Był wart 100 mln euro, zakończy karierę jako 29-latek?! "To byłby dramat"

Łączy ich kilka kwestii. Przeszłość w topowych klubach, ciekawa kariera, wyrobione nazwisko, a obecnie także fakt, że są bezrobotni. Odświeżamy listę piłkarzy z kartą w ręku, czyli takich, których można pozyskać bez płacenia za sam transfer. Niektórzy są w tym momencie blisko znalezienia nowego pracodawcy, u innych jest z tym problem.
Dla wielu klubów to kusząca opcja. Jeśli możesz pozyskać kogoś, kto jest do wzięcia od zaraz, bez kwoty odstępnego, a co za tym idzie - nie musisz negocjować z innym klubem - to bez wątpienia zerkasz na takie potencjalne wzmocnienie z dużą dozą zainteresowania. Zwłaszcza, jeśli mowa o zawodniku z nazwiskiem, doświadczeniem, a najlepiej wciąż wysokimi umiejętnościami. Bywa natomiast tak, że tego ostatniego trochę już brakuje. Przede wszystkim ze względu na upływający czas.
Kogo mamy na myśli? Przechodzimy do konkretów. Oto najciekawsi naszym zdaniem piłkarze, którzy aktualnie są bez klubu.
Sergio Ramos
Ma już 39 lat, ale wciąż nie brakuje mu werwy. Kilka dni temu Sergio Ramos oficjalnie rozstał się z meksykańskim Monterrey, którego barwy reprezentował przez niespełna rok. Była to dla Hiszpana przygoda całkiem udana. Nie świętował co prawda zdobycia jakiegokolwiek trofeum, ale występował regularnie, z opaską kapitańską, a w 34 meczach strzelił aż osiem goli. Nic zatem dziwnego, że póki co nie myśli o zawieszeniu butów na kołku i chce kontynuować karierę. Gdzie będzie to robił? Wciąż nie wiadomo. Niedawno Foot Mercato informowało o zainteresowaniu Paris FC, ale Ramos miał taką propozycję odrzucić, bo czeka na klub o wyższym poziomie sportowym.
- Celem Ramosa są występy już w styczniu. Nie chce pozostawać bez klubu zbyt długo. Skrzydeł dodaje mu przykład Thiago Silvy, który trafił do FC Porto w wieku 41 lat. Rynek poszukuje doświadczonych piłkarzy, a Ramos jest bardzo interesującym aktywem - pisał AS.
James Rodriguez
Swego czasu wspomniany Sergio Ramos i James Rodriguez dzielili ze sobą szatnię w Realu Madryt. Teraz obaj są bez klubów po tym, jak rozstali się za swoimi meksykańskimi pracodawcami. Kolumbijski pomocnik wraz z końcem grudnia przestał być graczem Club Leon. Grał dla niego przez rok i spisywał się całkiem przyzwoicie. W 34 spotkaniach zdobył pięć bramek i zaliczył dziewięć asyst. Postanowił jednak, że nie przedłuży umowy. Klub powinien znaleźć szybko, bo jego cel to jak najlepsze przygotowanie się do tegorocznego mundialu. 34-latek wciąż jest ważnym punktem swojej reprezentacji, zakłada opaskę kapitańską, ma za sobą udane eliminacje.
- Najsilniejszą i najbardziej prawdopodobną opcją dla Jamesa Rodrígueza jest transfer do Columbus Crew z MLS - pisał Ekrem Konur, dziennikarz związany w przeszłości m.in. z ESPN, Goal.com, BBC, Bildem, AS czy Mundo Deportivo.
Paco Alcacer
Czas na piłkarza, o którym trochę mogliśmy już zapomnieć, bo kilka ostatnich lat spędził w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Radził tam sobie raczej średnio, tak trzeba chyba określić dorobek 20 goli w 76 meczach. Nie było tragedii, ale po napastniku z taką przeszłością spodziewalibyśmy się więcej. Na początku lipca 2025 roku Alcacer oficjalnie rozstał się natomiast z Sharjah FC i od tamtej pory pozostaje bez klubu. Dziś ma 32 lata, raczej nie skusi już wielkich marek, ale i tak nie powinien narzekać na brak zainteresowania. Przypomnijmy - swego czasu świetnie spisywał się w Borussii Dortmund, a swoje postrzelał też dla Barcelony, Valencii, Villarreal czy reprezentacji Hiszpanii, w której barwach zdobył 12 bramek w 19 spotkaniach.
Alcacer w ostatnim czasie miał odrzucić ofertę z ligi meksykańskiej, bo wciąż liczy, że znajdzie klub w Hiszpanii. Z tym jest jednak, jak widać, problem. W obliczu tego Futbolfantasy.com pisze nawet o możliwym zakończeniu kariery przez napastnika.
Lorenzo Insigne
Legenda Napoli i reprezentacji Włoch. Jeden z liderów złotej ekipy z przesuniętego o rok EURO 2020. A dziś piłkarz, który ma na karku 34 lata i od ponad sześciu miesięcy odpoczywa od profesjonalnego futbolu. Ostatnim jak do tej pory przystankiem w karierze Insigne było Toronto, gdzie przez trzy sezony występował w MLS. Początkowo radził tam sobie bardzo dobrze, potem wyraźnie spuścił już z tonu. W 76 meczach zanotował bilans 19 goli i 16 asyst. Niestety dość często u 34-latka szwankowało zdrowie.
Teraz wszystko wskazuje na to, że po przygodzie za oceanem Insigne wróci do ojczyzny i zasili szeregi Lazio. Kilka dni temu La Gazzetta dello Sport informowała o porozumieniu między stronami, które mają podpisać kontrakt do końca sezonu z opcją przedłużenia go o kolejny rok. To bez wątpienia byłby bardzo ciekawy ruch. Sami jesteśmy ciekawi, co weteran boisk Serie A pokaże po wielkim powrocie do kraju.
- Do końca sezonu będzie mu wypłacane 1,4 miliona euro, z opcją przedłużenia o kolejny sezon za 2,4 miliona euro - czytamy w La Gazzetta dello Sport.
Dele Alli
Nie ma się co oszukiwać, pozostało już głównie nazwisko. Kiedyś Alli, jeszcze grając w Tottenhamie, był piłkarzem po prostu kapitalnym, nie bez powodu wycenianym w pewnym momencie na 100 mln euro. To jednak czasy zamierzchłe. Potem Anglik wpadł w spiralę różnego rodzaju problemów, nie odnalazł się w Evertonie i Besiktasie, a próba przywrócenia kariery na odpowiednie tory w Como zakończyła się katastrofą, mianowicie tylko jednym występem. Od początku września 2025 roku Anglik, obecnie 29-letni, pozostaje bez pracodawcy. Szanse na happy end w tej historii drastycznie spadają, ale… nigdy nie mów nigdy.
Nie brakuje głosów, że Alli po prostu zakończy karierę. Byłby to spory szok i prawdziwy dramat. Mowa przecież o zawodniku, który nie dobił jeszcze do trzydziestki. To natomiast już scenariusz iście skrajny, bo klubów chętnych do zakontraktowania Anglika wciąż nie brakuje. Mowa przede wszystkim o przedstawicielach Championship - według Daily Mail są to m.in. Swansea, Wrexham czy West Bromwich.
Jesse Lingard
Wychowanek Manchesteru United, który na Old Trafford przeżywał naprawdę różne momenty. Częściej cierpiał, ale bywało i tak, że był mocnym punktem drużyny, dla której rozegrał aż 232 mecze. Choć w ekipie “Czerwonych Diabłów” spędził długie lata, to najbardziej błyszczał mimo wszystko na krótkim wypożyczeniu do West Hamu. Wychodziło mu wtedy niemal wszystko, a nie mówimy wcale o prehistorii, tylko sezonie 2020/21. Potem było niestety tylko gorzej. Lingard najpierw przepadł w Nottingham Forest, a potem, po kilku miesiącach bezrobocia, postawił na egzotyczny kierunek i ruszył do Korei Południowej. Tam przez prawie dwa lata reprezentował FC Seul. Z różnym skutkiem (19 goli i 10 asyst w 67 meczach).
Dosłownie od kilku dni Lingard jest już do wzięcia za darmo. Kto się skusi? Być może ktoś z Hiszpanii. Jak informuje Fichajes, zainteresowane Anglikiem są Celta Vigo, Sevilla i Real Oviedo. W angielskich mediach pada natomiast nazwa Wrexham.
Klubu nie mają także takie postacie jak Alex Oxlade-Chamberlain, Juan Bernat, Serge Aurier, Layvin Kurzawa, Sofiane Boufal czy też Polacy - Paweł Dawidowicz i Sebastian Kowalczyk.