Były reprezentant Polski szuka klubu. Był legendą, nagle z niego zrezygnowano

Mamy już sierpień, a mimo tego wielu ciekawych zawodników, którzy w poprzednim sezonie biegali na polskich boiskach, pozostaje bez klubu. Kogo znajdziemy na liście najlepszych piłkarzy do wzięcia za darmo?
Pod uwagę braliśmy jedynie zawodników, którzy w ostatnich rozgrywkach występowali w Ekstraklasie lub I lidze. Narodowość nie miała znaczenia. Ostateczną listę ograniczyliśmy do dziesięciu nazwisk.
Matej Rodin (ostatni klub - Lechia Gdańsk)
Gdyby Chorwat utrzymał swoją dyspozycję z początku kariery w Gdańsku, klub pewnie zdobyłby się na co najmniej osobny wpis pożegnalny. Końcówka pobytu defensora wyglądała jednak fatalnie i 30-latka wrzucono do jednego worka z między innymi Miłoszem Kałahurem, Alexem Paulsenem i Bohdanem Sarnawskim. Ktoś, kto miał być liderem, stał się jedną z przyczyn spadku Lechii. Od kwietniowego starcia z Piastem Rodin grał coraz gorzej, a na koniec rozwiązał kontrakt. Ostatnich pięć meczów z pewnością rzutuje na opinię o stoperze, w pewnym stopniu tłumaczy brak zatrudnienia, chociaż wypada pamiętać, że Chorwat ma grubo ponad 100 spotkań w Ekstraklasie, wcześniej nie źle wyglądał w Cracovii i Rakowie.
Paweł Dawidowicz (Raków Częstochowa)
Powrót 17-krotnego reprezentanta Polski nie był udany. Paweł Dawidowicz wciąż walczył z urazami, co storpedowało szanse na grę. Ostatecznie wystąpił w zaledwie dwunastu spotkaniach (dołączył zimą), przy czym sześciokrotnie wyszedł w podstawowym składzie. Co więcej, nie prezentował się zbyt dobrze. Mimo tego stoper nie wylądował na liście jedynie ze względu na nośne nazwisko. Według Gianluki Di Marzio Dawidowicz przyciągnął uwagę szeregu drużyn z Serie B, między innymi Monzy, Sampdorii oraz Empoli. Na radarze rzekomo ma go też Lech Poznań, chociaż taki transfer mógłby jedynie rozeźlić załamanych odpadnięciem z eliminacji Ligi Mistrzów kibiców "Kolejorza". 31-latek preferuje jednak Italię, gdzie spędził najlepsze kariery.
Maciej Gajos (Wieczysta Kraków)
Odejście środkowego pomocnika z Wieczystej trudno było uznać za zaskoczenie, bo nawet na poziomie I ligi zdarzały się mecze, w których Maciejowi Gajosowi brakowało dynamiki. Czasami wydawało się, że Kazimierz Moskal stawia na niego nieco z przyzwyczajenia, ale jednocześnie trudno zaprzeczyć, że 35-latek był jedną z ważniejszych postaci w zespole. Tym samym dziwią już blisko dwa miesiące, jakie doświadczony zawodnik spędził na bezrobociu. Wydaje się, że na zapleczu Ekstraklasy powinien spokojnie znaleźć zatrudnienie, ale może do Gajosa nie trafiła żadna satysfakcjonująca oferta. Po latach w Indonezji i pobycie w Wieczystej raczej nie biegnie po pierwszy kontrakt.
Danijel Loncar (Pogoń Szczecin)
Jeszcze zimą mówiono o tym, że Chorwat może dołączyć do Wieczystej. Ostatecznie strony się nie dogadały, obrońca został w Szczecinie, ale tylko na moment. Po zakończeniu sezonu przekazano, że Danijel Loncar odejdzie. Razem z nim pożegnano Leonardo Koutrisa i Krzysztofa Kamińskiego, a kibice najbardziej żałowali Greka, który już trafił do Celje. Ale przecież Loncar też miał dobre momenty w barwach Pogoni, w samej Ekstraklasie uzbierał ponad 60 meczów. Jasne, poza nierówną formą przytrafiały mu się też kontuzje, lecz chyba nikt nie zakładał, że 29-latek będzie tak długo czekał na nowy klub.
Paweł Stolarski (Motor Lublin)
Polacy ograni na poziomie Ekstraklasy zazwyczaj nie mają problemów ze znalezieniem nowej drużyny, zwłaszcza, jeśli w poprzednim sezonie występowali regularnie, a zespół utrzymał się w elicie bez większych trudności. Paweł Stolarski, który był podstawowym defensorem Motoru Lublin, stanowi jednak dość zaskakujący wyjątek. Prawy obrońca nie rzucał na kolana w ostatnich 29 meczach, to nie materiał na najlepsze zespoły w kraju, ale brak zaangażowania w nieco słabszych drużynach dziwi znacznie bardziej. Ciekawym kierunkiem dla 30-latka byłaby pewnie Lechia Gdańsk, gdzie przecież Stolarski rozwinął skrzydła, lecz w obecnej sytuacji spadkowicza trudno sobie wyobrazić taki transfer.
Dawid Kurminowski (Lechia Gdańsk)
W przypadku napastnika wszystko mogło wyjaśnić się jakieś dwa tygodnie temu, kiedy włoskie media przekazały, że Dawid Kurminowski znalazł się na celowniku ekip z Serie A oraz Serie B. Szkopuł w tym, że od tamtej pory nie pojawiły się dalsze informacje, a snajper wciąż pozostaje bez klubu. Trzeba przy tym zauważyć, że ani Frosinone, ani Ascoli - a to własnie o tych zespołach pisało Tuttocalciomercaro.it - nie sięgnęło jeszcze po nową "dziewiątkę". W teorii Kurminowski ma więc wciąż otwartą drogę na Półwysep Apeniński, ale bardziej prawdopodobny wydaje się kierunek grecki. Według Jerzego Chwałka 26-latek zasili szeregi Kalamaty, czyli beniaminka Super League. Oby Kurminowskiemu poszło lepiej niż w poprzednim sezonie, kiedy strzelił cztery gole w 26 spotkaniach.
Michał Pazdan (Wieczysta Kraków)
O ile rozstanie z Maciejem Gajosem przyjęto bez większego zaskoczenia, o tyle pożegnanie Michała Pazdana było prawdziwym szokiem. Wieczysta nie narzeka na nadmiar legend, a jeśli kogoś należałoby określić tym mianem, to właśnie 38-krotnego reprezentanta Polski. Stoper przeszedł z klubem drogę od III ligi do Ekstraklasy, dołączył do projektu, kiedy jeszcze nie dawano wiary w podbicie polskiej piłki. Jakby tego było mało, weteran naprawdę dobrze wyglądał na zapleczu. Nikt nie wątpił, że po awansie wniesie odpowiednią jakość, a nade wszystko doświadczenie. Mimo szeregu zalet oraz pozycji w drużynie 38-latka odpalono i wciąż pozostaje wolnym zawodnikiem.
Kike Hermoso (Arka Gdynia)
Po spadku z Ekstraklasy Arka przeprowadziła rewolucję kadrową. Zmiany dotknęły również pozycji prawego obrońcy, z GKS-u Katowice wyciągnięto Konrada Gruszkowskiego, który już w drugim spotkaniu zanotował asystę. Na zatrudnienie czeka natomiast Kike Hermoso, czyli podstawowy defensor Gdynian z minionego sezonu. Hiszpan zrobił niezłe wrażenie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, a kibice nie bez powodu narzekali na brak zatrzymania 26-latka. Wydawało się, że kwestią czasu jest ściągnięcie Hermoso przez inny zespół, ale od ponad dwóch miesięcy nic się w tej kwestii nie wydarzyło. Zadziwiające, biorąc pod uwagę, że spore grono ekip z Ekstraklasy nie może narzekać na zbyt mocno obsadzone flanki.
Aleksander Bobek (ŁKS)
Bramkarza przymierzano w pewnym momencie do naprawdę poważnego grania, zainteresowane były FC Nantes, Kopenhaga, Cagliari, a nawet Como i Juventusu. Aleksander Bobek został jednak w ŁKS-ie, finalnie uzbierał równą setkę meczów w klubowych barwach, dorzucił do tego 19 czystych kont. 22-latka, mimo przeciętnej gry na przedpolu, regularnie chwalono i kiedy piłkarz nie podpisał nowego kontraktu, nikt nie był szczególnie zaskoczony. O Bobku nie mówiono już wprawdzie w kontekście Serie A, ale prawdopodobnej przeprowadzce do Zabrza lub Białegostoku. Na ten moment nic z tego nie wyszło, a utalentowany piłkarz pozostaje bez klubu.
Afimico Pululu (Jagiellonia)
Byłego już gwiazdora Jagiellonii przymierzano właściwie wszędzie. Miała być drużyna z ligi TOP5, miała być egzotyka, miała być Ekstraklasa. O napastnika pytała Wieczysta, ale odbiła się od oczekiwań finansowych. W drugiej połowie lipca Afimico Pululu poleciał na testy medyczne do Arabii Saudyjskiej, miał dołączyć do Al-Hazem. Od tamtego czasu cisza, 27-latek pozostaje wolnym zawodnikiem, a mamy już sierpień. Tureccy dziennikarze podali natomiast, że jeden z transferów snajpera upadł z powodu tajemniczych "problemów zdrowotnych". Wszystko wygląda dziwne, ale wygląda na to, że sprawa niebawem zostanie ostatecznie rozwiązana. Meczyki.pl ustaliły, że Pululu faktycznie dołączył do Al-Hazem. Szczegóły znajdziecie TUTAJ.