Odchodził z Legii za grube miliony, robi furorę w znanym klubie. "Potrafi strzelić w każdy sposób"

Odchodził z Legii za grube miliony, robi furorę w znanym klubie. "Potrafi strzelić w każdy sposób"
IMAGO / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 10:00
Ernest Muci może okazać się dla reprezentacji Albanii game-changerem w barażowym meczu z Polską. Chociaż były gracz Legii nie grał w kadrze od ponad dziewięciu miesięcy, teraz wraca do niej w naprawdę znakomitej formie.
Dwa lata temu Ernest Muci odszedł z Legii Warszawa do Besiktasu, a “Wojskowi” zapewnili sobie 10 mln euro, bijąc tym samym historyczny rekord klubu. Kwota w realiach ekstraklasowych ogromna, do dziś niemal największa w historii futbolu znad Wisły. Za nieznacznie większe pieniądze z Polski odchodzili jedynie Ante Crnac, Jakub Moder i Kacper Kozłowski.
Dalsza część tekstu pod wideo

Błysk w Europie

Turecki gigant inwestował w jakość, ale też potencjał na przyszłość. Muci był wówczas kilka tygodni przed 23. urodzinami, zatem dalej można było klasyfikować go po prostu jako piłkarza młodego. Przy tym, co istotne, już solidnie ogranego na różnych frontach. Przebojowy pomocnik zdążył rozegrać dla Legii aż 114 spotkań, a błyszczał nie tylko w Ekstraklasie, ale przede wszystkim w europejskich pucharach.
Albańczyk największą reklamę zrobił sobie w dwóch meczach z Aston Villą w Lidze Europy. W jednym ustrzelił dublet, w drugim też wpisał się na listę strzelców, a ponadto podczas przygody z Legią trafiał do siatki w spotkaniach z Dinamem Zagrzeb czy Austrią Wiedeń. Przeszedł więc pozytywną weryfikację i udowodnił, że nie jest piłkarzem “tylko” na polską Ekstraklasę.
Gdy odchodził z Legii, na liczniku miał 21 goli i 10 asyst. Liczby dobre, choć patrząc na okres, jaki spędził w klubie, czyli trzy lata, wcale nie tak wybitne. Mimo to Besiktas postanowił sięgnąć naprawdę głęboko do kieszeni. W tamtym momencie Muci wskoczył na drugie miejsce w rankingu najdrożej sprowadzonych piłkarzy w historii klubu ze Stambułu. Dziś w takiej klasyfikacji jest siódmy.

Miało być lepiej

To pokazuje doskonale, jak wiele obiecywano sobie po Albańczyku. W zasadzie z miejsca zasilił on podstawową jedenastkę i początki miał całkiem obiecujące. Już w trzecim występie zdobył debiutancką bramkę, kilkanaście dni później dołożył kolejną. Z czasem jednak obniżył loty, a pierwszą połówkę sezonu w Turcji kończył z przeciętnym bilansem czterech trafień w 17 meczach. Co warto dodać - bez jakiejkolwiek asysty.
Mimo wszystko tak po kilku tygodniach od momentu transferu mówił o nim prezes Besiktasu, Hasat Arat.
- Klub z Europy złożył za Muciego ofertę w wysokości 20 mln euro. Odrzuciłem ją. To piłkarz z wielkim potencjałem. Chcemy, żeby został z nami na przyszły sezon - zdradzał.
I faktycznie, Muci kolejny sezon też rozpoczął w koszulce Besiktasu. Znów jednak był co najwyżej piłkarzem momentów. Nie potrafił złapać regularności, przeszkadzały mu kolejne kontuzje. Ostatecznie kampanię 2024/25 kończył z dorobkiem 38 meczów, siedmiu goli i czterech asyst. Coraz częściej z Turcji docierały głosy o rozczarowaniu Albańczykiem.
- Menadżerowie pytali nas o Muciego, co to za zawodnik. Sporządziliśmy raport, w którym napisaliśmy, że nie jest wskazane kupowanie zawodnika, który nie został przetestowany w silnej lidze i nie gra regularnie w kadrze narodowej. Ten transfer to porażka. Ostrzegałem przed kosztami - mówił Samet Aybaba, dziś już były koordynator generalny Besiktasu.

Błyszczy na wypożyczeniu

Obecny sezon Muci rozpoczął jeszcze co prawda w ekipie “Czarnych Orłów”, ale po kilku tygodniach Besiktas dopiął jego wypożyczenie do ligowego rywala - Trabzonsporu. Poczuł tym samym finansową ulgę, bo tymczasowy zespół przejął też sporą gażę Albańczyka, wynoszącą w skali roku 1,8 mln euro.
A sam Muci nagle odpalił. W nowych barwach radzi sobie po prostu kapitalnie. W 29 meczach strzelił 13 goli i zanotował osiem asyst. Przez nieco ponad pół roku miał więc bezpośredni udział przy 21 trafieniach. Regularnie dokłada bezcenne cegiełki do świetnych wyników zespołu, który po 27 kolejkach jest w tabeli trzeci, mając tyle samo punktów co drugie Fenerbahce, a także tylko cztery oczka mniej niż liderujące Galatasaray.
Kapitalnie Albańczyk radził sobie zwłaszcza na przełomie roku. Złapał wtedy serię sześciu ligowych meczów z golem, w dwóch z nich notując nawet dublety. Ostatnio jest już nieco mniej skuteczny, ale i tak został doceniony przez selekcjonera reprezentacji Albanii, Sylvinho.

Skarci Polskę?

Muci znalazł się w kadrze na nadchodzące baraże do mistrzostwa świata. Czy zagra od początku w półfinale z Polską? Bardziej prawdopodobne jednak, że będzie potencjalnym dżokerem. Dla 25-latka to bowiem pierwsze powołanie od czerwca. Nie mówimy o etatowym kadrowiczu, a raczej kimś, kto - jak u nas choćby Oskar Pietuszewski - może wnieść do zespołu trochę świeżości.
- Możemy mieć niespodzianki w składzie! Muci w tym momencie nie jest ulubionym graczem Sylvinho, ze względu na schemat gry. W obecnej sytuacji może grać tylko jako lewy napastnik. Ale z tego miejsca nie może dobrze bronić. Sylvinho szuka skrzydłowego, który po pierwsze będzie dobrze bronił, a dopiero potem dobrze atakował - tłumaczy w rozmowie Klaudio Ndreca, dziennikarz z Albanii, w rozmowie z Piotrem Koźmiński z goal.pl.
W tym momencie Muci to drugi najskuteczniejszy Albańczyk w sezonie 2025/26, biorąc pod uwagę najwyższe ligi, a także krajowe i międzynarodowy puchary. Wyprzedza go jedynie Bekim Balaj, którego kojarzyć możecie z występów w Jagiellonii. On jednak ma zdecydowanie łatwiejsze zadanie, bo strzela gole w niezbyt cenionej lidze ze swojej ojczyzny. Gdy natomiast spojrzymy na klasyfikację kanadyjską wśród piłkarzy z kraju naszego nadchodzącego rywala, wówczas Muciego ujrzymy już na samym szczycie listy.
Póki co Muci rozegrał w narodowych barwach 16 występów, strzelając trzy gole. Biorąc pod uwagę dotychczasową przygodę z reprezentacją, może czuć mimo wszystko niedosyt. Na EURO 2024 co prawda pojechał, ale we wszystkich meczach spędził na murawie łącznie 12 minut, a potem zaliczył zaledwie jeden występ w eliminacjach do mundialu. Nie był więc ulubieńcem Sylvinho. Ten jednak teraz nie może przejść obojętnie wobec znakomitej formy 25-latka.
- Muci może okazać się bardzo problematyczny [dla Polski - przyp. red.] Gościu potrafi w Trabzonie strzelić w każdy sposób. Podać też. Niepilnowany, albo dostający chwilę w mgnieniu oka, zrobi swoje - pisze na X ekspert od tureckiego futbolu, Krzysztof Gerlak.

Znakomita “10”

Co ciekawe, nawet po notowanych liczbach w poszczególnych meczach można przekonać się, na jakiej pozycji Muci czuje się najlepiej. Gdy bowiem grał jako “dziesiątka”, spisywał się po prostu kapitalnie. To wtedy złapał fenomenalną serię - hurtowo dorzucał gole i asysty. W ostatnich kilku tygodniach częściej operuje jednak bliżej linii bocznej (podobnie jak na początku sezonu) i nagle się zaciął. Bardziej służy mu operowanie w centralnej strefie boiska.
- Nie wiem jak do tego doszło, ale Muci po zmianie Besiktasu na Trabzonspor jest zupełnie innym piłkarzem. Aktualnie na "10" w lidze lepszy jest chyba tylko Asensio - pisze na X wspomniany już Gerlak.
Czy Muci dostanie swoją szansę na Stadionie Narodowym i napsuje biało-czerwonym dużo krwi? Dowiemy się już w czwartkowy wieczór.

Dyskusja

Przeczytaj również