Blamaż klubu śpiącego na kasie. Latem wydali 280 mln euro, zajmują 14. miejsce

Blamaż klubu śpiącego na kasie. Latem wydali 280 mln euro, zajmują 14. miejsce
IMAGO / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper Klasiński16 Apr · 10:50
Newcastle United to jedno z największych rozczarowań tego sezonu Premier League. Może i stracili największą gwiazdę, ale zaliczyli rekordowe lato. Efekt? Nikt w Premier League nie spadł o więcej pozycji w stosunku do lokaty zajętej w poprzednich rozgrywkach. A nowe nabytki potężnie rozczarowują.
Po udanym poprzednim sezonie wydawało się, że Newcastle United stabilizuje się na właściwych torach i będzie regularnie meldować się w czołówce Premier League. Aktualne rozgrywki to jednak wielkie rozczarowanie. Obecnie “Sroki” zajmują 14. miejsce w tabeli, wyprzedzając jedynie grupę walczącą o ligowy byt. Trudno zrozumieć taki zjazd nawet pomimo sprzedaży największej gwiazdy - Alexandra Isaka - za rekordową w świecie angielskiego futbolu kwotę. Ta pozwoliła na wielkie wzmocnienia w letnim okienku, lecz wydatek 280 milionów euro nie pomógł. I z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że dużą część z tej kasy wyrzucono w błoto. Większość z nowych graczy na razie zwyczajnie zawodzi.
Dalsza część tekstu pod wideo

Stracona gwiazda, rekordowe lato

Sezon 2024/25 okazał się niesamowicie udany dla Newcastle United. “Sroki” wygrały Puchar Ligi, kończąc 55-letnie oczekiwanie na istotne trofeum. Dodatkowo finiszowały na piątej lokacie w Premier League, wracając po roku przerwy do Ligi Mistrzów. To było udane “odbicie” po trudnej kampanii 2023/24, gdy zespołowi ciążył “kac” związany z nowym dla niego wyzwaniem gry w europejskich pucharach. Przed kolejnymi rozgrywkami w Tyneside panowały więc bojowe nastroje, ale już latem pojawiły się powody do zmartwień.
Największy gwiazdor Newcastle, będący jedną z twarzy klubu budowanego ze wsparciem finansowym z Arabii Saudyjskiej, Alexander Isak, zaczął wymuszać transfer. Długo robiono dobrą minę do złej gry, jako przyczynę jego absencji podczas okresu przygotowawczego podając kontuzję. Media jednak wiedziały swoje i ich doniesienia wreszcie się potwierdziły. W ostatni dzień okienka Szwed dopiął swego i przeszedł do Liverpoolu, który pobił dla niego brytyjski rekord transferowy, płacąc 145 milionów euro.
Pomimo tego “Sroki” skończyły okienko na pokaźnym minusie - nawet uwzględniając inne sprzedaże. Wydały bowiem niemal dwukrotnie większą kwotę niż ta otrzymana za Isaka. Choć spośród istotnych piłkarzy straciły tylko Szweda, pozyskały nowych graczy do każdej formacji. Nowy stoper - Malick Thiaw. Pomocnik - Jacob Ramsey. Skrzydłowy - Anthony Elanga. Duet napastników - Nick Woltemade i Yoane Wissa. Ostatnia trójka załapała się do pierwszej dwudziestki najdroższych transferów lata 2025 wg portalu Transfermarkt. Najwyżej sklasyfikowany Woltemade zajął czwarte miejsce. Pojawił się też stanowiący konkurencję w bramce dla Nicka Pope’a Aaron Ramsdale, wypożyczony z Southampton. Łącznie na nowych piłkarzy wydano 280 milionów euro. To okienko było pod tym względem rekordowe dla Newcastle. Kadra się poszerzyła, a tego było trzeba w obliczu rywalizacji w Champions League.
Z dzisiejszej perspektywy letnie zakupy wyglądają jednak mocno rozczarowująco. Z długiej listy nabytków mianem “udanego” można opisać właściwie tylko Thiawa - najtańszego z piłkarzy kupionych definitywnie, który na stałe zagrzał miejsce w podstawowej jedenastce. Przyzwoicie prezentuje się również wypożyczony z opcją wykupu Ramsdale. Ostatnio stał się numerem jeden między słupkami. A reszta? Na początku rozgrywek gole dawał jeszcze Woltemade, ale w tym roku trafił do siatki… raz. I to w meczu Pucharu Anglii.

Wydatki na transfery nie grają

Już latem można było zastanawiać się, czy na St James’ Park nie popuścili zbytnio lejców rozsądku. Wszak wydali ponad 60 milionów euro na Elangę - piłkarza bardzo mocno ograniczonego i jednowymiarowego. Zawodnika po jednym, życiowym sezonie w skrojonym pod jego dynamikę systemie Nottingham Forest. 45 milionów kosztował Ramsey, który grając w ofensywie Aston Villi zanotował udział przy 11 bramkach przez całe rozgrywki 2024/25. Wissa dopiero co strzelił 19 goli dla Brentfordu (nie wykonując karnych), ale zainwestowanie niemal 60 milionów w 29-latka z rokiem kontraktu zakrawało o desperację w Deadline Day. O Woltemade zabiegał np. Bayern Monachium, ale “Die Roten” odpuścili, gdy usłyszeli jego wycenę. Sam ich prezydent, Uli Hoeness, stwierdził nawet, że niemiecki napastnik “nie był wart takich pieniędzy”. Newcastle z kolei poszło all in i rzuciło na stół 75 baniek. Wszystkie te ruchy miały prawo budzić uzasadnione wątpliwości.
Elanga, Wissa i Ramsey dali w tym sezonie łącznie 10 goli i cztery asysty, zaliczając razem 105 występów. To bilans inwestycji wartych 165 milionów euro! Woltemade jest aktualnie trzecią strzelbą drużyny z 10 bramkami, ale po zainwestowaniu w niego takich pieniędzy należałoby oczekiwać więcej. Zwłaszcza że w tym roku kalendarzowym trafił tylko raz, a od pechowego samobója z derbowego spotkania przeciwko Sunderlandowi w grudniu coraz mocniej frustruje.
Ostatnio Howe kombinował nawet z ustawianiem go za plecami wysuniętego napastnika. To tylko pokazuje, że niespecjalnie ma na Niemca plan. Zresztą to chyba prawda także w stosunku do innych letnich zakupów ofensywnych. W 2026 roku cała czwórka ma łącznie na koncie sześć trafień i cztery asysty, a więc udział przy zaledwie 10 golach.
Po ostatniej przegranej z Crystal Palace Howe’a zapytano, dlaczego Woltemade i Wissa zaczęli na ławce kosztem Williama Osuli - piłkarza po prostu przeciętnego, przynajmniej jak na poziom Premier League (to napastnik, który zdobył cztery bramki w ponad 50 występach). Szkoleniowiec Newcastle odparł wymownie, wysyłając sygnał do nowych podopiecznych:
- Nie wybieram składu w oparciu o kwoty transferowe. Muszę decydować na podstawie tego, co widzę. William Osula w mojej opinii trenował dobrze i zasłużył na grę od pierwszej minuty.

Cena przestrzelonych transferów

Nieudane zakupy “od pasa w górę” to jeden z największych problemów Newcastle w bieżących rozgrywkach. Mocno wpływający na rezultaty. Żadna drużyna w Premier League nie zaliczyła większego zjazdu w stosunku do poprzedniego sezonu, jeśli chodzi o pozycję w lidze. “Sroki”, podobnie jak Nottingham Forest, plasują się dziewięć pozycji niżej niż na finiszu kampanii 2024/25. Obecnie zajmują 14. miejsce.
W stosunku do układu tabeli w analogicznym momencie poprzednich rozgrywek, “The Magpies” są słabsi aż o 17 punktów. Wówczas plasowali się na trzeciej pozycji z 59 oczkami. Obecnie mają ich jedynie 42. Większy regres pod tym względem zaliczyły tylko Wolverhampton (18) oraz Forest i Liverpool (po 24). Różnica, jeśli chodzi o strzelone gole, również jest wyraźna. Wówczas mieli na koncie 61 trafień (o 14 powyżej ligowej średniej), a teraz mają ich 45 (zaledwie o półtora więcej niż aktualna średnia). Różnica sezon do sezonu wynosi aż 16 bramek. Ponownie na większym minusie są tylko Wolves (23), Liverpool (22), Forest (19), a także Tottenham (20). “Straconych” 23 bramek zdobytych przez Alexandra Isaka w poprzednich rozgrywkach zwyczajnie nie udało się uzupełnić i ciąży to zespołowi.
Bilans ligowy Newcastle United po 32 kolejkach sezonu 2024/25 (góra) i 2025/26 (dół) | Źródło: Transfermarkt
Dodatkowo ekipa z St James’ Park straciła już 25 punktów z pozycji drużyny prowadzącej, co stanowi najgorszy wynik w lidze. Rok temu była pod tym względem… najlepsza w Premier League i dała sobie wyrwać tylko siedem oczek. Tego typu liczby są wręcz zatrważające.
Tak duży regres przynosi tylko dodatkowe powody do zmartwień, których nie może przypudrować nawet awans do półfinału Carabao Cup czy dobra postawa w fazie ligowej Ligi Mistrzów (choć porażka w dwumeczu 3:8 z Barceloną stanowiła brutalne zderzenie z rzeczywistością). Premier League jest bowiem kluczowa. Newcastle już od dłuższego czasu balansuje na pograniczu dopuszczalnych w Anglii strat finansowych. Brak dochodów z Champions League (a strata do strefy gwarantującej awans wynosi 10 punktów na sześć kolejek przed końcem sezonu) najprawdopodobniej zmusi “Sroki” do kolejnej wyprzedaży. Odejść mogą najlepszy strzelec zespołu, Anthony Gordon oraz jeden z liderów środka pola, Sandro Tonali. Jeśli zostaną oni zastąpieni tak samo, jak Isak, to klub z Tyneside znajdzie się w poważnych tarapatach.
Frustrujący sezon sprawił, że kibice i eksperci coraz częściej zadają sobie pytanie, czy ten ambitny projekt zmierza we właściwym kierunku. Drużyna nie potrafi podnieść się z dołka. W tabeli za ostatnie 10 kolejek plasuje się na 17. miejscu z zaledwie dziewięcioma punktami. Straciła już 25 oczek z pozycji drużyny prowadzącej, co stanowi najgorszy wynik w lidze. Odzywa się też coraz więcej krytycznych głosów pod adresem Eddiego Howe’a.
Aktualnie można mówić o kryzysie. Newcastle miało rzucić rękawicę czołówce. W poprzednich trzech sezonach robiło to z dobrym skutkiem. Teraz jednak, po największych letnich wydatkach w swojej historii, wyprzedza w tabeli jedynie sześć drużyn walczących o utrzymanie. Nie tak to miało wyglądać.

Dyskusja

Przeczytaj również