Absurd UEFA pomógł polskiemu klubowi w Europie. "Prawdziwe kuriozum"

Absurd UEFA pomógł polskiemu klubowi w Europie. "Prawdziwe kuriozum"
Ververidis Vasilis / shutterstock
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 19:00
O piłkarskich filmach znad Wisły, na które warto zwrócić uwagę, a także rozpędzającej się Ekstraklasie i trenerskiej karuzeli, która zapewne już niedługo ruszy - pisze Janusz Basałaj w kolejnym artykule ze swojego cyklu na Meczyki.pl.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu.
Dalsza część tekstu pod wideo

Pamiętny rzut monetą

Fajny film wczoraj widziałem… Dokument Michała Bielawskiego “Rzut monetą” dotyczy jedynego finału europejskich pucharów z udziałem polskiego klubu. W 1970 roku Górnik Zabrze zagrał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów (były kiedyś takie rozgrywki, które gromadziły kluby zdobywające puchar krajowy). Zagrał i przegrał z renomowanym Manchesterem City 1:2. Bielawski opowiada, jak wyglądał tamten świat piłki i codziennego życia w PRL. Pokazał, jak kibicowaliśmy Górnikowi, jak niedorzeczne były regulacje UEFA, które awans do finału pucharowych rozgrywek oparły o… rzut monetą. Dwa półfinałowe mecze nierozstrzygnięte, mecz dodatkowy na neutralnym stadionie (w tym przypadku Strasbourg), kolejny remis, potem dogrywka bez rezultatu i zamiast karnych – rzut monetą! W taki sposób na etapie półfinału Górnik wyeliminował Romę. Kuriozum, które wkrótce UEFA porzuciła na zawsze…
Bielawski ma fenomenalną umiejętność wyszukiwania niesamowitych “smaczków” z przepastnych telewizyjnych archiwów. Możemy więc w jego filmie zobaczyć fragmenty rozmowy Włodzimierza Lubańskiego (ówczesnego idola polskiego futbolu) z Ireną Dziedzic, wtedy prawdziwą gwiazdą telewizji, prowadzącą najpopularniejszy talk-show (nie było wtedy takiego określenia w naszym siermiężnym i socjalistycznym kraju…): Tele-Echo.
Ujmujące są bardzo szczere wypowiedzi samego Lubańskiego i ówczesnego kapitana Górnika, Stanisława Oślizły, opowiadających jak żony i partnerki piłkarzy z Zabrza, na kilka godzin przed meczem, buszowały po wiedeńskich sklepach, by kupić towary, których w PRL nie uświadczyłeś. Każdy wyjazd na mityczny Zachód to okazją by coś sprzedać (np. alkohol czy kryształy) i coś kupić. Kawałek historii i tamtej Polski, i tamtego wielkiego naszego futbolu z Górnikiem w roli głównej. Warto to zobaczyć. Polecam to zwłaszcza tym, którzy myślą, że wielki Górnik powstał za sprawą Lukasa Podolskiego. Górnik był wielki i to ponad pięćdziesiąt lat temu!

Dla nich nagrody

Film Michała Bielawskiego wygrał V Festiwal Filmów Piłkarskich organizowany od pięciu lat w Gdańsku. To inicjatywa byłych dziennikarzy sportowych z Trójmiasta: nieżyjącego już Andrzeja Trojanowskiego, Macieja Polnego i Kuby Staszkiewicza. Dziś główna nagroda nosi imię właśnie red. Trojanowskiego (pełna nazwa Złota jedenastka im. Andrzeja Trojanowskiego). Od początku funkcjonowania tego festiwalu mam zaszczyt być członkiem jury, więc najpierw z zaciekawieniem obserwowałem, jak wielu ludzi stara się futbol umieścić na … taśmie filmowej, choć brzmi to cholernie archaicznie. Bo kto dziś używa taśmy filmowej? Piłki w polskich telewizjach, internecie jest tyle, że tworzenie filmów wydaje się być zbędne. Fałszywa z gruntu teza. Piłka nożna to też historia, wspomnienia, refleksje, dramaty, wzruszenia, pogmatwane losy i tysiące tematów do tego, by kręcić o tym filmy. Wiem, że mecz, że transmisja na żywo wypełnia cotygodniowe (a nawet codzienne) przeżycia kibiców. A jednak warto wyjść spoza zaklętego kręgu transmisji live i z dystansem popatrzeć na piłkę nożną trochę inaczej, wejść w jej kulisy (czasami dla naszego futbolu nawet wstydliwe) i pokosztować piłki w inny sposób.
Gwoli kronikarskiego obowiązku, warto podać pozostałych laureatów V Festiwalu Filmów Piłkarskich. II nagroda dla Ksawerego Szczepanika za film ,,Niedziela cudów”. Mocna rzecz o skandalicznej kolejce naszej ekstraklasy w sezonie 1992/93. III miejsce dla dokumentu Filipa Adamusa “Kto wygrał mecz”. Interesująca opowieść o reprezentacji Polski kobiet w amp futbolu podczas finałów mistrzostw świata w Kolumbii.
A wszystko to (czyli festiwalowe pokazy) działo się w pierwszym tygodniu sierpnia w Gdańsku podczas Jarmarku Dominikańskiego nad Motławą, tuż obok Filharmonii Bałtyckiej. Warto tam wpaść za rok. Zapraszamy!

Liga się rozpędza, trenerzy na karuzeli

Liga gra aż miło! Legia na czele! Jak zwykle polskie kluby z trudem godzą występy w europejskich pucharach z codziennością ligową. Adrian Siemieniec i jego Jagiellonia odstawia z kwitkiem Rangersów, czyli legendę (trochę jednak już przebrzmiałą…) szkockiej piłki. Kilku trenerów ma podpalone pod ich ławką i w zasadzie nic nowego. Za wcześnie koronować Legię na mistrza kraju i chyba jeszcze nie pora żegnać się z Tomaszem Kaczmarkiem (Radomiak) czy Bartoszem Grzelakiem (Cracovia), a może nawet z Dawidem Kroczkiem (Raków). Przeszłość w Niemczech, Szwecji, dyplomy tam zdobyte, pierwsze doświadczenia, a w Polsce jakby pod górkę… Wcale mnie to nie cieszy i nie jestem wbrew pozorom “trenerożercą”. Kiedy jednak przestaniemy podniecać się kandydatami na poważnego szkoleniowca, kiedy w swoim CV taki delikwent pokaże, że ma zagraniczne “papiery” na wysoką jakość w polskim futbolu? Powtarzam to do znudzenia: “Weź prezesie, właścicielu, szefie rady nadzorczej swego klubu, coroczną listę absolwentów Szkoły Trenerów w Białej Podlaskiej i pomyśl”. Chyba że twój kandydat na trenera był selekcjonerem młodzieżowej reprezentacji Danii… Wtedy nie myśl. Dzwoń do człowieka i zatrudniaj!

Dyskusja

Przeczytaj również