Był bohaterem Old Trafford, od 2024 roku rozegrał… pięć minut. Brutalny zjazd 26-latka

Był bohaterem Old Trafford, od 2024 roku rozegrał… pięć minut. Brutalny zjazd 26-latka
Craig Thomas / News Images
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 12:00
Granica między wielką piłką i bezrobociem potrafi być niespodziewanie cienka. Na własnej skórze przekonuje się o tym Brandon Williams. Zawodnik, który w bardzo młodym wieku oczarował Old Trafford, jako 26-latek nie może znaleźć nowego pracodawcy.
Okienko transferowe w większości lig już się zamknęło. Piłkarze bez klubu mają problem, muszą liczyć na szansę od losu, która być może nie nadejdzie. W tak niekorzystnym położeniu znalazł się Brandon Williams, od lutego bezskutecznie szukający zespołu. Teoretycznie nikogo nie powinno dziwić, że drużyny nie ustawiają się w kolejce po zawodnika, który od początku 2024 roku spędził na murawie pięć minut w piłce seniorskiej. 23 sierpnia ubiegłego roku zagrał w spotkaniu Hull z Blackburn. Od tamtej pory zniknął z radarów.
Dalsza część tekstu pod wideo
Brutalny regres lewego obrońcy musi szokować, biorąc pod uwagę, jak udanie rozpoczęła się jego kariera. W młodym wieku rozegrał aż 51 meczów w Manchesterze United, był reprezentantem Anglii do lat 20 i 21. Jeszcze w 2020 roku naprawdę wielu kibiców “Czerwonych Diabłów” uważało, że w akademii narodził się gotowy następca Luke’a Shawa. Dziś ten ostatni nadal jest podstawowym graczem United, podczas gdy Williams znalazł się na wielkim zakręcie.

Nowa nadzieja

Do pewnego momentu to była historia jak z filmu. W roli głównej chłopiec, który wraz z ojcem poszedł na mecz Manchesteru United. Jedna wizyta na trybunach Old Trafford wystarczyła, aby narodziła się miłość do klubu. Brandon zobaczył na własne oczy Wayne’a Ronneya, Paula Scholesa czy Ryana Giggsa i też chciał pójść w ich ślady. W wieku siedmiu lat dołączył do akademii “Czerwonych Diabłów”, gdzie przydzielono go do bardzo mocnej grupy. Przechodził przez kolejne szczeble drużyn młodzieżowych m.in. u boku Jamesa Garnera, Masona Greenwooda czy Angela Gomesa.
- Zazdrościłem im, bo byli bardziej utalentowani. Wiedziałem, że muszę ciężej pracować, aby zniwelować tę różnicę. W pewnym momencie trafiłem do drużyny Kierana McKenny, gdzie było trzech prawych obrońców i tylko jeden lewy. Trener wpadł na pomysł, żebym sprawdził się na lewej stronie. Zagrałem tam jeden mecz, drugi, kolejny. Radziłem sobie bardzo dobrze, ugruntowałem pozycję w składzie - wspominał.
Początkowe braki talentu w żaden sposób nie przeszkodziły Williamsowi. Sezon 2019/20 rozpoczął w rezerwach Manchesteru, ale szybko przykuł uwagę Ole Gunnara Solskjaera. We wrześniu Norweg wystawił go na mecz pucharowy. Miesiąc później posłał w bój w końcówce prestiżowego starcia z Liverpoolem. Niedługo potem obrońca został drugim wychowankiem United urodzonym po 2000 roku, który zagrał od pierwszej minuty w Premier League. Swój czwarty występ w lidze uczcił golem przeciwko Sheffield.
- To dla mnie szalony okres. Rozpocząłem sezon w rezerwach, a teraz regularnie mogę grać w pierwszej drużynie. Nie chcę się tym jednak zadowolić, muszę być nadal skupiony na pracy i rozwoju - mówił w sierpniu 2020 roku. - Brandon radzi sobie znakomicie. Przykuł moją uwagę już na treningach, jeszcze zanim zaczął grać. Widać, że jest bardzo ambitny, głodny rywalizacji. Ten dzieciak potrafi naprawdę dużo - chwalił Aaron Wan-Bissaka. - Każdego dnia się poprawia, zawsze jest gotów do gry i walki za ten klub. Jest odważny jak lew, ma odpowiednią mentalność, to urodzony zwycięzca. Musimy dbać o to, aby utrzymał ten poziom skupienia i stąpał twardo po ziemi - wtórował Solskjaer.
- Brandon to inspiracja dla innych. Kiedy widzisz, że chłopak, który przeszedł przez wszystkie szczeble drużyn młodzieżowych, zadebiutował w pierwszym zespole i wywalczył tam miejsce, to wierzysz, że też możesz iść w jego ślady. Inni wychowankowie obserwują takie historie i dzięki temu stają się jeszcze lepsi, wierząc, że ich praca ma sens - zaznaczył Neil Ryan, ówczesny trener United U18.
Williams rozegrał w sezonie 2019/20 aż 2981 minut. W pewnym momencie wygrywał rywalizację na lewej obronie z Marcosem Rojo i Ashleyem Youngiem, korzystając też na problemach zdrowotnych Shawa. Po przełomowym okresie klub przedłużył z nim kontrakt do 2024 roku. Raczej nikt nie przypuszczał, że po wygaśnięciu tej umowy defensor stanie się bezrobotny. W tamtym momencie przecież był królem świata.

“Kanarek” w klatce

Sezon 2020/21 był już wyraźnie gorszy. Z powodu urazów obrońca wystąpił tylko w 19 meczach. Solskjaer uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie odesłanie młodziana na wypożyczenie do Norwich. Grał tam regularnie, chociaż nie musiało to być szczególnie przyjemne. “Kanarki” brutalnie odstawały poziomem od Premier League, spadły z hukiem, zdobywając zaledwie 22 punkty w 38 kolejkach. Najbardziej pamiętną akcją Williamsa na Carrow Road była chęć “wystartowania” do Christiana Eriksena i szybkie uświadomienie sobie, że nie wypada. Duńczyk w tamtym momencie dopiero wracał do gry po problemach kardiologicznych.
Latem 2022 roku Williams wrócił do zupełnie innego Manchesteru niż ten, który opuszczał. Solskjaer odszedł, a Erik ten Hag nie był szczególnym fanem talentu Anglika. Przez cały rok trener wystawił go na… pięć minut. Defensor wspominał później, że sytuacja była dziwna, bo Holender w ogóle z nim nie rozmawiał, ignorował, nawet nie chciał polecić zmiany klubu. W końcu sam zawodnik uznał, że nie może zmarnować kariery, balansując między ławką i trybunami.
W trudnym momencie przeniósł się pod skrzydła szkoleniowca, z którym wcześniej w Manchesterze łączyły go doskonałe relacje. Dołączył do Ipswich Kierana McKenny. Irlandczyk ufał obrońcy, praktycznie od razu wkomponował go do pierwszego składu. Z tygodnia na tydzień forma Williamsa niestety szła w dół. Pod koniec rundy jesiennej bywał na meczach tylko ciałem, jego myśli znajdowały się daleko poza boiskiem. Trener dostrzegł, że coś jest nie tak.
- W październiku i listopadzie wydarzyło się wiele rzeczy. Kieran widział, że nie jestem sobą. W pewnym momencie powiedział: “Weź dwa tygodnie wolnego, pojedź do Manchesteru. Chcę, żebyś wrócił, będąc tym Brandonem, którego znam. Teraz nim nie jesteś”. Posłuchałem się. Później nastąpił okres, w którym potrafiłem cały dzień leżeć w łóżku i dosłownie nic nie robić. To był mroczny czas, nie chciałem grać w piłkę. Pomagał mi psycholog Michael Farrell, którego poznałem w Manchesterze United. Czasami przychodził, wyciągał na kawę i namawiał na rozmowę. Dzięki temu nie siedziałem zamknięty w czterech ścianach - opowiedział dla The Athletic.

“Byłem idiotą”

Co poszło nie tak? Prawdziwe problemy zaczęły się jeszcze przed przeprowadzką do Ipswich. W paru wywiadach Williams przyznał, że największy błąd w życiu popełnił w wieku 19 lat. Wyprowadził się wtedy od rodziców, kupił ogromny dom i poszedł na swoje. Miał się usamodzielnić, ale brak kontroli niestety odbił się czkawką. Codziennie do jego posiadłości przychodzili ludzie, których w tamtym okresie nazywał przyjaciółmi. Po czasie zrozumiał, że osobom tym zależało na znajomości z piłkarzem Manchesteru United, a niekoniecznie z Brandonem Williamsem.
Trafiając w złe towarzystwo, zwykle nabywasz złe nawyki. Wychowanek United zaczął choćby regularnie korzystać z gazu rozweselającego. Można znaleźć znacznie gorsze używki, natomiast profesjonalni piłkarze raczej powinni stronić od takich wspomagaczy. Prawdziwa afera wybuchła w sierpniu 2023 roku, kiedy Williams spowodował wypadek, wjeżdżając swoim Audi A3 w inny samochód. Na szczęście nikt nie ucierpiał, natomiast piłkarz oczywiście został pociągnięty do odpowiedzialności. Otrzymał wyrok w zawieszeniu na dwa lata, 180 godzin prac społecznych i trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów.
- Byłem niedojrzały i głupi. Patrząc wstecz, myślę, że po prostu byłem idiotą. Wpakowałem się w bagno i teraz próbuję się z niego wydostać. Wyrok był prawdziwym sygnałem ostrzegawczym. Uświadomiłem sobie, że to moje życie, a nie GTA czy coś w tym stylu - przyznał w rozmowie z Tomem Burrowsem. - Kiedy grałem w młodym wieku w United, nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, co tak naprawdę osiągnąłem. Jest tylu ludzi na świecie, którzy chcieliby być na moim miejscu. Wiem też, że jest wiele osób, które zawiodłem. Nie proszę jednak o współczucie. Muszę pracą nadrobić to, co zepsułem - dodał na łamach Daily Mail.

Wszystko poszło w Diabły

Po zakończeniu wypożyczenia w Ipswich Williams nie miał dokąd wrócić. Manchester United nie przedłużył z nim umowy, po 16 latach jego przygoda z “Czerwonymi Diabłami” dobiegła końca. Przez kolejny rok defensor był bezrobotny. Kluby unikały piłkarza z udokumentowanymi wybrykami, a sam zainteresowany stracił chęci i zapał do dalszej gry. Dopiero wielomiesięczna praca z psychologiem sprawiła, że postanowił zawalczyć o siebie, podjąć próbę uratowania kariery. Rok temu trafił na testy do Hull City, gdzie pokazał się z obiecującej strony w sparingach. Trener Sergej Jakirović wierzył, że 26-latka da się wyprowadzić na prostą.
- Lubię pomagać innym ludziom. Wierzę, że każdy zasługuje na drugą szansę. Sytuacja Brandona nie jest jednak łatwa. On wciąż nie jest na takim poziomie, jak pozostali zawodnicy. Pokazuje coś, ale nie wiem, czy to wystarczy na Championship. Przez poprzednie dwa lata praktycznie nie grał, to widać, ale wszyscy staramy mu się pomóc. Nie będę jednak ukrywał, że inni zawodnicy mają nad nim przewagę, są w rytmie - tłumaczył Jakirović w rozmowie z Hull Live.
Williams wystąpił tylko w jednym meczu pierwszej ekipy “The Tigers”. Klub wspierał go, Anglik dostawał szanse w ekipie U21, aby odzyskać kondycję meczową. Na drodze stanęły jednak kłopoty ze zdrowiem. Organizm odzwyczajony od gry nie był w stanie powtórnie wejść na właściwe obroty. Brandon często musiał przerywać treningi z powodu problemów z łydką, nie mógł pomóc drużynie, która walczyła o awans do Premier League. W lutym rozwiązano z nim kontrakt.
Co dalej? Latem Williams trenował z Rotherham United, ekipą z League Two. Finalnie nie podpisał umowy z czwartoligowcem. Niedawno przyznał, że nawet nie wierzy w powrót do Premier League, ale chciałby znów odzyskać radość z gry. Może liczyć na wsparcie byłych kolegów z Manchesteru, w tym Harry’ego Maguire’a i Bruno Fernandesa. 26-latek nie ukrywa, że Portugalczyk czasami załatwia mu bilety na Old Trafford. Dzięki temu może usiąść na trybunach, na których jeszcze kilka lat temu skandowano jego nazwisko. Tak niedawno, a wydaje się, jakby była to inna epoka.

Dyskusja

Przeczytaj również