Bezcenne wzmocnienie Realu Madryt. I to skąd. "Niesamowity zawodnik"

Nie zawsze trzeba wydawać dziesiątki milionów na nowych piłkarzy. Czasami gotowe rozwiązania leżą tuż pod nosem. Real Madryt potrzebował rozgrywającego i znalazł go we własnej szkółce. Thiago Pitarch próbuje rozwiązywać problemy “Królewskich”.
Czegoś takiego na Santiago Bernabeu nie widziano od dawna. Alvaro Arbeloa wykazuje się gigantyczną odwagą pod względem stawiania na niedoświadczonych wychowanków. Jego podejście to zwrot o 180 stopni względem kadencji poprzedników. Carlo Ancelotti wprowadził jedynie Raula Asencio i to w sytuacji, kiedy dosłownie nie było już kim grać na środku obrony. Xabi Alonso przez pół roku nawet nieszczególnie silił się na oszlifowanie nieznanego jeszcze diamentu. Kibice Realu mogli sądzić, że skoro nikt nie przebija się do pierwszej drużyny, to może problemem jest brak talentu. Obecny trener udowodnił, że to nieprawda.
Arbeloa nie boi się wprowadzać zawodników, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Najlepszym przykładem był choćby mecz z Elche, w którym wystąpili m.in. Thiago Pitarch, Manuel Angel, Diego Aguado, Cesar Palacios i Daniel Yanez. Po raz pierwszy w XXI wieku w Realu zagrało tak wielu wychowanków, którzy mają maksymalnie 21 lat. Ktoś oczywiście może powiedzieć, że to tylko Elche, że z rywalem drugiej kategorii to każdy wprowadziłby tylu młodych. Sęk w tym, że największy talent z tej grupy, czyli Thiago Pitarch, sprawdził się już na tle mocniejszych przeciwników.
“Syn” trenera
Droga Thiago do Realu objęła wiele innych klubów ze stolicy Hiszpanii. Już w wieku sześciu lat został zapisany do szkółki Atletico. Później reprezentował barwy m.in. Getafe i Leganes, aż w końcu jako 15-latek spełnił marzenie, wzmacniając akademię “Los Blancos”. Wyróżniał się kontrolą nad piłki i chęcią zarządzania poczynaniami drużyny. To pomocnik, który pełni funkcję dyrygenta, musi postawić stempel na prawie każdej akcji, a przy tym nie zapomina o pracy w defensywie.
- Thiago ma charakter, radzi sobie z odpowiedzialnością. Zawsze prosi o piłkę, a potem wie, co z nią zrobić. To piłkarz, który sprawi wiele radości kibicom Realu Madryt - powiedział na antenie Radio Marca Santi Aragon, skaut “Królewskich”.
W pewnym momencie skrzyżowały się ścieżki Pitarcha i Arbeloi. Obaj właściwie wspólnie pięli się po szczeblach w Realu. W styczniu 2025 roku trener ten odpowiadał za awans pomocnika z Juvenilu B do Juvenilu A. Latem ubiegłego roku Arbeloa objął Real Kastylia, czyli rezerwy “Los Blancos”, gdzie znów konsekwentnie stawiał na utalentowanego 18-latka. Wreszcie były obrońca przejął stery pierwszej drużyny. I ponownie nie zapomniał o brylancie z Fuenlabrady.
17 lutego Pitarch zadebiutował w seniorach Realu, wchodząc z ławki przeciwko Benfice. Tydzień później dostał kwadrans w wygranym rewanżu z Lizbończykami. Co najważniejsze, nie odstawał od znacznie bardziej doświadczonych kolegów. Szybko zrozumiał swoją rolę i zaczął grać tak, jak w młodzieżówkach, czyli odważnie i z polotem. Na przestrzeni paru tygodni stał się właściwie pierwszym rozgrywającym, który zawsze stanowi opcję do podania. Dobry poziom sprawił, że w siedmiu z ostatnich dziewięciu meczów był w pierwszym składzie. Złośliwy mógłby stwierdzić, że z nim na murawie Real przegrał z Bayernem. Ale bez niego w wyjściowej jedenastce przytrafiły się też straty punktów z Mallorcą czy Gironą. Całościowo “Królewscy” prezentują się chybotliwie, jednak trudno mieć pretensje do 18-latka o konkretne wyniki.
- Gra Thiago wzbudza emocje. To zawodnik, który świetnie radzi sobie z presją. Niedawno dostał zasłużoną owację na stojąco od kibiców na Bernabeu. Od pierwszego dnia pokazuje, co potrafi. Uważam, że akademia Realu zasługuje na to, aby być mocniej doceniona. Ci chłopcy zasługują na szansę. Oni wiedzą, czym jest Real Madryt. Mamy najlepszych zawodników świata, więc żeby wystawić kogoś młodszego, trzeba posadzić piłkarza z pierwszej drużyny. To nie są łatwe decyzje. Jeśli je podejmuję, to muszę być przekonany do tych graczy - podkreślał Arbeloa.
- Kiedy zobaczyłem owację kibiców na stojąco, musiałem dopytać, czy to dla mnie. Jestem szczęśliwy i dumny z możliwości gry w Realu Madryt. Dziękuję trenerowi, który powtarza mi, żebym był sobą, nie bał się pokazać, co potrafię. Myślę, że dobrze odnalazłem się w grupie. Fede i Brahim najbardziej pomagają mi podczas meczów. Mówią, żebym walczył, ciężko pracował i nie obawiał się, kiedy mam piłkę przy nodze. Staram się odwdzięczyć swoją grą za zaufanie - przyznał Thiago w rozmowie z RMTV.
Poszukiwany profil
Thiago pokazał już, że nie przytłacza go presja rywalizacji na najwyższym poziomie. Wystarczy spojrzeć na udane występy w wygranym 5:1 dwumeczu z Manchesterem City. Oczywiście, że twarzami tego sukcesu byli znakomici Fede Valverde i Vinicius. Nie można jednak zapominać o harówce 18-latka w środku pola. W pierwszym meczu zanotował 32 celne podania na 34 próby, dwa skuteczne przerzuty i tylko cztery straty przy czterech odbiorach. W rewanżu utrzymał celność zagrań na poziomie 90%, dokładając do tego trzy przechwyty i trzy wygrane pojedynki. Przy okazji pobił rekord Raula Gonzaleza, stając się najmłodszym Hiszpanem, który wyszedł w pierwszym składzie Realu na mecz fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Jego grą na tle ekipy Guardioli zachwycił się sam Thierry Henry.
- Chciałbym porozmawiać o Thiago Pitarchu. Uważnie go dziś obserwowałem i cóż to był za mecz. Biegał za wszystkich swoich kolegów - ocenił Henry na antenie CBS Sports.
Wystrzał Pitarcha udowadnia, że nie zawsze rozwiązaniem problemów jest wejście na rynek transferowy. Realowi w poprzednich miesiącach brakowało rozgrywającego, luka po odejściach Kroosa i Modricia nie została odpowiednio załatana. W hiszpańskich mediach królował oczywiście temat zakupu Rodriego, Keesa Smita czy nawet Vitinhi. Arbeloa zaczął jednak rzeźbić z dostępnego materiału i doczekał się natychmiastowych efektów. Dziś “Los Blancos” wcale nie muszą czuć potrzeby kupna nowego pomocnika za 50 czy 100 mln euro.
- Thiago? WOW. To niesamowity zawodnik, wyróżnia się dynamiką i precyzją w zagraniach. Jest bardzo ambitny, doskonale czyta grę. To jeden z największych pozytywów w Realu w ostatnich miesiącach. Nie wiem, czy zostanie drugim Kroosem, ale zdecydowanie odmienił oblicze drużyny - chwalił Guti w rozmowie z dziennikiem AS. - Thiago radzi sobie świetnie. Cieszę się, że wychowankowie dostają szansę. Pracują tak ciężko na treningach, może biegają nawet trochę za dużo - mówił z uśmiechem Fede Valverde.
Pole do poprawy
Thiago nie jest jeszcze gotowym produktem piłkarskim. Czasami ponosi go fantazja, co uwidoczniło się we wspomnianej rywalizacji z City. Generalnie zagrał bardzo dobrze, ale przytrafił mu się kardynalny błąd, kiedy poszedł o jeden zwód za daleko we własnym polu karnym. Jedynie doskonała interwencja Thibaut Courtois uratowała wówczas zespół przed stratą gola. Z Bayernem młodzian również zaliczył groźbą stratę w polu karnym, po której Andrij Łunin zatrzymał strzał Serge’a Gnabry’ego. Takie pomyłki nie są niczym dziwnym, kiedy mamy do czynienia z zawodnikiem, który nie ma jeszcze w nogach choćby 10 spotkań w seniorskiej piłce. Ważne pozostaje jedynie to, aby wyciągnąć z nich wnioski i skorygować ewentualne nawyki, które mogły uchodzić na sucho w młodzieżówkach.
Niedawno Pitarch podjął bardzo ważną decyzję. O jego usługi starała się reprezentacja Maroka, sam Brahim Diaz miał przekonywać kolegę do wyboru “Lwów Atlasu”. 18-latek zadeklarował jednak chęć występów w reprezentacji Hiszpanii. Ostatnio zagrał w kadrze U19, a w przyszłości może być kandydatem do wzmocnienia seniorów “La Roja”. Zwłaszcza, że według wielu doniesień będzie miał sporo szans w Realu na pokazanie swoich umiejętności.
- Thiago może być już oficjalnie traktowany jako członek pierwszej drużyny. Ugruntował swoją pozycję i nie wróci do gry w Castilli. Arbeloa uważa go za jednego z kluczowych zawodników - opisała Marca.
Niedawno portal Transfermarkt zaktualizował wartość rynkową Pitarcha, podnosząc ją z 3 do 20 mln euro. Wzrost o 567% odzwierciedla błyskawiczny rozwój tego piłkarza. Według doniesień OKDiario niedługo powinien podpisać nowy kontrakt, w którym znajdzie się zaporowa klauzula odstępnego na poziomie miliarda euro. Real w ten sposób zabezpiecza przyszłość wszystkich zawodników pierwszej drużyny. A Pitarch należy już do tej grupy.
Nie wiemy oczywiście, jak długo potrwa kadencja Arbeloi na stanowisku pierwszego trenera Realu. Niezależnie od tego, już teraz należy pochwalić 43-latka za odwagę. “Królewscy” przez wiele lat czekali na szkoleniowca, który nie bałby się z miejsca wprowadzić kompletnego żółtodzioba do pierwszego składu. La Fabrica nie musi być tylko maszynką do zarabiania na sprzedaży wychowanków. Może stanowić realne źródło talentów gotowych do gry na Bernabeu. Wystarczy z niego zaczerpnąć.