18-latek zachwycił Ibrahimovicia. Gruby transfer giganta. "Kibice go pokochają"

18-latek zachwycił Ibrahimovicia. Gruby transfer giganta. "Kibice go pokochają"
Belga / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:50
Ma dopiero 18 lat, a już zapłacono za niego grube miliony. Zachwycał na mundialu, czarował w Lidze Europy - generalnie, gdzie nie grał, dorobił się statusu bohatera. Kerim Alajbegović rusza na podbój Półwyspu Apenińskiego.
Niektóre ruchy Juventusu w tym okienku budzą słuszne wątpliwości. Ze względu na osiągnięcia drużyny opcja wykupu Loisa Opendy za ponad 42 mln euro przemieniła się w obowiązkową klauzulę, co nikomu poza Lipskiem nie było w smak. “Stara Dama” wiedziała, że popełniła błąd, więc oddała już Belga na wypożyczenie do Lyonu. Ostatnio “Bianconeri” powtórnie zakontraktowali Randala Kolo Muaniego, płacąc 38 mln euro kwoty stałej i kolejnych dziesięć w przypadku zajęcia miejsca w górnej połowie tabeli Serie A. Tu znów niestety pachnie grubym przepłaceniem.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na papierze największym wzmocnieniem ekipy ze stolicy Piemontu powinien być Kerim Alajbegović sprowadzony z Bayeru Leverkusen za 33 mln euro. W tym przypadku mówimy o przystępnej kwocie, patrząc na gigantyczny potencjał 18-latka i jego dotychczasowe poczynania. Gianluca Di Marzio informował, że Bośniak jest rozpatrywany jako podstawowa “dziesiątka” w systemie Luciano Spallettiego. Kibice na Allianz Stadium muszą zacierać ręce, czekając na jego współpracę z Kenanem Yildizem. Szykuje się coś potencjalnie spektakularnego.
- Gra w największym włoskim klubie to zaszczyt i przywilej. Czuję się gotowy na Serie A, na pewno będę musiał ciężko pracować, aby wejść na jeszcze wyższy poziom. Jakim jestem piłkarzem? Lubię strzelać, asystować, dryblować. Moją domeną jest gra ofensywna. Gdybym spotkał młodszą wersję siebie, powiedziałbym: “Uwierz w siebie, bo możesz osiągnąć wszystko” - powiedział po podpisaniu umowy.

Bohater narodowy

Rodzice Kerima Alajbegovicia są Bośniakami, ale on urodził i wychował się w Kolonii. Był na tyle dobry, że już jako 10-latek dołączył do akademii FC Koeln, zdecydowanie najlepszej lokalnej drużyny. W wieku 14 lat przeniósł się do szkółki Bayeru, a niedługo potem został zaproszony na testy przez niemiecką federację. Wspominał później, że trafił na trenera, z którym “miał pewne problemy”. Niedługo potem dostał telefon z bośniackiej federacji i nie zastanawiał się dwa razy. Opcja gry dla “Die Mannschaft” odeszła w zapomnienie.
Powiedzieć, że zaliczył on udany start w kadrze, to jakby nic nie powiedzieć. We wrześniu ubiegłego roku uczcił debiut, notując gola i asystę z San Marino. W marcowych barażach naprzeciw Bośniaków stanęli już rywale ze znacznie wyższej półki, ale wschodząca gwiazda znów zaprezentowała światu swój blask. Alajbegović został bohaterem półfinałowej rywalizacji z Walią. Po wejściu z ławki posłał asystę do Edina Dżeko, a później wykorzystał decydujący rzut karny. Po ostatnim gwizdku ze łzami w oczach mówił, że kiedyś oglądał zachwycał się, oglądając popisy Dżeko w telewizji, a teraz wspólnie z nim może świętować sukcesy.
Dżeko pozostaje najbardziej znanym bośniackim piłkarzem, lecz architektami awansu na mundial byli piłkarze z innego pokolenia. W finale baraży podopieczni Sergeja Barbareza odnieśli kolejne zwycięstwo w karnych, tym razem z Włochami. Dwie ostatnie jedenastki pewnie wykonali 18-letni Alajbegović oraz 21-letni Esmir Bajraktarević. To jest przyszłość i teraźniejszość bałkańskiej piłki.
Wychowanek FC Koeln nie zamierzał zadowolić się samym awansem na mistrzostwa świata. Już w fazie grupowej zaserwował kolejną próbkę możliwości. W starciu z Katarem popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu, pomagając odnieść zwycięstwo 3:1. W wieku 18 lat i 276 dni został ósmym najmłodszym strzelcem na MŚ. Wyprzedził w tej klasyfikacji m.in. Lamine’a Yamala (pierwsza bramka na MŚ w wieku 18 lat i 343 dni) czy Leo Messiego (18 lat i 357 dni). Mało tego, został pierwszym 18-latkiem, który trafił na mundialu po uderzeniu z dystansu. Poprzednim rekordzistą był 19-letni Kylian Mbappe. Bośnia odpadła z turnieju w 1/16 finału, ale pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie.
- Wszyscy mówią o samym golu, ale dla mnie on nie jest najważniejszy. Najważniejsza jest odwaga. 18-latek gra na mistrzostwach świata, kilkadziesiąt tysięcy osób na trybunach, miliony przed telewizorami. A on gra tak, jakby stadion należał do niego. To rzadkość. Wielu młodych piłkarzy ma talent, talent jest wszędzie. Ale talent bez osobowości i charakteru znaczy niewiele. Oglądając Kerima, widziałem zawodnika, który wierzy, że jest najlepszy nja boisku - stwierdził Zlatan Ibrahimović, ekspert stacji FOX Sports. - Mówiąc szczerze, to był całkiem niezły gol. To niesamowite, że w tak młodym wieku zdobyłem pierwszą bramkę na mundialu. To spełnienie marzeń. Nawet nie wyobrażałem sobie, że mogę to osiągnąć - skromnie podsumował sam zainteresowany.

Fabryka talentów

A jak prezentuje się kariera klubowa Alajbegovicia? Od 2021 roku był związany z Bayerem, jednak nie doczekał się tam debiutu w pierwszym zespole. Przed startem poprzedniego sezonu został sprzedany do Salzburga za dwa miliony euro. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do rozwoju dla młodego piłkarza. Tylko w ostatnich kilku latach szlify w austriackiej ekipie zbierali Erling Haaland, Dominik Szoboszlai, Karim Adeyemi czy Benjamin Sesko. To jest trampolina do wielkiej piłki.
Jeśli błyśniesz w Salzburgu, z dużym prawdopodobieństwem przyciągniesz uwagę klubów z absolutnie najwyższej półki. A właśnie to zrobił Bośniak, stając się jednym z liderów drużyny. Minione rozgrywki zakończył z solidnym dorobkiem 13 goli i czterech asyst w 44 występach. W Lidze Europy został katem FC Basel, w lidze austriackiej wybrano go najlepszym debiutantem roku. Red Bull dodał mu skrzydeł.
Thomas Letsch, były trener Salzburga, podkreślił, że ogromną zaletą Kerima jest chęć do nauki. On słucha, przyjmuje uwagi i stosuje je w grze. W Austrii zwracano uwagę na to, że na przestrzeni poprzedniego sezonu nauczył się lepiej rozumieć, kiedy należy wejść w drybling. Początkowo robił to praktycznie w każdej akcji, dostawał piłkę, głowa w dół i jazda. Z biegiem czasu zaczął lepiej analizować boiskowe sytuacje, co wpłynęło na poprawę decyzyjności. Pewnie, że dalej umie nawinąć rywala, ale wie też, kiedy rozegrać piłkę, poszukać lepiej ustawionego partnera lub po prostu huknąć w okienko.
- Wierzę, że mogę sprostać każdemu rywalowi. Nie obchodzi mnie, kto stoi naprzeciw, ja zawsze chcę pokazać, na co mnie stać. Zdarzały się sytuacje, kiedy trenerzy krzyczeli: “Podaj, zagraj szybciej” i zawsze to akceptowałem. Jestem wdzięczny za wszystkie wskazówki. Nie sądzę, żebym był samolubnym graczem, kiedy widzę możliwość podania, to je wykonuję. Ale wiem też, że najbardziej mogę pomóc drużynie, prezentując swój futbol. Nazwałbym się graczem ulicznym - opowiedział 18-latek portalowi 90minuten.at.
Bayer miał kontrolę nad przyszłością Alajbegovicia. Niemcy zapewnili sobie opcję odkupu za osiem milionów euro, z której skorzystali jeszcze przed startem mundialu. Włodarze z Leverkusen sugerowali, że ofensywny pomocnik jest przyszłością zespołu i przyniesie kibicom wiele radości. Czas pokazał, że podbijano jedynie stawkę. Nie było większych szans, aby zatrzymać Bośniaka na kolejny rok.
- Od początku pokładaliśmy w Kerimie ogromne nadzieje. Wiedzieliśmy, że przenosiny do Salzburga będą najlepszym krokiem w procesie rozwoju. On nie tylko spełnił wysokie oczekiwania, ale wręcz je przekroczył. Pokazał jeszcze więcej, a to wciąż nie jest jego sufit. Jesteśmy przekonani, że odegra w naszym klubie ważną rolę w kolejnych latach - przyznał kilka tygodni temu Simon Rolfes, dyrektor Bayeru.

Na ratunek “Starej Damie”

Alajbegović oczywiście wzbudził duże zainteresowanie na rynku. Jeszcze w czerwcu łączono go z Atalantą i Romą. W lipcu pojawił się temat Chelsea, która miała być gotowa zaoferować nawet 30 mln euro. Ciekawym smaczkiem był fakt, że Bośniak występował w młodzieżówkach Bayeru, kiedy pierwszą drużynę prowadził Xabi Alonso. Wszechstronny gracz nie trafi jednak pod skrzydła nowego opiekuna “The Blues”.
Ostatecznie to Juventus okazał się najbardziej konkretny w negocjacjach z Bayerem. Oba kluby osiągnęły porozumienie w sprawie transferu za 32-33 mln euro kwoty stałej plus siedem w bonusach. Mówimy zatem o trzecim najdroższym nastolatku sprowadzonym przez Turyńczyków. W przeszłości więcej płacili jedynie za Matthijsa de Ligta i Dejana Kulusevskiego. Pieczę nad całą transakcją sprawował Miralem Pjanić, agent Alajbegovicia i były gracz “Bianconerich”. We włoskiej prasie podkreślano, że zrobił on wszystko, aby przekonać swojego rodaka do wyboru tego projektu.
- Kibice w Turynie pokochają Kerima. Jego pewność siebie czyni go wyjątkowym. Poza umiejętnościami technicznymi to też osoba, która po prostu kocha futbolu, żyje tym, jest najszczęśliwszy z piłką przy nodze. Myślę, że poradzi sobie w Juventusie jako ofensywny pomocnik lub skrzydłowy - ocenił selekcjoner Sergej Barbarez, cytowany przez Tuttomercatoweb. - Alajbegović to świetny transfer. Przypomina mi się stare “Juve”, kiedy ściągnięto Del Piero, mnie, Di Livio i Torricellego. Bośniak może być wraz z Yildizem przyszłością klubu, ma jakość i talent. Podoba mi się ten ruch - dodał dla Tuttosport Fabrizio Ravanelli.
Alajbegović ma stać się jedną z twarzy potencjalnego odrodzenia Juventusu. Raczej nikt nie stawia tej drużyny w roli faworyta do Scudetto, natomiast celem jest powrót do miejsca w ścisłej czołówce, czyli TOP4. Kadencja Luciano Spallettiego rozpoczęła się pozytywnie, poukładał on zespół pozostawiony w strzępach przez Igora Tudora, ale pod koniec sezonu znów wszystko się posypało. Jedno zwycięstwo w pięciu ostatnich kolejkach sprawiło, że “Stara Dama” zajęła szóste miejsce, żegnając się z marzeniami o Lidze Mistrzów. Nikt na Allianz Stadium nie wyobraża sobie, aby nadchodzące rozgrywki zakończyły się w podobny sposób.
Nie ma oczywiście gwarancji, że 18-latek zostanie gwiazdą Serie A. Na pewno jednak lepiej wydawać dziesiątki milionów na piłkarzy z takim potencjałem niż np. na Loisa Opendę. Jeśli Bośniak będzie się rozwijał w dotychczasowym tempie, “Bianconeri” powinni mieć z niego mnóstwo pociechy. Alajbegović i Yildiz - na popisy tego tandemu czeka cały Piemont. Włochy mogą nie być gotowe.

Dyskusja

Przeczytaj również