107 punktów nie da awansu?! Jedyny taki finisz sezonu. Zadecyduje bezpośrednie starcie

107 punktów nie da awansu?! Jedyny taki finisz sezonu. Zadecyduje bezpośrednie starcie
Ben Early/News Images / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 16:30
Lider i wicelider mają kolejno 107 i 105 punktów. Walczą o jedyne miejsce premiowane bezpośrednim awansem. A w ostatniej kolejce zagrają bezpośredni mecz. Finiszu sezonu piątej lidze angielskiej mogą pozazdrościć wszystkie rozgrywki na świecie. A w tle mamy jeszcze walkę o kluczowe zmiany.
W angielskiej Premier League szykuje się niesamowity finisz walki o mistrzostwo między Arsenalem i Manchesterem City. Oba zespoły mają tyle samo punktów na pięć kolejek przed końcem sezonu. Piąta liga w tym samym kraju przyniosła nam jednak prawdopodobnie najbardziej wyniszczający i zacięty wyścig o tytuł na całym świecie. Do wywalczenia go, a zarazem awansu na wyższy poziom, może tam nie wystarczyć nawet… 107 punktów.
Dalsza część tekstu pod wideo
W ostatniej kolejce zmierzą się wicelider i lider - Rochdale i York City. Mowa o rywalizacji niebywałej, bo obie drużyny już teraz wyraźnie przekroczyły barierę 100 oczek. Co więcej, wszystko umożliwiła dramatyczna bramka w 99. minucie przedostatniej serii gier. Stawką jest nie tylko wygranie ligi, ale też i jedyne miejsce gwarantujące bezpośredni awans do League Two, najniższego oficjalnie w pełni profesjonalnego poziomu. To będzie jedno z najważniejszych spotkań tego sezonu w Anglii. A finisz na drugim miejscu, pomimo gwarancji udziału w barażach, w ostatnich latach w zdecydowanej większości przypadków oznaczał klapę i kolejny rok w “zawieszeniu” na tym samym szczeblu.

Najtrudniejszy awans w Anglii

Premier League, Championship, League One, League Two - w Anglii w pełni profesjonalne są cztery najwyższe ligi piłkarskie. Poziomy od drugiego do czwartego wchodzą w skład Football League, bytu zarządzającego ich rozgrywkami. Na niższych poziomach są już rozgrywki półprofesjonalne, gdzie część zespołów operuje na zasadzie zawodowej, a część jeszcze nie jest w pełni profesjonalna. Tak jest też w National League - piątej lidze, choć w niej zawodowo funkcjonuje aż 21 z 24 zespołów.
W National League rywalizacja toczy się o wejście do Football League. A więc prestiż, większe pieniądze i, oczywiście, awans sportowy. Niegdyś wejść do niej można było tylko na zasadzie “dopuszczenia” przez jej kluby członkowskie. Obecnie odbywa się to już na zasadach czysto sportowych. Niemniej, wyścig o promocję jest skrajnie wyniszczający. To bowiem szalenie wąskie “gardło” w ligowej drabince. W Anglii powszechnie panuje opinia, że to właśnie na tym poziomie najtrudniej wywalczyć awans.
- Jeżeli chodzi o piąty poziom rozgrywkowy w Anglii, to jest on szczególnie trudny. Tylko jedno miejsce gwarantuje bezpośrednią promocję, a kolejny raz [po sezonie 2022/23 - przyp. red.] dwa kluby wykręcają wynik powyżej stu punktów. Rozmowy na temat powiększenia tej puli trwają od lat, ale póki co nie widać żadnego przełomu na horyzoncie - tłumaczy nam Krzysztof Bielecki z portalu Angielskie Espresso, prowadzący podcast "Szósta Liga Europy", poświęcony Championship i niższym poziomom rozgrywkowym w Anglii.
Do czwartej ligi wchodzą tylko dwie drużyny. Mistrzowie - bezpośrednio. Druga ekipa za pośrednictwem baraży rozgrywanych na zasadzie pojedynczych meczów, w których udział bierze aż sześć zespołów. Zespoły miejsc od czwartego do siódmego grają w ćwierćfinałach. W półfinałach czekają rywale z drugiej i trzeciej lokaty. Do League Two awansuje oczywiście zwycięzca finału.
Naturalnie, jeśli marzy się o miejscu w Football League, najlepiej uniknąć play-offów. Te bowiem są do pewnego stopnia loterią. Jedno spotkanie bez rewanżu otwiera szansę na potknięcia faworytów i zaskoczenia. Dlatego też finisz na pierwszym miejscu jest szczególnie cenny. Przekreślić go może jeden gorszy okres w trakcie sezonu. I właśnie z tego powodu ostatnia seria gier obecnych rozgrywek zapowiada się wyjątkowo emocjonująco.

107 punktów nie wystarczy?

W 46. kolejce, w sobotę 25 kwietnia, w bezpośrednim starciu zmierzą się Rochdale i York City. Wicelider i lider z dorobkiem odpowiednio 105 i 107 punktów. Drużyny, które wygrały po 33 z 45 dotychczasowych spotkań. Wciąż możliwe, że na koniec sezonu uzyskają drugi i trzeci wynik punktowy w historii ligi.
Na sześciu najwyższych poziomach w Anglii nie ma ani jednej drużyny z podobnym dorobkiem. Ten mecz zadecyduje o losach bezpośredniego awansu. A scenariusz ten został “ustawiony” w szalonych okolicznościach.
Po kilku potknięciach na finiszu Rochdale spadło w tabeli za York. A w przedostatniej kolejce mogło już całkowicie stracić szanse na zajęcie pierwszego miejsca. W obliczu zwycięstwa bezpośrednich konkurentów potknięcie z Braintree oznaczałoby konieczność pogodzenia się z barażami. W 91. minucie, gdy rywale wyrównali, sezon może i nie zawalił się całkowicie, ale zatrząsł w posadach. Rochdale grali jednak do końca. I uratowali wygraną 2:1 w 99. minucie. Dzięki temu pozostali w grze.
Z jednej strony szalona radość graczy “The Dale”. Z drugiej zaskoczenie i niedowierzanie piłkarzy York City, śledzących mecz przeciwników na telefonach i czekających już “w blokach”, aby świętować. To była szalona przygrywka przed swoistym “finałem” ligowej rywalizacji.
Teraz pora na jej ostateczne rozstrzygnięcie. Scenariusz jest prosty. Rochdale muszą wygrać. Remis nic im nie da. W takim wypadku do wywalczenia awansu do League Two może nie starczyć aż 107 punktów!
- Oba zespoły były nie do zatrzymania i uzbierały po ponad sto punktów. Liga zasługuje na taki finisz. My i Rochdale również. Niech zacznie się zabawa - mówił przed kamerami DAZN gracz York, John Stones.
Niektórzy mogą powiedzieć, że przecież baraże również dają szansę. W końcu mowa o drużynach z kilkunastopunktową przewagą nad konkurencją, więc jedna z nich byłaby murowanym faworytem. To jednak nie stanowi żadnej gwarancji sukcesu w play-offach. W ostatnich dziesięciu latach tylko trzykrotnie zespoły z drugiego miejsca ostatecznie je wygrywały. W poprzednich rozgrywkach dotknęło to York City. Choć w lidze uznali wyższość tylko Barnet, w finale przegrali z piątym, gorszym o aż 23 punkty, Oldham Athletic. Co ciekawe, przewaga Oldham nad strefą spadkową wynosiła o dwa oczka mniej niż strata do York. Tu nic nie jest oczywiste.

Piątoligowcy walczą o zmiany

- Klub z ponad stu punktami może nie wejść do Football League, bo tylko jeden awansuje bezpośrednio. (...) To musi się zmienić. Raz po raz drużyny awansują z National League i radzą sobie świetnie. Wiele z nich od razu zalicza kolejną promocję - grzmiał w radiu talkSPORT legendarny prezenter brytyjskich telewizji sportowych, Jeff Stelling.
Starcie w 46. kolejce National League zapowiada się niesamowicie, ale ponownie podnosi też trwającą już od pewnego czasu dyskusję. Kluby z tego poziomu domagają się zwiększenie liczby miejsc premiowanych awansem. Chciałyby, aby do League Two wchodziły bezpośrednio dwa zespoły, a baraże dawały miejsce trzeciemu. Dlatego też rozpoczęły akcję 3UP, nawołującą do wprowadzenia takiej zmiany. W październiku w ramach happeningu rozpoczęcie wszystkich meczów jednej z kolejek zostało nawet opóźnione o trzy symboliczne minuty.
W pewnym sensie nie jest to nieuzasadnione - wszak z czwartej ligi do trzeciej wchodzą aż cztery drużyny (trzy bezpośrednio i jedna z play-offów). Z trzeciej do drugiej - dwie plus jedna. Podobnie jak z drugiej do Premier League. National League wyłamuje się pod tym względem z grona innych rozgrywek na szczeblu centralnym. Naturalnie w tym przypadku mowa o przejściu spod egidy National League do struktur innej organizacji - Football League, ale z drugiej strony w przypadku awansu z Championship sytuacja jest podobna, bo Premier League to oddzielny byt. I tam “przepływ” klubów jest porównywalny z niższymi poziomami.

Walczą jak równy z równym

Dawniej mniejsza liczba miejsc premiowanych awansem miała sens, bo poniżej Football League mieliśmy mniej profesjonalnych zespołów. Dziś jednak w National League jest ich zdecydowana większość i w razie wywalczenia promocji nie zderzają się one wcale ze ścianą.
- Różnice finansowe między obiema ligami nie wydają się specjalnie duże. Swego czasu właściciel Peterborough, Darragh MacAnthony, mówił w swoim podcaście, że prawdziwy przeskok finansowy następuje dopiero w League One, co potwierdzić może to, że w League Two dobrze poradziły sobie w ostatnich latach Wrexham czy Stockport County - zwraca uwagę Bielecki. - Prestiż i stawka są bardziej atrakcyjne, lecz w National League nie brakuje dużych ekip, które mogą przyciągnąć kibiców niższych lig na stadiony. Wejście do czwartej ligi to więc ważny krok, ale jeżeli kluby szukają stabilizacji i mierzą wyżej w swojej drodze, to zdecydowanie ważniejszy jest ten kolejny.
Jak zwróciło uwagę BBC Sport, w ciągu ostatnich 10 sezonów awans do League Two wywalczyło 19 różnych drużyn. Tylko cztery z nich (wliczając w to Macclesfield Town, które upadło) nie grają dziś w strukturach Football League. Tyle samo z kolei rywalizuje obecnie na poziomie wyższym niż League Two. W League One są Leyton Orient i Stockport County. W Championship walczy Wrexham i na ten sam poziom w nadchodzących rozgrywkach wskoczy Lincoln City. Od 2003 roku, gdy na czwarty poziom wchodzą dwie nowe ekipy, mistrz piątego poziomu rozgrywkowego ani razu nie spadł w pierwszym sezonie. Ekipy awansujące z National League nie są więc “chłopcami do bicia”.
- Niższe ligi się zmieniły. National League to właściwie League Three. Większość drużyn jest profesjonalnych. Gdyby połączyć League Two i National League, to siedem, osiem, dziewięć czy dziesięć zespołów bez cienia wątpliwości walczyłoby jak równy z równym. Są tam świetne kluby z wielkimi fanbazami i możliwościami finansowymi, aby grać w League Two - mówił w radiu BBC popierający kampanię 3UP były reprezentant Walii, a obecnie trener piątoligowego Forest Green Rovers, Robbie Savage.
- Boją się tych drużyn. I słusznie, bo wiele z nich potrafiłoby udowodnić swoją wartość - stwierdził z kolei cytowany przez BBC legendarny trener niższych lig angielskich, Neil Warnock.
Można założyć, że ktokolwiek dopnie swego w sobotę - Rochdale czy York - obroni się na poziomie League Two. Tak każe sądzić historia. Drudzy zapewne też byliby w stanie to zrobić, bo przecież w ligowej tabeli po 46 kolejkach będzie ich dzielić bardzo niewiele. Przegrany musi jednak powalczyć o swój los w barażach, a te do pewnego stopnia są loterią. Jeśli jedna z drużyn z ponad stupunktowym dorobkiem odpadnie, to oczywiście będzie to wynik sportowej rywalizacji, ale ponownie spowoduje to nasilenie dyskusji na temat zmian w National League.
Najpierw musi odbyć się wielki mecz. Mecz, który, choć zostanie rozegrany na piątym poziomie rozgrywkowym, zapowiada się na jeden z największych w tym sezonie w Anglii - przynajmniej pod względem stawki. Wszak tam żyje się piłką nożną nawet na niższych szczeblach. I to one są fundamentem wyspiarskiej kultury futbolu.

Dyskusja

Przeczytaj również