Ancelottiego można zrozumieć, chociaż ryzykuje. "Kłóci się, robi awantury"

Ancelottiego można zrozumieć, chociaż ryzykuje. "Kłóci się, robi awantury"
Fotoarena / pressfocus
Wojciech - Klimczyszyn
Wojciech KlimczyszynDzisiaj · 18:30
Neymar, powołany do reprezentacji Brazylii w ostatniej chwili, po ponad dwuletniej przerwie, zaliczy swój czwarty mundial. To dobra wiadomość dla futbolu, choć nie ma żadnych gwarancji, czy w ogóle 34-latek pojawi się na boisku.
To rutynowa procedura, ale budzi ogromne zainteresowanie. Wokół niemal biurokratycznego rytuału pt. “wybieramy 26 zawodników do kadry Brazylii” rozgorzała więcej niż ożywiona dyskusja. Punkt najważniejszy: czy powołać Neymara? Głos zabrali wszyscy: stare i nowe legendy, piłkarze innych reprezentacji, selekcjonerzy, eksperci oraz prezenterzy telewizyjni. Nawet prezydent Brazylii osobiście zadzwonił do Carlo Ancelottiego i udzielił mu wyczerpujących rad, jak Włoch powinien poradzić sobie z tak trudną sytuacją, która - jeśli hiperbolizuję, to tylko trochę - mogła zagrozić rozpadowi brazylijskiego państwa.
Dalsza część tekstu pod wideo
“Carletto” udźwignął to brzemię. Zrobił dokładnie to, na co liczyła większość społeczeństwa.

Futbol bywa okrutny

Neymar w koszulce reprezentacji to gwarancja “magii”. Napastnik, niezależnie od tego, jak się czuje, czy boli go noga, ręka, albo jest smutny i nieszczęśliwy, kreuje najpiękniejsze piłkarskie chwile. Przez całą swoją karierę. Strzelił gola w swoim debiutanckim meczu dla “Canarinhos”, był najlepszym zawodnikiem na mistrzostwach świata w 2014 roku, a jednocześnie nie pobrudził się sławetną, brutalną porażką z Niemcami. Dwa lata później zemścił się zaś na naszych zachodnich sąsiadach podczas igrzysk olimpijskich, również rozgrywanych na ojczystej ziemi, zdobywając historyczne złoto.
Ale ogólnie rzecz biorąc, nic nie wygrał. Najlepszy pod względem statystyk reprezentant Brazylii nic nie wygrał. Mistrzostwo olimpijskie zawsze ładnie się prezentuje w CV, ale trudno zaliczyć je do sukcesów w dorosłej piłce. Tragiczne i niesprawiedliwe. W przypadku Neymara te dwa słowa bardzo często szły z nim w parze. Mundiale, delikatnie mówiąc, nie były dla niego łaskawe.
Powinien znaleźć się w kadrze już w 2010 roku, gdy miał niespełna 18 lat, ale trener Dunga kompletnie zignorował błaganie kibiców. Cztery lata później był w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie, kiedy nadział się na kolano kolumbijskiego obrońcy, Juana Camilo Zunigi, doznając orazu kręgu ledźwiowego, który uniemożliwił mu dalszą grę na brazylijskim mundialu. Do Rosji pojechał w średniej formie, a w Katarze błysnął właściwie tylko raz, w ćwierćfinale przeciwko Chorwacji.
Generalnie, z reprezentacją nigdy nie miał najlepszych sportowych wspomnień. Niesprawiedliwy był finał Copa America w 2021 roku, gdy Neymar zagrał jeden z najlepszych meczów w swojej karierze. To była samotna walka artysty z rzeźnikami. Argentyńczycy mieli wówczas tylko jeden plan: zatrzymać Neymara wszelkimi sposobami - najczęściej brutalnymi faulami.
Po końcowym gwizdku Neymar kompletnie się rozkleił - usiadł na murawie Maracany i płakał z żalu jak dziecko, bo wiedział, jak blisko był upragnionego pucharu. Chwilę później doszło jednak do sceny, która obiegła cały świat: podszedł do niego świętujący Leo Messi. Obaj panowie (wtedy jeszcze serdeczni kumple z Barcelony, a zaraz potem z PSG) uściskali się na środku boiska, zaś kamery uchwyciły ich później, jak siedzą w tunelu stadionu, luźno rozmawiają i śmieją się, mimo że jeden przed chwilą przeżył dramat, a drugi ekstazę.
Messi przez wiele lat był w podobnej sytuacji. Zdesperowany szukał upragnionych tytułów z “Albicelestes” i w końcu rok po roku zdobył najważniejsze: Copa America i mistrzostwo świata. Neymar z kolei pozostał z niczym do dzisiaj.

Ukształtował nowe pokolenia

Jak na ironię, właśnie dzięki temu Brazylijczyk jest najważniejszym graczem mijającego pokolenia. Ukształtował bowiem nową generację. Wszyscy oglądali kompilacje z jego zagraniami, kopiowali zwody, marzyli o spotkaniu z nim, przejmowali też jego stosunek do kariery. Mówi o tym choćby dzisiejsza niekwestionowana gwiazda Barcelony, Lamine Yamal. Hiszpan uważa, że najlepszym w tej dyscyplinie był Messi, ale podkreśla, że jego idolem jest Neymar. Zresztą zapatrzeni w niego są również Vinicius, Rodrygo, Jamal Musiala czy Desire Doue. I cała masa innych chłopaków.
To będzie jego czwarty mundial. I prawdopodobnie ostatni, o ile nie nastąpi jakiś niesamowity przełom ze zdrowiem, bo Neymar przecież łamie się na potęgę i akurat cudem jest, że wyzdrowiał przed najważniejszą imprezą czterolecia. Teraz ma największą szansę na naprawienie kilku błędów i zwieńczenie kariery w barwach “Canarinhos” z rozmachem godnym wielkiego zawodnika. A dla reprezentacji? No cóż. Hazard. Postawiona fortuna i wielkie ryzyko.
Nie tylko dlatego, że Neymar ma dar do łapania kontuzji w totalnie przypadkowych okolicznościach. Nie dlatego też, że to już 34-latek z wyraźnymi problemami kondycyjnymi. Mimo że jest w trakcie niezłego sezonu w brazylijskiej Serie A (w ośmiu meczach dla Santosu strzelił cztery gole i zaliczył dwie asysty), to ciągle potrafi być tym starym, (nie)dobrym Neymarem, który kłóci się na treningach (niedawno wdał się intensywną sprzeczkę z kolegą zespołu, Robinho Jr.) czy robi awantury przy bocznej linii boiska.
To nadal nerwus, a Brazylia jak nigdy potrzebuje w swojej grupie przede wszystkim spokoju. Ancelotti wielokrotnie wspominał, że “nie zamierza zrzucać bomby w szatni”.

Ostatni dzwonek

Ale zastanówmy się, co spowodowało pozytywną decyzję selekcjonera. Włoch podkreślił, że powołanie Neymara nie jest za “zasługi”. Przy braku poważnie kontuzjowanych graczy, jak Rodrygo czy Eder Militao, “Canarinhos” potrzebują na turnieju lidera, dźwigającego presję. Z 79 golami na koncie przewodzi brazylijskiej liście strzelców, jego obecność na boisku, nawet jeśli nie zagra pełnych 90 minut w każdym meczu, wciąż będzie budziła ogromny respekt u rywali.
Poza tym mistrzostwa świata są specyficznym turniejem, w którym liczy się dynamika, a nie zbiorowe osiągnięcia czy dokonania z przeszłości. Na mundial można jechać bez formy, nie w pełni zdrowym i wyjechać z niego z Pucharem Świata oraz tytułem MVP. Aby wrócić do najlepszej dyspozycji, Neymar na pewno dostanie kilka szans w meczach towarzyskich z Panamą i Egiptem, które będzie musiał natychmiast wykorzystać.
- Jeśli zasłuży na treningach, zagra. O wszystkim zadecyduje jego sprawność - tłumaczył Ancelotti.
Ryzyko, że spędzi imprezę w Ameryce Północnej jako duch, bez możliwości pokazania się publiczności i pod baczną obserwacją milionów rodaków, jest dość realne. Pojawia się też niebezpieczeństwo, że będzie się czuł nieswojo w kadrze, gdy zostanie odstawiony na boczny tor. Jednakże, nawet z jedną nogą, albo tylko kilkoma palcami u stóp, ze zdrowotnymi ograniczeniami, daleko od swojej życiowej formy, Neymar będzie jedną z największych atrakcji. Idolem w swoim kraju. Piłkarskim geniuszem. Z wciąż żywą nadzieją, że tym razem się odrodzi. A nuż?

Przeczytaj również