przyznał wprost, że wcześniej wiódł praktycznie podwójne życie. Obstawianie zakładów zabierało mu niemal połowę czasu i uwagi. Na szczęście zrozumiał, że musi z tym skończyć.
- Nie wiem, czy można powiedzieć, że Sandro ma jakiś dług wobec klubu. Na pewno chciałby odwdzięczyć się za zaufanie, jakim go obdarzyliśmy w momencie podpisania kontraktu i przez cały poprzedni rok. Staraliśmy się wspierać go nie tylko jako piłkarza, ale przede wszystkim człowieka. Jeśli chodzi o piłkę, to widzę, jakimi dysponuje umiejętnościami na treningach. Uwielbiam tego zawodnika i myślę, że wznowienie kariery będzie dla niego bodźcem do jeszcze lepszej gry - mówił Eddie Howe latem 2024 roku.
Trener musiał być zadowolony, widząc sposób, w jaki Tonali wrócił do gry. Nie było po nim widać śladu jakiejkolwiek dłuższej absencji. Właściwie z miejsce wskoczył do pierwszego składu, tworząc znakomity tercet pomocników u boku Bruno Guimaraesa i Joelintona. Wspólnie i każdy z osoba dysponują techniką, siłą fizyczną i przede wszystkim jakością. W poprzednim sezonie to właśnie środek pola był sercem drużyny, która wygrała Carabao Cup i zajęła piąte miejsce w Premier League, uzyskując awans do Ligi Mistrzów.
- Sandro Tonali został wybrany najlepszym zawodnikiem sezonu w Newcastle. To mistrz środka pola. Łączy rolę defensywnego pomocnika ze wsparciem ataku. Odegrał kluczową rolę w najważniejszych zwycięstwach zespołu - opisało BBC Sport.
Poprzedniego lata na St. James’ Park doszło do sporej rewolucji kadrowej. Alexander Isak przeprowadził się do czerwonej części miasta Beatlesów, a do Newcastle przyszli m.in. Nick Woltemade, Yoane Wissa, Anthony Elanga, Jacob Ramsey i Malick Thiaw. Przede wszystkim utrzymano jednak trzon, czyli środkową strefę. Tonali pozostał liderem tej formacji, prezentując równy i wysoki poziom. Jest klasowym kreatorem i skutecznym przecinakiem. W tym sezonie posłał siedem asyst, średnio notuje ponad cztery udane interwencje defensywne na mecz, wygrywa 54% pojedynków. Do tego to prawdziwy stachanowiec, w liczbie rozegranych minut wyprzedza go jedynie Thiaw. Kibice “Srok” nadali Włochowi przydomek “Midfield Maestro”, który mówi sam za siebie.

Próba reanimacji trupa

Tonali potwierdza też swoją jakość na arenie reprezentacyjnej. Niedawno został bezdyskusyjnym bohaterem rywalizacji z Irlandią Północną w półfinale baraży. Włosi przez dość długi okres męczyli się z “wyspiarzami”, nic im nie wychodziło.Aż nadeszła 56. minuta i piękny strzał pomocnika Newcastle.
25-latek w tamtym spotkaniu dołożył jeszcze asystę przy golu Moise Keana. Włosi w bólach, ale pokonali Irlandię Północną 2:0. Po ostatnim gwizdku włoska prasa zalała się falą komplementów pod adresem Tonalego. Podkreślano, że jest on uosobieniem tego, czego poszukuje Gennaro Gattuso. Nie wiedziano, że prawdziwa katastrofa dopiero nadciąga.
- Gattuso ma swojego następcę, który nazywa się Sandro Tonali. “Rino” złożył na jego barki odpowiedzialność za drużynę, a pomocnik udźwignął ten ciężar. Gol, asysta i wiele świetnych zagrań z Irlandią Północną potwierdzają, że Tonali jest obecnie najlepszym włoskim piłkarzem. Można wrócić do słów Maignana, który powiedział kiedyś, że jeśli Sandro dostaje piłkę, to rywale już jej nie zobaczą. Pierwsza połowa z Irlandią była migawką obecnego stanu włoskiej piłki. Bez gwiazd, bez magii, bez chęci. Tonali to zmienił. On jest wspomnieniem tego, kim byliśmy, kiedy wysyłaliśmy do Anglii Gianlucę Vallego i Gianfranco Zolę - opisała La Gazzetta dello Sport po pierwszym meczu barażowym.
W decydującym meczu Włosi oczywiście skompromitowali się, odpadając z Bośnią i Hercegowiną. Ze zdwojoną siłą wróciły demony poprzednich barażowych klęsk, gdy musieli uznać wyższość Szwecji oraz Macedonii Północnej. Seria co najmniej 16 lat bez udziału w mundialu to absolutny blamaż. Wstyd. Nie ma wytłumaczenia dla zawodników, którzy pozbawili niemal całego pokolenia możliwości cieszenia się najwspanialszą piłkarską imprezą. Wystąpimy jednak nieco w roli adwokata diabła. Sam Tonali zrobił bowiem wiele, aby “Azzurri” wreszcie pojechali na turniej. W półfinale zaliczył gola i asystę, w decydującym meczu jako jedyny wykorzystał swojego karnego. Czy to jego wina, że Esposito i Cristante zmarnowali jedenastki? Jego wina, że Bastoni dostał czerwoną kartkę jeszcze w pierwszej połowie z Bośniakami? Jego wina, że Barella na przestrzeni całego zgrupowania nie pokazał praktycznie ani jednego udanego zagrania? No nie. Zawodnik Newcastle został częścią negatywnej historii swojego kraju, ale trudno akurat jego obwiniać o zapaść całej włoskiej piłki.

Czas goni nas

Tonali gra na tyle dobrze, że coraz głośniej mówi się o potencjalnym transferze. Sam zainteresowany bierze pod uwagę możliwość opuszczenia St. James’ Park, czego nie ukrywa. Ceni Newcastle, pamięta o tym, jak klub pomógł mu w trudnym momencie, ale też wie, w jaki sposób działa futbol. Kiedy zaczynasz przerastać swoją drużynę, a na horyzoncie pojawia się opcja przenosin do lepszego zespołu, trudno powiedzieć “nie”.
- Podchodzę do piłki sezon po sezonie. Jeśli masz szansę na dołączenie do innej drużyny, musisz zastanowić się nad wszystkim, wziąć pod uwagę wiele elementów. Nie chcę powiedzieć: “Tak, zostanę tu na następną dekadę”. Ale mogę potwierdzić, że teraz jestem szczęśliwy w Newcastle i nie myślę o innych klubach - powiedział Włoch w listopadzie. - Z pewnością nie chcielibyśmy stracić Sandro. Jest integralną częścią projektu. Z tego, co wiem, mamy do czynienia ze wspaniałym piłkarzem i człowiekiem. Wydaje się, że jest szczęśliwy tu, gdzie jest. Ale to też jeden z najlepszych zawodników, więc naturalne, że będzie przykuwał wiele spojrzeń - to już słowa Howe’a.
Włoski pomocnik jest kandydatem do odejścia ze względu na słabszą dyspozycję całej drużyny. “Sroki” odpadły już ze wszystkich pucharów, a w Premier League zajmują dopiero 12. miejsce. Strata do piątego Liverpoolu wynosi siedem punktów, zatem teoretycznie realne jest podłączenie się nawet do walki o Ligę Mistrzów. W poprzednich miesiącach podopieczni Howe’a jako kolektyw zbyt rzadko wysyłali jednak sygnał gotowości do gry o coś więcej niż bezpieczna przystań w środku tabeli.
- Tonali będzie mógł opuścić Newcastle, jeśli klub nie zakwalifikuje się do kolejnej edycji europejskich pucharów. Piłkarz i klub doszli w tej sprawie do dżentelmeńskiego porozumienia. Brak pucharów sprawi, że “The Magpies” rozważą oferty za zawodnika, który dotychczas mógł być przez wielu uważany za nietykalnego - opisał Liam Kennedy z The Athletic.
Według wielu źródeł Manchester United wykazuje największe zainteresowanie Tonalim. Włodarze z Old Trafford mają wysoko cenić profil 25-latka, który przypomina hybrydę “szóstki” i “ósemki”. Jego umiejętności w zakresie zarówno destrukcji, jak i kreacji mogłyby pomóc “Czerwonym Diabłom” pogodzić się z rozstaniem z Casemiro. Dziennikarze Manchester Evening News i Daily Mail podawali, że Newcastle wycenia swoją gwiazdę na 100 mln euro. To spora kwota, ale adekwatna do obecnej sytuacji na angielskim rynku. Trudno oczekiwać mniej za wciąż młodego gracza, który dysponuje już tak dużym bagażem doświadczeń.
Są takie transfery typu no brainer. Ruchy, które właściwie muszą wypalić ze względu na klasę danego piłkarza i potrzeby klubu, do którego miałby przejść. Pewnie, że papier wszystko przyjmie i nawet pozornie najbardziej logiczne zakupy są obarczone ryzykiem wpadki. Czasami warto jednak rozbić bank, aby pozyskać w zamian bezdyskusyjną gwiazdę. Sandro Tonali w Manchesterze United po prostu brzmi dobrze.

Dyskusja

Przeczytaj również