To najsłabszy zespół mundialu? Kiepska kadra, ale słynny trener. Prowadził Real Madryt

To najsłabszy zespół mundialu? Kiepska kadra, ale słynny trener. Prowadził Real Madryt
Paparacy / shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 08:00
Kontynuujemy nasz cykl poświęcony poszczególnym grupom nadchodzących mistrzostw świata. Jaką reprezentację można uznać za najsilniejszą w grupie B? Kto powinien wywalczyć awans? Dla kogo turniej najprawdopodobniej zakończy się już po fazie grupowej?
Przypomnijmy - codziennie, aż do 9 czerwca, będziemy brać pod lupę jedną grupę. Następnie, 10 czerwca, na dzień przed startem mundialu, opublikujemy także ogólny ranking sił, wskazując najmocniejsze zespoły całych mistrzostw i faworytów do zdobycia złota. W międzyczasie pojawi się oczywiście także wiele innych artykułów związanych z nadchodzącym mundialem. Bądźcie z nami.
Dalsza część tekstu pod wideo
Dziś na warsztat bierzemy grupę B. Niezwykle ciekawą, różnorodną, choć wydaje się, że na papierze jedną z najsłabszych.

4. Katar

Nie było trudno wskazać najsłabszy zespół. Katarczycy już podczas poprzednich mistrzostw świata, rozgrywanych przecież na ich ziemi, spisali się kiepsko. Zobaczyliśmy wówczas reprezentację z dość niskiej półki, która ma niewiele jakości i atutów. Teraz, pierwszy raz w historii, przepustkę na czempionat wywalczyła ona drogą eliminacji, choć trzeba pamiętać, że to w dużej mierze zasługa powiększenia turnieju do 48 drużyn. W innym przypadku o awansie nie byłoby mowy. Katar w grupie eliminacyjnej zajął bowiem dopiero czwarte miejsce, oglądając plecy Iranu, Uzbekistanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mimo to załapał się na baraże, polegające na rywalizacji trzech zespołów w małej grupie. Tam zremisował z Omanem, pokonał wspomniane już ZEA i w efekcie mógł świętować.
Największym atutem Katarczyków wydaje się ich selekcjoner. Julen Lopetegui to bez wątpienia szkoleniowc z wysokiej półki, prowadzący w przeszłości m.in. Real Madryt, Sevillę, FC Porto, West Ham czy reprezentację Hiszpanii. Z pustego to jednak i Salomon nie naleje, a 59-latek nie ma do dyspozycji szczególnie cenionych piłkarzy. Większość z nich reprezentuje kluby z Półwyspu Arabskiego, w Europie gra jedynie Homam Al-Amin z drugoligowego hiszpańskiego Cultural Leonesa.

3. Bośnia i Hercegowina

Bośniacy dość niespodziewanie wracają na mistrzostwa świata po 12 latach. Gdy walczyli o przepustkę do Kataru, wygrali jeden z ośmiu meczów i zajęli w grupie czwarte miejsce. Przed startem ostatnich eliminacji też mało kto widział w nich kandydata do wywalczenia przepustki, tymczasem nieśmiertelny Edin Dżeko i spółka zagrali faworytom na nosie. Blisko awansu byli już w grupie, ale w 77. minucie kluczowego meczu z Austrią w ostatniej kolejce stracili gola i ostatecznie dali się jej minimalnie wyprzedzić. To ich nie zatrzymało. Pełni werwy przystąpili do baraży, a tam najpierw ograli Rumunię, a potem faworyzowaną reprezentację Włoch. W nagrodę polecą za ocean i w takiej grupie bez wątpienia są w stanie powalczyć o awans. Szczęście w losowaniu jak najbardziej im sprzyjało.
Kadra, która na przestrzeni ostatnich kilku, w zasadzie już nawet kilkunastu lat, przeżywała kryzys, odżyła pod wodzą Siergeja Barbareza, pełniącego funkcję selekcjonera od kwietnia 2024 roku. To on potrafił stworzyć na Bałkanach odpowiednią mieszankę rutyny z młodością. Z jednej bowiem strony liderem kadry nadal jest 40-letni już Edin Dżeko, najlepszy strzelec drużyny w eliminacjach, wspierany choćby przez bardzo doświadczonego Seada Kolasinaca. Z drugiej jednak coraz większą rolę w reprezentacji odgrywają piłkarze w kwiecie wieku i także ci bardzo młodzi. Idealny przykład to zaledwie 18-letni Kerim Alajbegović, wyceniany już na 22 mln euro zawodnik Red Bulla Salzburg. Selekcjoner może też liczyć na Tarika Muharemovicia z Sassuolo czy Amara Dedicia z Benfiki. Dziś Bośniacy mają naprawdę ciekawy zespół, który po latach posuchy jest w stanie dać kibicom sporo radości.

2. Kanada

Kanada po kilkudziesięciu latach powróciła na mundial przy okazji ostatniego turnieju w Katarze. Tam furory nie zrobiła, w grupie przegrała wszystkie trzy mecze, ale naprawdę momentami wyglądała jak solidny zespół. Teraz oczekiwania będą już znacznie większe, wszak mówimy o jednym z trzech gospodarzy tych mistrzostw. Losowanie, co możemy napisać w zasadzie przy każdym zespole z tej grupy, było łaskawe. Awans do fazy pucharowej, zwłaszcza po rozszerzeniu imprezy i zmianie formuły, jest po prostu obowiązkiem ekipy z Kraju Klonowego Liścia. Kanadyjczycy nie rywalizowali oczywiście w eliminacjach, ale rok temu mieli okazję do gry o stawkę. Z Gold Cup odpadli już w ćwierćfinale, niespodziewanie przegrywając z Gwatemalą, co było dla nich ogromnym rozczarowaniem. Potem zaliczyli serię sparingów, już znacznie lepszych. Przegrali tylko jeden - z Australią. Potrafili natomiast pokonać Rumunię, Walię czy Wenezuelę, a także zremisować z Kolumbią, Ekwadorem, Islandią i Tunezją.
Już od ponad dwóch lat selekcjonerem drużyny jest Jesse Marsch, Amerykanin znany m.in. z pracy w Salzburgu, Lipsku czy Leeds. 52-latek ma do dyspozycji przynajmniej kilku bardzo wartościowych graczy, ale martwić może go kontuzja największej gwiazdy - Alphonso Daviesa z Bayernu. Boczny obrońca zmaga się ostatnio z urazem i walczy z czasem. Na turniej powinien pojechać, choć nie jest pewne, czy zagra już w pierwszym meczu przeciwko Bośni. Inne ciekawe postacie z kanadyjskiej kadry to choćby Jonathan David (Juventus), Ismael Kone (Sassuolo), Promise David (Royale Union Saint-Gilloise), Tajon Buchanan czy Tani Oluwaseyi (obaj Villarreal).

1. Szwajcaria

Często na starcie wielkich turniejów trochę niedoceniani, a zazwyczaj spisują się na nich świetnie. Na ostatnim EURO nie tylko wyszli z grupy, ale już w fazie pucharowej ograli Włochów, odpadając dopiero po bardzo wyrównanym ćwierćfinale z Anglią. Potem suchą stopą przeszli też przez eliminacje do mundialu. Pewnie, bez porażki, zakończyli grupę przed Kosowem, Słowenią i Szwecją. Chociaż na papierze nie są żadnym gwiazdozbiorem, od lat wykorzystują praktycznie pełnię swojego potencjału. I nie zawodzą na wielkich turniejach. Znakomitą pracę wykonuje Murat Yakin, selekcjoner od sierpnia 2021 roku.
Helweci bez wątpienia mogą uchodzić za faworyta do wygrania grupy, choć oczywiście muszą się mieć na baczności. Kim będą straszyć? Znakomity sezon w Sunderlandzie ma za sobą niezwykle doświadczony Granit Xhaka, między słupkami jest Gregor Kobel z Borussii Dortmund, w obronie Manuel Akanji z Interu Mediolan, a w pomocy czy ataku sprawdzeni już w reprezentacyjnym boju Ruben Vargas (Sevilla), Breel Embolo (Rennes), Remo Freuler (Bologna), Denis Zakaria (AS Monaco) i Noah Okafor (Leeds). Świeża krew? Też się znajdzie. Powołanie dostał choćby Ardon Jaschari, coraz mocniej przebijający się w Milanie.
TUTAJ znajdziesz wszystkie artykuły z cyklu, w którym oceniamy siłę poszczególnych uczestników MŚ 2026. Grupa po grupa, drużyna po drużynie.

Dyskusja

Przeczytaj również