100 mln euro za zjawiskowego 19-latka?! "Nieziemski. Doprowadza obrońców do szału"

100 mln euro za zjawiskowego 19-latka?! "Nieziemski. Doprowadza obrońców do szału"
Cal Sport Media / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz Jankowski06 Jan · 19:10
Jeszcze rok temu był anonimową postacią w świecie piłki. Nie miał na koncie nawet debiutu na seniorskim poziomie. W ostatnich miesiącach ta kariera nabrała jednak porażającego rozpędu. Dziś nazwisko Yana Diomande szybuje w górę na listach życzeń największych klubów Europy.
RB Lipsk to prawdziwa maszynka do zarabiania pieniędzy. Od 2019 roku niemiecki klub sprzedał zawodników za ponad 800 mln euro. Tylko w poprzednim okienku “Byki” przytuliły prawie 200 mln euro, spieniężając m.in. Benjamina Sesko, Xaviego Simonsa i Mohameda Simakana. Niedługo tabelki na Red Bull Arenie powinny zaświecić jeszcze intensywniejszym odcieniem zieleni. Zakup Yana Diomande okazał się bowiem prawdziwym strzałem w dziesiątkę, transferowym Klondike. Leganes sprzedało Iworyjczyka za 20 mln euro, a dziś jego wartość może być nawet pięć razy wyższa.
Dalsza część tekstu pod wideo

Yan bez presji

Liga hiszpańska czy Lipsk nie są szczególnie egzotycznymi miejscami dla wschodzących gwiazd piłki. Kariera Diomande rozpoczęła się jednak w dość niestandardowy sposób. W 2022 roku chłopiec z Wybrzeża Kości Słoniowej ruszył na podbój Stanów Zjednoczonych. Amerykański sen początkowo był koszmarem, bo młodzian nie znał języka i nie zrobił furory na testach w Colorado Rapids oraz Charlotte FC. W pewnym momencie poważnie rozważał powrót do ojczyzny, ale postanowił dać sobie ostatnią szansę. Zaczął grać w mniej prestiżowych rozgrywkach uniwersyteckich. Jego talent objawił się na dobre w DME Academy. Tam został mistrzem i królem strzelców młodzieżowych rozgrywek USPL.
Dynamiczny, szybki i bramkostrzelny skrzydłowy to profil powszechnie pożądany w Europie. Diomande przyciągnął uwagę klubów z Anglii, Grecji i Hiszpanii. W styczniu ubiegłego roku podpisał kontrakt z Leganes, które walczyło wówczas o utrzymanie w La Liga. Ze względu na problemy natury papierologicznej debiut nowego nabytku “Los Pepineros” musiał się opóźnić. Pierwszy występ w seniorskiej piłce zaliczył dopiero 29 marca, kiedy wszedł z ławki przeciwko Realowi Madryt. Presja gry na Santiago Bernabeu zupełnie go nie przytłoczyła. Wręcz przeciwnie, od pierwszego kontaktu z piłką prezentował się tak, jakby miał na koncie co najmniej setkę występów na najwyższym poziomie. W końcówce przy stanie 2:3 oddał groźny strzał, z którym poradził sobie Andrij Łunin. Następnie minął Raula Asencio i mógł wywalczyć rzut karny. Sędzia puścił grę, co wywołało niemałe kontrowersje.
- Sytuacja z Asencio to rzut karny, ale z Realem Madryt zawsze tak jest - rzucił prowokacyjnie Diomande, cytowany przez El Chiringuito.
Debiutant pokazał, że ma charakterek. Co najważniejsze, w następnych tygodniach przemawiał już głównie swoimi występami. W końcówce sezonu zebrał dwa gole i jedną asystę. W wieku 18 lat i 187 dni został najmłodszym strzelcem gola dla Leganes w La Liga. Grał z ogromnym luzem, ciągle wdawał się w dryblingi, jeśli stracił piłkę, to w kolejnej akcji znów rzucał wyzwanie bocznym obrońcom.
Nie wszystko ułożyło się jednak po jego myśli. W meczu z Sevillą nie trafił na pustą bramkę przy remisie 2:2. Na koniec sezonu Andaluzyjczycy wyprzedzili “Los Pepineros” o jeden punkt, zatem można powiedzieć, że zmarnował sytuację na wagę utrzymania. Jednocześnie spadek Leganes ułatwił Iworyjczykowi wykonanie kolejnego kroku w karierze. W jego kontrakcie dostępna stała się klauzula odstępnego w wysokości 20 mln euro. RB Lipsk z największą przyjemnością aktywował tę opcję. 18-letni wówczas gracz stał się piątym najdrożej sprzedanym zawodnikiem przez klub z drugiej ligi hiszpańskiej.
- Straciliśmy najbardziej utalentowanego zawodnika w zespole. Yan to piłkarz z najwyższej półki, potrafi w pojedynkę decydować o losach spotkań. Nie dziwi mnie, że wydano na niego taką kwotę - ocenił Borja Jimenez, były już trener Leganes.

Red Bull doda ci skrzydeł

Zapłacenie 20 mln euro za zawodnika z dziesięcioma występami w seniorskiej piłce z pewnością było opatrzone ryzykiem. Skauci Lipska musieli jednak widzieć, że Diomande to piłkarski diament, który wystarczy oszlifować. Chociaż początki tej współpracy nie należały do szczególnie imponujących. W pierwszej kolejce podopieczni Ole Wernera zostali rozbici 0:6 przez Bayern, a skrzydłowy po miernym występie był zmieniony już w przerwie. Po siedmiu kolejkach Bundesligi nie miał na koncie ani jednej bramki i asysty. Dryblował, kiwał, potrafił grać efektownie, ale brakowało konkretów. Do czasu.
25 października “Byki” zdeklasowały Augsburg 6:0, odnosząc najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii występów w niemieckiej ekstraklasie. Jednym z architektów tego pogromu był Diomande, który strzelił premierowego gola i wykreował kolejne dwa. Tak udany występ stanowił tylko preludium do kolejnych recitali. W pięciu następnych kolejkach zanotował pięć trafień i dwie asysty. Kiedy Lipsk odniósł kolejny triumf 6:0, tym razem nad Eintrachtem, to skrzydłowy popisał się hat-trickiem. W wieku 19 lat i 22 dni stał się drugim najmłodszym autorem trzech goli w jednym meczu Bundesligi.
- Jakim zawodnikiem jestem? Opisałbym siebie jako piłkarza ulicznego. To tam zbierałem pierwsze piłkarskie doświadczenia. Lubię mówić, że opuściłem ulicę, ale ulica nie opuściła mnie, bo nadal staram się prezentować taki styl gry. Cieszę się z tego, gdzie jestem. Zostałem bardzo dobrze przyjęty w Lipsku. To idealne miejsce do życia dla piłkarza, jest cicho, spokojnie, nie musimy mierzyć się z ogromnym szumem medialnym. Dla młodych zawodników to wymarzone środowisko. Ważne jest też podejście w klubie. Kiedy popełniam błędy, wszyscy wokół starają mi się pomóc - opowiedział na łamach portalu Bundesligi.
- W Hiszpanii kładzie się większy nacisk na grę piłką, a w Niemczech na przygotowanie fizyczne. W poprzednim klubie miałem skupiać się tylko na futbolu, ale teraz muszę też chodzić częściej na siłownię. To ważne, ponieważ bez odpowiedniego przygotowania nie byłbym gotów, aby rywalizować w Bundeslidze - podkreślił w rozmowie z Transfermarkt.de.
Z wypowiedzi 19-latka bije dojrzałość. Jest świadomy ogromnego potencjału, ale wie, że znajduje się dopiero na początku drogi. Ceni możliwość spokojnej pracy w Lipsku, gdzie nie ma zbyt dużej presji dotyczącej np. walki o mistrzostwo. Ekipa Wernera powinna w miarę możliwości regularnie punktować, bijąc się o lokatę w czołowej czwórce. Tyle wystarczy. Najważniejsze pozostaje to, aby dbać o rozwój młodych zawodników pokroju Diomande, Christiana Kofane, Kosty Nedeljkovicia czy Antonio Nusy.
W ostatnich tygodniach to Iworyjczyk wyrósł na kluczową postać drużyny. W tym sezonie zebrał siedem goli i cztery asysty, bierze udział przy trafieniu co 77 rozegranych minut. Średnio w każdym meczu kreuje kolegom przynajmniej jedną okazję bramkową. Jest najlepszym dryblerem w Bundeslidze z dorobkiem 42 udanych akcji. Drugie miejsce w tej klasyfikacji zajmuje Michael Olise, który mijał rywali 30 razy. Przy czym Francuz kiwa ze skutecznością 40%, a wskaźnik zawodnika RB wynosi aż 58%. Co więcej, gra 19-latka nie ogranicza się do ofensywnych popisów. Choćby w spotkaniu z Werderem zaliczył kluczową interwencję w defensywie, kiedy pognał za rywalem i zatrzymał go w czyściutki sposób. Posiadanie takiego skrzydłowego to skarb.
- Yan doprowadza obrońców do szału. Jego umiejętności w grze jeden na jeden są nieziemskie. Dysponuje ogromnym talentem. To nie jest coś, co my mu zapewniliśmy. On przyszedł tu, dysponując takim potencjałem. Dokładnie takich zawodników poszukuje nasz sztab skautingu. A ma dopiero 19 lat, wyobraźcie sobie, jakim zawodnikiem będzie za dwa sezony - zachwycał się Ole Werner, cytowany przez dziennik Marca.

Kolejny transfer na horyzoncie

Jeśli ktoś wyróżnia się w Lipsku, natychmiast ląduje na liście życzeń gigantów europejskiej piłki. Nie inaczej jest w tym przypadku. Danyal Khan ze Sky Sports informował, że zainteresowanie Diomande wykazują Bayern, PSG i Manchester United. Według tego źródła najbardziej prawdopodobny trop ma prowadzić na Old Trafford. “Czerwone Diabły” są zdeterminowane, żeby ściągnąć klasowego skrzydłowego, szczególnie po tym, jak Antoine Semenyo odrzucił ich zakusy i wybrał Manchester City. Planem B ma być właśnie nowa gwiazda Bundesligi.
Florian Plettenberg podawał, że “Byki” byłyby gotowe sprzedać Diomande, ale wyceniają go na 100 mln euro. Klub może twardo negocjować, ponieważ piłkarz podpisał kontrakt do 2030 roku, w którym nie ma żadnej klauzuli wykupu. Potencjalni kontrahenci będą zatem musieli sięgnąć bardzo głęboko do kieszeni, aby móc powalczyć o reprezentanta WKS-u. Przy czym nawet dziewięciocyfrowa kwota nie musi być zbędną rozrzutnością, patrząc na skalę tego talentu.
- RB Lipsk od lat inwestuje w młodych, utalentowanych zawodników z dobrymi warunkami fizycznymi. Yan Diomande idealnie wpisał się w ten model. To silny, dynamiczny i wszechstronny skrzydłowy, który wpisuje się w charakterystykę nowoczesnego piłkarza. Jeśli nadal będzie się rozwijał, rok 2026 może być dla niego przełomowy - opisał niedawno portal Sports Illustrated.
Aktualnie 19-latek przebywa na Pucharze Narodów Afryki. We wtorkowy wieczór strzelił swojego pierwszego gola podczas turnieju. Z jego pomocą Wybrzeże Kości Słoniowej pewnie pokonało Burkina Faso 3:0. W ćwierćfinale Iworyjczycy zmierzą się z Egiptem.
Losy Diomande uzmysławiają to, jak szybko można wypłynąć na szerokie wody. Równo rok temu ten sam zawodnik zamieniał amerykańską ligę uniwersytecką na jedną z najsłabszych drużyn w hiszpańskiej ekstraklasie. Gdyby nie wykorzystał swojej szansy, dziś mógłby walczyć o przetrwanie w drugiej lidze, gdzie Leganes zajmuje obecnie trzecie miejsce od końca. Ale nie jest to już zmartwieniem 19-latka. On złapał “byka” za rogi, podbił Bundesligę i przygotował grunt pod kolejny transfer.

Przeczytaj również