Kolejny transfer Wisły Kraków! Gigant w CV, gol z Chelsea, 47 bramek w solidnej lidze

Nowym napastnikiem Wisły Kraków ma zostać Jeremy Guillemenot. To 28-letni Szwajcar, który jeszcze w poprzednim sezonie dobrze radził sobie w ojczystej ekstraklasie, a w przeszłości grał dla juniorskich drużyn i rezerw FC Barcelony.
Wisła Kraków kontynuuje transferową ofensywę przed powrotem do krajowej elity. W ostatnich tygodniach do ekipy z Reymonta dołączyli Marcel Łubik (wypożyczony z Augsburga), Maxence Maisonneuve i Elie Youan, a teraz barwy klubu przywdziać ma też Jeremy Guillemenot, który zwiększy możliwości w linii ataku.
Przez Genewę do Barcelony
Nowy napastnik “Białej Gwiazdy” urodził się w szwajcarskim Genf, pierwsze kroki w przygodzie z piłką stawiał w akademii FC UGS Genewa, po czym przeniósł się do najbardziej znanego klubu z tego miasta - Servette. Tam jeszcze jako 17-latek zaliczył debiut w seniorskim zespole, który występował wówczas na drugim szczeblu rozgrywkowym.
Guillemenot trafił wtedy na wyjątkowo trudny okres dla klubu. Servette przez problemy administracyjne niedługo później zostało bowiem zdegradowane do trzeciej ligi. To - szczęście w nieszczęściu - umożliwiło młodemu napastnikowi bardziej regularne występy. Podczas kampanii 2015/16 w 23 meczach strzelił siedem goli i zaliczył sześć asyst. W międzyczasie pomagał też drużynie juniorów, która występowała w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Tam rozegrał cztery spotkania i czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców, notując dublety przeciwko Villarrealowi i Anderlechtowi.
Talent Szwajcara w końcu dostrzegła wielka FC Barcelona, która w tamtym okresie nawiązała współpracę partnerską z Servette. Guillemenot był pierwszym jej owocem, ale do Katalonii nie trafił przypadkowo. “Blaugrana” obserwowała go już na początku 2016 roku, potem zaprosiła także na testy, podczas których młody napastnik wypadł na tyle obiecująco, że ostatecznie podpisał z hiszpańskim gigantem kontrakt.
Stolicy Katalonii niestety nie podbił, choć w drużynach młodzieżowych radził sobie naprawdę nieźle. Rozegrał m.in. siedem spotkań w znanej już sobie młodzieżowej Lidze Mistrzów, tym razem w siedmiu spotkaniach notując tam bilans trzech goli i dwóch asyst. Zaliczył ponadto dwa mecze w klubowych rezerwach, a debiut okrasił golem na boiskach hiszpańskiej trzeciej ligi, pokonując bramkarza CD Alcoyano. Co ciekawe, w ekipie Barcelony grał wtedy także Jesus Alfaro, były zawodnik Wisły.
Oficjalnie Guillemenot piłkarzem Barcelony był przez dwa lata, choć niemal rok spędził na wypożyczeniu do CE Sabadell. Tam, także na poziomie trzeciej ligi hiszpańskiej, rozegrał 23 mecze i strzelił tylko jednego gola. Był głównie zmiennikiem, na murawie spędził łącznie 776 minut. W końcu “Duma Katalonii”, która nie wiązała już ze Szwajcarem przyszłości, oddała go do austriackiego Rapidu Wiedeń. Efekt? Znów kiepski. Mierzący 184 cm wzrostu napastnik strzelił kilka goli w klubowych rezerwach, ale praktycznie nie dostawał szans w pierwszym zespole. Raz wyszedł w podstawowej jedenastce na prestiżowy mecz z Red Bullem Salzburg, poza tym czterokrotnie był zmiennikiem,
Warto było wrócić
Guillemenot, uznawany w młodości za naprawdę spory talent, mógł czuć w tamtym momencie, że znalazł się na delikatnym zakręcie. Miał 21 lat, nie sprawdził się w kolejnym klubie, trochę z podkulonym ogonem wrócił do ojczyzny, gdzie przygarnęło go FC St. Gallen. I to był przełom. Wielokrotny reprezentant szwajcarskich kadr młodzieżowych w końcu odżył. Rozkręcał się z miesiąca na miesiąc, ostatecznie spędził w klubie aż cztery i pół roku. Rozegrał w tym czasie 153 mecze, strzelił 37 goli, zanotował 15 asyst. W pożegnalnej kampanii 2022/23 wykręcił na boiskach szwajcarskiej elity znakomity bilans 11 bramek i siedmiu decydujących podań przy golach kolegów. Był czwarty w klasyfikacji kanadyjskiej ligi.
To wtedy parol zagiął na niego klub, w którym na dobrą sprawę dorastał. Servette postanowiło sięgnąć do kieszeni i wyłożyło na swojego wychowanka pół miliona euro. W tamtym okresie, latem 2023 roku, portal Transfermarkt wyceniał Guillemenota na prawie trzy razy więcej.
Pierwszy sezon po powrocie do Genewy szwajcarski napastnik miał naprawdę dobry. W samej lidze strzelił osiem goli i zaliczył dwie asysty, a Servette finiszowało na trzeciej lokacie. Guillemenot dołożył też cegiełkę do wielkiego sukcesu, jakim okazał się triumf w Pucharze Szwajcarii. A ponadto zebrał kilkanaście występów w eliminacjach Ligi Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji. Notował asysty w starciach z Rangersami i Sheriffem Tiraspol, grał też przeciwko Romie, Viktorii Pilzno, Łudogorcowi czy Slavii Praga.
Rysą na ostatnich latach jego kariery był natomiast bardzo nieudany sezon 2024/25. W jego trakcie rzadko wychodził w podstawowym składzie, częściej był zmiennikiem, a bywało i tak, że w ogóle nie podnosił się z ławki. Chociaż zaliczył 27 występów, nie strzelił żadnego gola. Przebłyski miał głównie w Pucharze Szwajcarii i eliminacjach Ligi Europy, gdzie trafił do siatki w sensacyjnie wygranym 2:1 meczu z Chelsea.
Wisła nie sprowadza natomiast tamtej, pogubionej wersji 28-letniego dziś piłkarza. Guillemenot w sezonie 2025/26 wyraźnie bowiem odżył i znów stał się ważnym ogniwem drużyny z Genewy. Chociaż przez problemy zdrowotne ominął całkiem sporo spotkań, i tak kończył rozgrywki z solidnym dorobkiem siedmiu goli i trzech asyst w 25 meczach szwajcarskiej Super League. Karcił m.in. Young Boys Berno, FC Basel czy FC Zurich. Zdobył też bramkę w meczu el. Ligi Europy przeciwko holenderskiemu Utrechtowi.
Jaki to piłkarz?
Pod Wawelem melduje się zatem piłkarz, tak się przynajmniej wydaje, w przyzwoitej formie. Ze sporym doświadczeniem w solidnej lidze i łatką niegdyś wielkiego talentu. Warto dodać, że Guillemenot był etatowym reprezentantem szwajcarskich kadr młodzieżowych. Rozegrał w nich ponad 50 spotkań i strzelił 20 goli. Cieszył się zaufaniem kolejnych selekcjonerów, prowadzących w zasadzie każdy kolejny zespół - od U15 do U21.
Jakim piłkarzem jest Guillemenot? Bardzo uniwersalnym. Gra głównie jako środkowy napastnik, ale wiele występów, głównie za czasów reprezentowania St. Gallen, zaliczył też na skrzydle czy w roli ofensywnego pomocnika.
- Przede wszystkim to nie jest snajper. Ma problemy z wykończeniem, ale często czeka na bezpańskie piłki gdzieś z boku pola karnego. Bardziej nadaje się do gry kombinacyjnej, ma niezłą technikę i drybling, i przede wszystkim jest królem wywalczania karnych, co stało się wręcz memem - pisze o nim Adam Kryspin Sankowski, który w platformie X prowadzi profil Szwajcarska Piłka.
Ekspert od futbolu z kraju Helwetów uważa natomiast, że Guillemenot nie do końca spełnił nadzieje, jakie wiązano z nim przed przyjściem do Servette.
- Przyszedł jako gwiazda St. Gallen, a w Servette nigdy nie został wiodącym zawodnikiem, zwłaszcza sezon 24/25 miał fatalny. Wychodziły mu najwyżej pojedyncze mecze, a i tak większość goli to karne albo jakieś dobitki, dużo sytuacji marnował. Oczekiwania były większe - napisał.
Servette nie zdecydowało się na przedłużenie umowy z Guillemenotem, a zatem Szwajcar od kilkunastu dni pozostawał bez klubu i do Krakowa przeniesie się jako wolny gracz. Choć o wygryzienie ze składu Angela Rodado bez wątpienia będzie mu trudno, może być dla niego ciekawym partnerem lub jakościowym zmiennikiem. Przypomnijmy, że niedawno umowę z klubem przedłużył także inny napastnik - Jordi Sanchez.