366 mln euro na transfery! Nie do wiary, kto tyle wydał. To ich rekordowe okno
Pięcioletni kontrakt, 300 milionów funtów wydane na nowe transfery, struktura płac i dotychczasowa polityka kontraktowa wywrócone do góry nogami. Roberto De Zerbi dostał w Tottenhamie wszystko, czego chciał. Teraz pora, żeby zaczął wygrywać.
Dobrze, że Roberto De Zerbi wrócił do Premier League. Dobrze zwłaszcza dla Tottenhamu, który w marcu długo go namawiał, by podjął się tej ratunkowej misji. Ostatecznie udało się utrzymać rzutem na taśmę, z wydatną pomocą West Hamu. To 17. miejsce Włoch określił jako największy sukces w jego karierze.
Ale dobrze też dla postronnego widza, bo De Zerbi to barwna postać, ekscentryk i ciekawy mówca. Niemal co wywiad i co konferencję dostarcza treści do nagłówków.
- Mamy 10, 11, 12 zawodników, którzy są wystarczająco dobrzy, żeby zostać w klubie na kolejny sezon. Jako piłkarze i jako ludzie. Resztę musimy uzupełnić. Zaczynamy od dziś. Nie ma czasu na wakacje - mówił po ostatnim meczu zeszłego sezonu.
Jak rekin
Ostatecznie znalazł czas na krótki urlop, ale w rodzinnej Brescii i tak odwiedził i namawiał na transfer Sandro Tonaliego. Potem obszernie opowiadał o tym w mediach, co zaskoczyło wielu, biorąc pod uwagę, że Tonali był wówczas cały czas piłkarzem Newcastle. Ostatecznie Tottenham zapłacił za niego 92,5 mln funtów (plus 7,5 w bonusach). Kilka dni wcześniej wydał 85 mln funtów za Mateusa Fernandesa, który w dwóch ostatnich sezonach spadał z ligi kolejno z Southampton i West Hamem. De Zerbi był jednak zachwycony perspektywą współpracy z tym duetem pomocników.
W sumie Spurs ściągnęli tego lata 10 zawodników - każdy z nich w zeszłym sezonie grał w Premier League - za łączną kwotę ponad 400 milionów funtów. Savio - skrzydłowy z Manchesteru City - kosztował 75 milionów funtów. Jan Paul van Hecke - obrońca z Brighton - przyszedł za 52 mln.
Z kartą w ręku dołączyli doświadczeni Andy Robertson, Marcos Senesi i Martin Dubravka. Atak wzmocnił Omar Marmoush z City, a pod koniec okna doszły jeszcze dwa, dość nieoczywiste ruchy z Chelsea - wykup Tosina Adarabiayo i wypożyczenie Mychajło Mudryka (z opcją wykupu za 75 mln funtów). Ukrainiec nie grał w piłkę przez ostatnie dwa lata z powodu zawieszenia za doping, ale De Zerbi, który pracował z nim w Szachtarze, wierzy, że odbuduje jego niewątpliwy talent.
- Uwielbiam dokonywać transferów. To żadna presja, tylko jedna z najprzyjemniejszych części tej pracy - mówił latem Włoch. - Na rynku transferowym, kiedy chcę jakiegoś gracza, jestem jak rekin. Nikt mi nie odmówi - chwalił się.
Dotrzymali słowa
Rzeczywiście, niewątpliwa charyzma i świetny warsztat 47-latka sprawiają, że piłkarze chcą z nim pracować. Również dlatego klubowi, którego wizerunek w ostatnich latach trochę poszarpały niespodziewane odmowy zawodników, tak zależało na jego zatrudnieniu. Taka postać to niewątpliwy atut, gdy dwa ostatnie sezony zajmowałeś 17. miejsce, a chcesz wrócić do elity.
Ale i tak skala letniej przebudowy robi wrażenie. Przecież jeden z poprzedników De Zerbiego, Ange Postecoglou, jeszcze nie tak dawno twierdził, że skąpe władze Tottenhamu nigdy nie wydadzą na piłkarza kwoty zbliżonej do 100 milionów funtów, która dla ligowej czołówki staje się powoli normą. Wtedy jednak klubem rządził jeszcze Daniel Levy, dla którego utrzymywanie finansów na stabilnym, bezpiecznym poziomie było najważniejsze. Często to jego kibice obwiniali za boiskowe niepowodzenia, których powodem miał być minimalizm prezesa.
Teraz jednak Levy'ego już nie ma. Utrzymał niewielką część akcji klubu, ale większościowi właściciele - rodzina Lewisów - sterują Spurs poprzez CEO Vinaia Venkateshama i dyrektora sportowego Johana Lange. Dzień po ostatnim meczu sezonu prezes niewykonawczy Peter Charrington wystosował do fanów list, w którym obiecał poważne inwestycje w kilku najbliższych okienkach. I słowa dotrzymał. Tego lata Tottenham nie tylko działał z rozmachem, ale i szybciej niż zwykle. 10 lipca klub miał już sześciu nowych graczy, na których wydał ćwierć miliarda funtów. A opieszałość i działanie na ostatnią chwilę były kolejnymi z wad Levy'ego.
Piłkarzy przekonywał nie tylko czar De Zerbiego, ale i zarobki. Wg The Athletic kilka z transferowych celów Spurs w ogóle nie rozważało innych ofert - tak korzystne były oferty klubu z północnego Londynu. Latem nowe kontrakty podpisali też m.in. Pedro Porro i Micky van de Ven. Ich pensje na nowych umowach wzrosły ponad dwukrotnie.
- Nie spodziewałem się aż tak imponującego okienka w naszym wydaniu. Wczoraj uczciliśmy to kolacją z Vinaiem i Johanem. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co udało się zrobić. Myślę, że możemy przeprowadzić jeszcze jeden ruch, ale i tak wzmocnienia przerosły moje oczekiwania - mówił Włoch przed Deadline Day.
Ostatecznie rzutem na taśmę doszło jeszcze do dwóch - wypożyczenia Mudryka i kupna Tosina, który uzupełnił obronę po sprzedaży Kevina Danso. Klub sprzedał też choćby Lukę Vuskovicia do Brighton, Cristiana Romero do Atletico Madryt czy Djeda Spence'a do Interu Mediolan. W sumie zarobił na sprzedażach ok. 150 mln funtów. Do Evertonu miał odejść Richarlison, a w drugą stronę z dopłatą miał się przenieść Iliman Ndiaye. Ostatecznie Brazylijczyk nie dogadał się na warunki ze swoim byłym klubem, co przyblokowało ruch i sprawiło, że... wylądował w rezerwach Tottenhamu. Ma teraz jeszcze kilka dni, by odejść do innej ligi, w której okno nadal jest otwarte.
Jesteśmy wielcy
A w Premier League zabawa ruszyła. Nowy, wielki Tottenham zaczął sezon od porażki 0:3 z Brentfordem, która powinna nawet być wyższa i w której zespół wyglądał na kompletnie niegotowy do rywalizacji. W drugim spotkaniu, u siebie, "Koguty" przegrały z Newcastle 0:2. Gra wyglądała już lepiej, ale goście taktycznie wykorzystali słabości gospodarzy. Dwie kolejki, zero punktów, zero goli.
Przed tym ostatnim meczem spiker na Tottenham Hotspur Stadium pobudzał tłum słowami: - Latem wydawaliśmy i wydawaliśmy. Jesteśmy wielcy. Kiepsko się zestarzało.
Po meczu De Zerbi zdiagnozował problem podobnie do jego poprzedników - Antonio Conte czy Jose Mourinho: - Nie da się kupić mentalności.
Trzeba ją zbudować. Tak jak dobrą drużynę. Kibice Spurs czekają na nią od lat, więc cierpliwości im nie brakuje. Mają tylko nadzieję, że wielka przebudowa nie skończy się tak jak ta z 2013 roku... Roberto, koniec wymówek, twój ruch.