Był wart 160 mln euro, dziś to bezrobotny 31-latek. Już osiem miesięcy bez gry

Był wart 160 mln euro, dziś to bezrobotny 31-latek. Już osiem miesięcy bez gry
Paul Chesterton / PressFocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 18:30
W pięciu najlepszych ligach Europy okienko transferowe już się zamknęło. Kluby m.in. z Polski, Grecji, Chin czy Brazylii wciąż mogą jednak sprowadzać nowych piłkarzy. A na rynku nie brakuje naprawdę interesujących opcji. Do wzięcia od zaraz.
Jeden był gwiazdą Premier League, drugi zgarnął wszystkie możliwe trofea, w tym cztery Ligi Mistrzów i mistrzostwo świata. Jeszcze inny zdobył 18 pucharów w Bayernie i PSG. Łączą ich sukcesy sportowe oraz obecne położenie na rynku transferowym. Dziś wszyscy są na bezrobociu. Oto 10 najciekawszych piłkarzy bez klubu.
Dalsza część tekstu pod wideo

Raheem Sterling

Jeden z największych regresów ostatnich lat. Raheem Sterling przez lata był prawdziwą gwiazdą angielskich boisk. Pep Guardiola potrafił wycisnąć z niego wszystko, co najlepsze. Wystarczy przypomnieć sezon 2019/20, kiedy wszechstronny piłkarz huknął 31 goli i 10 asyst w 52 spotkaniach. Portal Transfermarkt wyceniał go wówczas na 160 mln euro. W optymalnej formie Sterling był jednym z najlepszych skrzydłowych świata, dokładał nawet nie cegiełki, ale prawdziwe cegły do kolejnych mistrzostw Manchesteru City. Dziś jest co najwyżej cieniem ułudy o wspomnieniu dawnej świetności.
Anglik po raz ostatni pojawił się na murawie 25 maja, kiedy żegnał się z Arsenalem. “Kanonierzy” nie wykupili go z Chelsea, a na Stamford Bridge już dawno postawiono na nim krzyżyk. Przez całą rundę jesienną piłkarz trenował w odosobnieniu, ponieważ nie figurował ani w planach Enzo Mareski, ani Liama Roseniora. “The Blues” płacili mu 300 tys. funtów tygodniowo właściwie za nic. Dopiero niedawno obie strony doszły do porozumienia w sprawie przedwczesnego rozwiązania umowy. Wciąż nie wiadomo jednak, czy i ewentualnie gdzie 31-latek wznowi karierę. Pod koniec stycznia pojawiały się doniesienia o możliwych przenosinach do Napoli. “Azzurri” na razie wolą jednak ogrywać utalentowanego Antonio Vergarę. Fulham, z którym również był łączony Anglik, kupiło zaś Oscara Bobba w Deadline Day. Potencjalne kierunki z topowych lig powoli się wykruszają.

Sergio Ramos

To, że Sergio Ramos wróci do ukochanej Sevilli, wydaje się praktycznie pewne. Nie wiemy jednak, w jakiej roli. Od kilku tygodni hiszpańskie media podają, że 39-latek stoi na czele grupy inwestorów, która negocjuje zakup andaluzyjskiego klubu za ponad 400 mln euro. Stacja Cope informowała nawet o wstępnym porozumieniu, jednak na razie nie pojawił się w tej sprawie żaden oficjalny komunikat. W międzyczasie środkowy obrońca miał zaoferować “Los Nervionenses” swoje usługi jako piłkarz. Marca przekazała, że włodarze odrzucili tę propozycję. Zespół z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan może się “pochwalić” ex aequo z Levante najgorszą defensywę w La Liga, ale wygląda na to, że trener Matias Almeyda ma inne plany dotyczące uszczelnienia obrony.

Juan Bernat

Magnes na trofea. W barwach Bayernu i PSG zgarnął łącznie 18 pucharów, w tym aż osiem krajowych mistrzostw. Lewy obrońca nigdy nie był żadną gwiazdą, ale potrafił gwarantować solidność. W ostatnich latach jego karierę brutalnie wyhamowały różnorakie urazy. W poprzednim sezonie rozegrał 15 meczów w Getafe, po czym opuścił Coliseum, aby wyleczyć przepuklinę w okolicach kości łonowej. Od ponad pół roku czeka na znalezienie nowego pracodawcy. AS przekazał, że pod koniec stycznia 32-latek odrzucił ofertę z Realu Valladolid, ponieważ chce wrócić do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej na Półwyspie Iberyjskim.
- Myślę, że przede mną jeszcze kilka lat gry na dobrym poziomie. Przez całą karierę miałem pecha do kontuzji, musiałem przejść operację z powodu pubalgii, ale już jestem w pełni zdrowy, od trzech miesięcy trenuję na sto procent. Nie mogę doczekać się powrotu do gry - powiedział w grudniu na łamach SuperDeporte.

Tiemoue Bakayoko

Większość z nas pamięta popisy AS Monaco z sezonu 2016/17. Losy filarów mistrzowskiej drużyny potoczyły się w bardzo różny sposób. Kylian Mbappe został jednym z najlepszych piłkarzy świata, Bernardo Silva nadal utrzymuje wysoki poziom. Ale już Benjamin Mendy wylądował w Pogoni, a Tiemoue Bakayoko ugrzązł na bezrobociu. Defensywny pomocnik w poprzednim sezonie odbił się od PAOK-u, gdzie z powodu problemów zdrowotnych zebrał zaledwie dziewięć występów. Francuz ma dopiero 31 lat, na koncie ponad 200 występów w ligach TOP5, ale na razie nie słychać, aby kluby ustawiały się w kolejce po jego podpis.
- Bardzo brakuje mi piłki. Jestem zdeterminowany, aby już w styczniu znaleźć nowy klub. Czuję się w pełni gotowy na kolejne wyzwanie - stwierdził przed otwarciem zimowego okienka.

Dele Alli

Jedno z największych “what if” ostatnich lat. Na początku kariery Dele Alli był piłkarzem, dla którego przychodziło się na stadion lub włączało mecze Tottenhamu. Przebojowy, efektowny, z techniką godną rodowitych Brazylijczyków. Ofensywny pomocnik od lat stąpa jednak po równi pochyłej. Nie zastosował się do rady Jose Mourinho, który powiedział mu: “Dziś mam 56 lat, ale wczoraj miałem 20. Myślę, że pewnego dnia będziesz żałował, jeśli nie osiągniesz tego, na co się stać”. Słowa te ujawniono w dokumencie Amazonu pt. All or Nothing: Tottenham Hotspur. Kariera Dele od dłuższego czasu to niestety jedno wielkie nothing. Anglik nie skorzystał z szansy na odbudowę w Como. Zaliczył tam tylko jeden występ, ponieważ debiut okrasił czerwoną kartką po faulu na Rubenie Loftusie-Cheeku.
Od września Alli jest bezrobotny. Co kilka tygodni brytyjskie media łączą go z różnymi klubami, szukając zwykle konkretnych narracji. Swego czasu sugerowano, że może wylądować w West Bromie, ponieważ zna go Ryan Mason. Problem w tym, że były trener “Spurs” zdążył już wylecieć z WBA. Niedawno pojawiły się plotki o możliwym powrocie 29-latka do MK Dons, gdzie stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Trener Paul Warne stanowczo to zdementował.
- To nie jest prawda. Nie wiem, kto wymyślił tę plotkę, ale to jakieś szaleństwo. To mogłoby się wydarzyć, gdybym odszedł albo został odsunięty od zespołu - podkreślił szkoleniowiec czwartoligowca.

Michail Antonio

Antonio to zasłużona postać dla West Hamu United. W barwach “Młotów” zebrał 323 występy, 83 gole i 43 asysty. W sezonie 2022/23 zdobył sześć bramek w Lidze Konferencji, pomagając drużynie w zdobyciu historycznego trofeum na arenie europejskiej. Być może Jamajczyk dalej konsekwentnie dokładałby po około 10 trafień na sezon, gdyby nie sytuacja z grudnia 2024 roku, kiedy brał udział w poważnym wypadku samochodowym. Musiał przejść operację kości udowej, która została złamana w czterech miejscach.
- Po wypadku czułem się dziwnie. Dopiero po czasie uświadomiłem sobie, jak blisko śmierci byłem. Widziałem później zdjęcia z tego zdarzenia, ale one nie oddają tego w pełni, na żywo wyglądało to 10 razy gorzej. Samochód był kompletnie rozwalony. Policjanci powiedzieli mi później, że wyglądało to tak, jakbym próbował wyjść przez okno, ale moja noga była tak strasznie złamana, że nie miałem szans, aby się wydostać - opowiedział dla BBC.
Rehabilitacja napastnika przebiegła w zaskakująco szybkim tempie, już w czerwcu wrócił do gry przy okazji zmagań w Złotym Pucharze Concacaf. Nie dostał jednak kolejnej szansy w West Hamie. Jego wygasająca umowa nie została przedłużona, a piłkarz w rundzie jesiennej sprawdził się w nowej roli, będąc ekspertem stacji TNT Sports. Kilka tygodni temu pojawiły się doniesienia o rozmowach w sprawie powrotu do gry. Negocjacje Antonio z Leicester nie zakończyły się sukcesem.

Serge Aurier

PSG płaciło za niego 10 mln euro, a Tottenham aż 25. Swego czasu Iworyjczyk był naprawdę dobrym prawym obrońcą, który wyróżniał się ofensywnymi inklinacjami. W Premier League zaliczył 14 asyst w 113 występach, na poziomie Ligue 1 wykręcił 23 otwierające podania w 161 spotkaniach. Kiedy Dani Alves opuszczał Camp Nou, to właśnie Aurier był przymierzany do potencjalnego wzmocnienia Barcelony. Spokojnie można uznać, że nie wykorzystał potencjału. Licząc od 2021 roku, już po raz czwarty wylądował na rynku wolnych zawodników. Nie zakotwiczył ani w Villarrealu, ani w Nottingham, ani w Galatasaray. W pewnym momencie odpuścił próbę gry w uznanych markach, decydując się na przenosiny do Persepolis FC. Irańczycy podziękowali mu po pół roku. Od początku stycznia 33-latek jest do wzięcia.

Paco Alcacer

Przedziwna kariera. W Valencii był kozakiem, nie przez przypadek w 2017 roku Barcelona zapłaciła za niego 30 mln euro, aby poszerzyć kadrę zarządzaną przez Luisa Enrique. Hiszpan nie miał jednak zbyt dużych szans na regularną grę przy magicznym tercecie MSN, więc odszedł do Borussii Dortmund. Tam miewał naprawdę solidne przebłyski, w sezonie 2018/19 huknął 18 goli, spędzając na murawie 1220 minut w Bundeslidze. Czego nie dotknął, lądowało w siatce. Ale nie była mu pisana walka o miano Torschützenkönige. Tęsknił za ojczyzną, więc w styczniu 2020 roku przeniósł się do Villarrealu, który wyłożył 25 mln euro. Miał wzmocnić “Żółtą Łódź Podwodną”, ale to jego kariera poszła na dno.
Trzy i pół roku temu Alcacer postanowił dorobić do emerytury, więc najpierw związał się z Sharjah FC, a następnie Emirates Club. Po odcięciu kuponów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ma on gigantyczne problemy ze znalezieniem nowego pracodawcy. Pojedyncze pogłoski o rozmowach z Pumas i Almerią nie przekształciły się w nic konkretnego. Nie zdziwi nas, jeśli w pewnym momencie 32-latek zacznie być łączony z polskimi drużynami. Chociaż można obawiać się, czy Ekstraklasa to już przypadkiem nie są za wysokie progi.

Jesse Lingard

Anglik przez dwa lata był największą gwiazdą ligi koreańskiej. Jako gracz FC Seoul zanotował 18 bramek i 10 asyst w 68 spotkaniach. Pod koniec ubiegłego roku klub złożył mu ofertę prolongaty, jednak piłkarz miał odrzucić możliwość kontynuowania kariery w Azji. Według doniesień medialnych ofensywny pomocnik chce wrócić do gry w Europie i to najlepiej w klubie z aspiracjami. Dziennikarze Daily Mail podawali, że wstępne zainteresowanie wyraził Feyenoord. Robin van Persie dzielił z Lingardem szatnię w Manchesterze United, zatem być może wyciągnie pomocną dłoń do byłego kolegi. Chociaż można wątpić w to, czy 33-latek byłby realnym wzmocnieniem dla wicelidera Eredivisie.

Kristoffer Hansen

Na koniec akcent ekstraklasowy. Kristoffer Hansen od września 2023 do czerwca 2025 roku bronił barw Jagiellonii, z którą wywalczył mistrzostwo i Superpuchar Polski. Miał swoje momenty, jak choćby dublet w wygranym 3:0 starciu z Molde w Lidze Konferencji. Po poprzednim sezonie nie przedłużył wygasającej umowy, po czym zdecydował się na ruch z gatunku absolutna egzotyka. Podpisał kontrakt z Thep Xanh Nam Dinh FC, gdzie wytrwał zaledwie cztery miesiące. W połowie stycznia opuścił ligę wietnamską, ale być może pozostanie w Azji. Norweskie media łączą go z chińskim Dalian Yingbo.

Przeczytaj również