Barcelona chce olśniewającą gwiazdę. Szokował wyglądem, zachwyca talentem
Gra niczym Achraf Hakimi, stylówką przypomina Dennisa Rodmana, liczbami nawiązuje do złotych czasów Kevina De Bruyne. Borussia Dortmund za 5 mln euro ściągnęła absolutnego kozaka. Dziś Julian Ryerson prezentuje poziom predestynujący do występów w prawie każdym klubie świata.
Gra u boku takiego piłkarza to przyjemność. Julian Ryerson do perfekcji opanował otwieranie kolegom drogi do bramki, tylko w ostatnich czterech meczach zaliczył aż sześć. asyst. Cztery z nich zanotował przeciwko Mainz, stając się dopiero czwartym piłkarzem, który w XXI wieku wykreował tyle bramek w jednym spotkaniu Bundesligi. W liczbie otwierających podań w niemieckiej ekstraklasie ustępuje jedynie spektakularnemu Michaelowi Olise. Borussia Dortmund trzy lata temu nie ubiła dobrego interesu. Ubiła spektakularny, sprowadzając Norwega z Unionu Berlin.
Kopalnia talentów
Lyngdal. Nazwa tego miasteczka pewnie wielu nic nie mówi. Miejscowość, która liczy nieco ponad 7000 mieszkańców, powoli staje się jednym z filarów norweskiej piłki. To właśnie tam na świat przyszli m.in. Julian Ryerson z BVB, Mathias Rasmussen z St. Pauli czy Stefan Strandberg, który zakończył już karierę, będąc 36-krotnym reprezentantem skandynawskich “Lwów”.
- Czasami ludzie pytają, jaki jest sekret Lyngdal. Myślę, że kluczem jest mentalność ludzi z klasy robotniczej. Mamy wielu wędkarzy, rolników, ale w całej społeczności futbol odgrywa bardzo ważną rolę. Sam zacząłem grać w wieku czterech lat. Kiedy miałem 13 lat, nasza drużyna dotarła do finału Pucharu Norwegii. Myślę, że jeszcze trzech czy czterech chłopców z tamtej drużyny rozpoczęło profesjonalną karierę - opowiedział Ryerson dla Ruhr Nachrichten.
Piłkarz w wieku 14 lat opuścił rodzinne strony, aby dołączyć do Viking FK. W tym zespole przebił się do seniorskiej piłki i przykuł uwagę skautów z Niemiec. W lipcu 2018 roku Union Berlin przeprowadził transfer, który raczej nie skradł okładek Bilda i Kickera. Wydał 150 tys. euro na bocznego obrońcę ze smykałką do gry ofensywnej. Początkowo Norweg miał problem z regularną grą. Jego ulubiona pozycja, czyli prawa flanka, była zajęta przez Christophera Trimmela, kapitana i żywą legendę ekipy ze stolicy Niemiec. Urs Fischer szukał zatem nowego miejsca dla Ryersona. Tak oto zwiedził on środek obrony, prawą i lewą pomoc, a nawet pozycje numer sześć i osiem w drugiej linii. Gdziekolwiek pojawiała się luka w składzie, wypełniał ją pracuś z Lyngdal.
- Pod wodzą trenera Fischera było ciężko. Zwracał uwagę na każdy, nawet najmniejszy szczegół. Dla niego ważne są podstawy, proste rzeczy. To szkoleniowiec, u którego na pewno nie dostaniesz nic za darmo. Ważne jest też to, aby nie zatracić pewnych wartości. Pracując z Fischerem, ciągle się uczysz - wspominał.
Ryerson był częścią historycznych sukcesów Unionu. Trafiał do drugoligowego zespołu, z którym później rywalizował nie tylko w Bundeslidze, ale też Lidze Europy i Lidze Konferencji. Berlińczycy rzucali wyzwanie niemieckim hegemonom, prezentując niezbyt przyjemny styl gry. Pełne skupienie na wyniku przynosiło jednak wymierne efekty. A sukcesy drużyny stanowiły też trampolinę dla jednostek. Tak oto w styczniu 2023 roku Borussia Dortmund przeznaczyła 5 mln euro na wszechstronnego Norwega.
- Musiało się stać coś wyjątkowego, abym opuścił Union. I Borussia jest wyjątkowym klubem. Dortmund to miejsce, gdzie piłkarzy ceni się nie tylko za gole czy finezję, ale też intensywność, pracowitość. Kibice potrafią wiwatować po udanym wślizgu. Chcesz im się za to odwdzięczyć, dodając jeszcze kilka procent do swojej gry. Bardzo podoba mi się taka mentalność, myślę, że pasuje do mnie - przyznał niedługo po związaniu się z BVB.
Życiowa forma
W poprzednich latach Ryerson potrafił się wyróżniać ze względu na dość ekstrawaganckie fryzury. Farbował już włosy na różowo, biało, a nawet panterkę w stylu Dennisa Rodmana. Sam przyznał, że jest fanem długich podróż, podczas których wpadają mu do głowy różne pomysły odnośnie potencjalnej zmiany wizerunku. Nie ukrywał, że większość z nich nastąpiło w sposób spontaniczny i nie kryje się za nimi żadne głębsze przesłanie.
W tym sezonie nikt już jednak nie myśli o tym, co znajduje się na głowie 28-latka. Całe Niemcy są zachwycone jego poziomem sportowym. Niko Kovac zapewnił bocznemu obrońcy swobodę w ofensywie, z której korzysta w najlepszy możliwy sposób. W bieżących rozgrywkach zaliczył już 14 asyst, z czego 12 po dośrodkowaniach. Opta wyliczyła, że żaden inny gracz z lig TOP5 nie notuje tylu otwierających podań po centrach z bocznych stref. Średnio w każdym meczu ligowym tworzy 1,6 okazji. Kiedy tylko podchodzi do rzutu wolnego lub rożnego, obrońcy rywali muszą panikować.
- Ryerson cały czas jest w formie, on nie rozgrywa gorszych spotkań. Myślę, że to najlepszy transfer BVB w ostatnich pięciu latach. To piłkarz, na którego zawsze możesz liczyć - zachwycał się Wolff-Christoph Fuss, ekspert Sky Sports. - Zanotowanie czterech asyst w jednym meczu to szaleństwo. Jesteśmy bardzo zadowoleni z Ryersona - wtórował dyrektor Sebastian Kehl dla ruhr24.de. - Ile on już ma asyst? 10? 11? Niesamowite. Widać, że potrafi posłać piłkę dokładnie tam, gdzie potrzeba. Świetnie bije stałe fragmenty. Wykonuje bardzo, bardzo dobrą robotę - dodał Waldemar Anton.
- Moje asysty? To wcale nie jest takie trudne. Muszę tylko wrzucić piłkę tak, aby koledzy mogli z niej coś zrobić. Są też inne aspekty, na które nie zwraca się takiej uwagi, jak np. zawodnicy, którzy blokują rywali, tworzą miejsce napastnikom, to też jest ważne. Główne pochwały należą się jednak strzelcom - skromnie ocenił Norweg, cytowany przez bvbbuzz.com.
Ryerson stał się twarzą odrodzenia Borussii w tym sezonie. Od październikowej porażki z Bayernem Dortmundczycy rozegrali 16 meczów bez porażki w Bundeslidze. W tabeli tracą do “Die Roten” osiem oczek, więc szanse na mistrzostwo nie są oczywiście zbyt okazałe. Mimo wszystko tak długa seria bez przegranej zasługuje na uznanie.
Katalonia wzywa?
Ryerson prezentuje się tak dobrze, że musiał wręcz przykuć uwagę innych klubów. Zainteresowanie jego usługami ma być bardzo konkretne. Bild przekazał niedawno, że 28-latek znajduje się na krótkiej liście życzeń FC Barcelony. Priorytetem Katalończyków pozostaje ściągnięcie “dziewiątki” i nowego stopera. Jednocześnie włodarze z Camp Nou widzą, że prawa obrona też potrzebuje pewnej renowacji. Jules Kounde drastycznie obniżył loty względem poprzedniego sezonu. Francuz nie daje wiele w ataku, a sporo “zawala” z tyłu. Gdyby nie Lamine Yamal, prawa flanka “Blaugrany” praktycznie w ogóle by nie istniała. Nawet tak spektakularny skrzydłowy potrzebuje jednak wsparcia. A Hansi Flick nie ma zbyt wielu alternatyw, bo Eric Garcia, czyli nominalny zmiennik Kounde, musi też uzupełniać braki na środku obrony i w drugiej linii. Katalończycy marzą zatem o dokooptowaniu dodatkowego zawodnika, a reprezentant Norwegii spełnia ich wszystkie wymagania.
Temat ewentualnego transferu naturalnie musi poczekać do końca sezonu. Na razie Borussia powinna w pełni skupić się na walce w Bundeslidze i Lidze Mistrzów. Dortmundczycy zapewne liczą też, że Ryerson potencjalnie zwiększy swoją wartość przy okazji mistrzostw świata. Norwegia w fantastycznym stylu wywalczyła pierwszy od 28 lat awans na turniej tej rangi. Zawodnik BVB rozegrał komplet minut w eliminacjach, notując przy okazji gola i cztery asysty.
- W ostatnich latach norweska piłka niesamowicie się rozwinęła. Pokazały to eliminacje do mundialu. Cieszymy się, że Julian jest częścią naszego zespołu. On też odegrał ważną rolę w progresie swojej reprezentacji - ocenił Niko Kovac. - Zawsze staram się być lepszy. To mój główny cel, aby wciąż się rozwijać. Chcę się uczyć, przyswajać nowe rzeczy. Oczywiście, że zdarzają się wahania formy, to normalne. Ale staram się cały czas podnosić poprzeczkę, zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Jeśli chodzi o mundial, to jedziesz na taki turniej po to, aby go wygrać. Nic mniej. Chcesz celować w zwycięstwo. Taki jest nasz cel - mówił sam zainteresowany w wywiadzie dla portalu Bundesligi.
Norweska piłka żyje i ma się bardzo dobrze. Losy nie leżą już tylko w nogach Erlinga Haalanda i Martina Odegaarda, którzy od lat trzymają fason w Premier League. Bodo/Glimt potrafi karcić gigantów w Lidze Mistrzów. Brann dotarło do 1/16 finału Ligi Europy. Reprezentacja pojedzie na mundial z chęcią sprawienia sensacji. A Julian Ryerson celuje w bycie jednym z najlepszych kreatorów w Europie. Na razie idzie mu lepiej niż fantastycznie