39-latek zachwyca w Ekstraklasie! Na tej pozycji najlepszy w lidze. A miał grzać ławę
W wieku 39 lat Jasmin Burić wrócił do regularnej gry w Ekstraklasie. I efekty są świetne. Bośniak, pomimo zaawansowanego wieku, jest czołowym bramkarzem ligi w ostatnich tygodniach.
Siedem czystych kont w 12 występach. To bilans Jasmina Buricia w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Bramkarz-weteran udowadnia, że wiek to tylko cyferki. Po wskoczeniu do podstawowego składu Zagłębia Lubin wykręca znakomite statystyki. Czyste konta, skuteczność interwencji i ich liczba - pokazują wprost: 39-letni Bośniak wciąż potrafi bronić na naprawdę wysokim poziomie.
Miał być “zabezpieczeniem”
Gdy Jasmin Burić w styczniu 2022 roku wracał do Polski po dwóch sezonach spędzonych w Izraelu, niewiele wskazywało, że zostanie jeszcze kiedyś “jedynką” na poziomie Ekstraklasy. Zagłębie Lubin zakontraktowało go jako doświadczonego zmiennika i nie zapowiadało się, aby otrzymał szansę regularnych występów. Wszak przygodę w Hapoelu Haifa kończył rozgrywkami spędzonymi właściwie w gabinetach lekarskich i na ławce. Nad Wisłą pojawił się ponownie na krótko przed 35. urodzinami, po ponad roku bez gry.
Z drugiej strony bronił się naprawdę solidnym CV. W końcu na Dolnym Śląsku lądował z dorobkiem ponad 150 spotkań w Ekstraklasie rozegranych dla Lecha Poznań. W aż 67 z nich zagrał na zero z tyłu. Z “Kolejorzem” zdobył dwa mistrzostwa, puchar i dwa Superpuchary Polski. Stał również w bramce przy okazji pamiętnego zwycięstwa z Manchesterem City. Przez ponad dekadę spędzoną przy Bułgarskiej na przemian odgrywał jednak rolę murowanego pewniaka w bramce, golkipera “rotującego” z jednym z konkurentów, a także zmiennika. Miał reputację gracza solidnego, ale nie czołowego.
- Jestem przekonany, że wniesie do zespołu bramkarzy niebagatelne doświadczenie - opowiadał o nim w styczniu 2022 roku dyrektor sportowy Zagłębia, Piotr Burlikowski. - W związku z zakomunikowaniem o nieprzedłużeniu kontraktu przez Dominika Hładuna oraz niepewnej sytuacji zdrowotnej Kacpra Bieszczada, zdecydowaliśmy się na zakontraktowanie Jasmina, który da nam jakość i zabezpieczenie na newralgicznej pozycji bramkarza.
I właśnie takim doświadczonym, pewnym zabezpieczeniem został Burić. Miał nie zawodzić, gdy był potrzebny, ale to dotyczyło pojedynczych spotkań ligowych i meczów w krajowym pucharze. W różnych okresach wyżej w hierarchii stali Hładun, Bieszczad, Sokratis Dioudis czy ponownie Hładun, już po powrocie z Legii Warszawa. Aż wszystko zmieniło się pod koniec rundy jesiennej bieżącego sezonu.
Najlepszy bramkarz ligi?
Pod koniec spotkania z Legią w 12. serii gier bieżącego sezonu Hładun doznał urazu barku. Leszek Ojrzyński stracił podstawowego bramkarza i postanowił zaufać siedzącemu na ławce weteranowi. Burić nie ominął ani minuty w lidze od końcówki października. Wyszedł w pierwszej jedenastce w 12 ostatnich kolejkach. I spisuje się świetnie.
- Czekałem na to prawie cztery lata. Kiedy siedzisz na ławce, nikt oprócz trenera nie zna twojej dyspozycji. Dopiero kiedy wejdziesz na boisko, możesz pokazać wszystkim, w jakiej jesteś formie - mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
I pokazał. Od 13. kolejki, gdy Bośniak pierwszy raz rozpoczął ligowy mecz w podstawie, ma najwięcej czystych kont ze wszystkich bramkarzy Ekstraklasy - siedem w 12 meczach. W tym okresie tylko GKS Katowice stracił w lidze mniej bramek (osiem) od Zagłębia (10, z tego połowa w przegranym 1:5 spotkaniu z Pogonią, gdzie trudno było mieć jakiekolwiek zarzuty do Buricia).
Według danych portalu Flashscore, golkiper “Miedziowych” może też pochwalić się najlepszą skutecznością interwencji w bieżących rozgrywkach naszej ligi: aż 82,5%. Tylko on przekracza zresztą granicę 80%. Jest też najlepszy w tym sezonie, jeśli chodzi o procent występów na zero z tyłu z wynikiem 58,3%. Pod względem liczby czystych kont przebija go jedynie Sebastian Madejski z Cracovii. I to pomimo faktu, że Burić zagrał od pierwszej minuty w zaledwie 13 z 23 kolejek!
Te liczby mówią jasno: jest w sztosie. W wieku 39 lat prezentuje wielką formę. Można nawet znaleźć argumenty pozwalające nazwać go najlepszym bramkarzem ligi.
Miesiąc bez puszczonej bramki
Szansa na regularne występy przyszła niespodziewanie, ale doświadczony golkiper wykorzystuje ją w fenomenalny sposób. Stał się filarem świetnie zorganizowanej ekipy Ojrzyńskiego i dobrze wkomponował się w plan trenera.
- Cała drużyna dobrze gra w obronie, a na moje szczęście ja trafiłem do bramki w idealnym momencie, kiedy to wszystko już zaczynało wyglądać coraz lepiej - oceniał skromnie w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
- Nie czuję się bohaterem. Zawsze stawiam drużynę na pierwszym miejscu - cytował z kolei jego słowa przed niedawnym wyjazdowym spotkaniem z Lechią Gdańsk portal Z Miedzi. - W ostatnim meczu zagrałem dobrze, ale w następnym ktoś inny może być lepszy. Najważniejsze, iż zbieramy punkty i walczymy o swoje.
Pokorny weteran zasługuje jednak na duże słowa uznania. Aktualnie wraz z kolegami wypracował passę trzech kolejnych czystych kont. Ostatni raz wyciągał piłkę z siatki 342 minuty gry temu - 6 lutego, w 18. minucie spotkania z Koroną Kielce. Od tamtej pory wybronił aż 19 celnych uderzeń rywali. Do następnego meczu ligowego z Piastem Gliwice stuknie mu miesiąc bez straty gola. Ma ogromny wkład w formę pnącego się w górę tabeli Zagłębia.
Czwórka z przodu go nie przeraża
W obecnej formie Bośniakowi, pomimo zaawansowanego wieku, oczywiście nie spieszno na emeryturę. Jeśli pogra w Ekstraklasie jeszcze rok, może zostać zaledwie jedenastym 40-latkiem na jej murawach w XXI wieku.
- Wiem, że będę jeszcze grał. Nie wiem, czy to będzie Zagłębie, ale mówię z pełnym przekonaniem, że to nie jest mój ostatni sezon - przekonywał na łamach Przeglądu Sportowego Onet.
Te rozgrywki ligi są mocno nieoczywiste, by nie powiedzieć “szalone”. Obecnie “Miedziowi” plasują się w pierwszej trójce i mają tyle samo punktów, co znajdujące się również na pudle Jagiellonia (ma mecz mniej) i Lech. Niewykluczone, że 11 lat po tym, jak Burić ostatni raz sięgnął po mistrzostwo Polski z Lechem, ponownie znajdzie się w centrum walki o tytuł i to jako jej bardzo ważne ogniwo.
A mowa przecież o niemal 40-letnim zawodniku, który na przestrzeni czterech ostatnich sezonów zagrał łącznie 20 meczów. To byłaby niesamowita historia.