Kiepskie informacje dla Grabary. Ekspert bez wątpliwości. "To nie będzie taki transfer"
Kamil Grabara zaczepnie reagował na spekulacje dotyczące transferu do Hull City, nie chciał również iść do Marsylii. Przeczekał i, jak wiele na to wskazuje, znów wyszło na jego. Bo chociaż Juventus ma niebagatelne problemy, pozostaje Juventusem. 27-latek ma w dodatku swoje racje w walce o skład.
W Turynie trwa rewolucja związana z obsadą bramki. W poprzednim sezonie między słupkami prezentowali się Mattia Perin oraz Michele Di Gregorio. Pierwszy ma dość wieloletniej roli zmiennika (do Juventusu dołączył w 2018 roku i od tamtej pory rozegrał 70 meczów), przechodzi do Palermo, gdzie powinien grać pierwsze skrzypce. Drugi zaś wypadł co najwyżej rozczarowująco, podjęto decyzję, że konieczna jest inna “jedynka”. Di Gregorio łączy się z kilkoma zaspołami, podobno najbliżej mu do Bournemouth.
W tej sytuacji Juventus ruszył na zakupy. Zaczął od sprowadzenia niechcianego w Tottenhamie Guglielmo Vicario. Doświadczony golkiper, znany w Serie A z występów przede wszystkim dla Empoli i Cagliari, trafił na wypożyczenie z opcją wykupu. Po zakończeniu bieżącego sezonu “Stara Dama” może wyłożyć osiem milionów euro, co jest kwotą promocyjną. Vicario już wystąpił w pierwszym meczu, a jego nowy zespół pokonał Frosionone (1:0)
29-latek prezentował się nieźle, a nade wszystko nie dał się pokonać pierwszym celnym uderzeniem, co było jedną z największych bolączek drużyny w poprzednich rozgrywkach. Bramkarz złapał też uraz, ale całkowicie niegroźny. Drobna “mięśniówka”, która wskazuje, że w następnej kolejce - Juventus czeka potyczka z Parmą - znów wyjdzie w pierwszym składzie. Aktualnie pozycji Vicario nikt nie może zagrozić. Ewentualna zmiana dopiero po transferze Kamila Grabary, chociaż włoskie media przekonują, że reprezentant Polski powinien spodziewać się w Piemoncie roli Perina. W praktyce oznaczałoby to występy przede wszystkim w Pucharze Włoch i okazjonalne pojawianie się na boisku w spotkaniach ligowych. Ale czy na pewno Grabara jest skazany na ławkę?
Czas testów
W Juventusie dają sobie przestrzeń na popełnienie błędu. Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, Grabara też zostanie ściągnięty na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. Nie trzeba będzie płacić za piłkarza, który nie został przetestowany w zupełnie nowych warunkach, a już na pewno nie trzeba będzie wykładać fortuny oczekiwanej przez Wolfsburg. Niemcy storpedowali wcześniej ofertę z Clubu Brugge, wycenili bramkarza na 20 mln euro. To, szczególnie wobec spadku do drugiej ligi i kiepskiego bilansu czystych kont samego Grabary, kwota wprost szalona. Wątpliwe, aby Juventus zamierzał ją kiedykolwiek wykładać. W całej swojej historii więcej dał jedynie za Gianluigiego Buffona, w tej kwestii poprzeczka dla Grabary została więc zawieszona bardzo wysoko. Co zaś z rywalizacją z samym Vicario?
- Vicario jest w tym momencie numerem jeden. Ta jego kontuzja to kontuzja w cudzysłowie, skurcze, raczej nic poważnego. Wygląda na to, że dla Grabary to nie będzie transfer, żeby od razu wskoczyć do bramki, tylko, z perspektywy Juventusu, przeprowadzenie wymiany, zastąpienie kimś Perina. Możliwe, że latem Juventus będzie w stanie zapłacić te kilkanaście milionów, dużo zależy od tego, jak Polak i Włoch wpiszą się w specyfikę drużyny. Vicario w Empoli i Grabara w Wolfsburgu mieli mnóstwo pracy, natomiast w Juventusie trzeba się wykazać w konkretnych momentach. W poprzednim sezonie problemem było to, że prawie połowę bramek w lidze stracili po pierwszym celnym uderzeniu rywala. To często ustawiało mecze, Juventus tracił punkty, w konsekwencji nie wszedł do Ligi Mistrzów - powiedział nam Dominik Guziak z Eleven Sports.
W minionych rozgrywkach Turyńczycy przegrali siedem meczów, w aż pięciu stracili pierwszą bramkę przed upływem 20. minuty. Fiorentina otworzyła wynik w 34. minucie, natomiast Cagliari czekało najdłużej, bo do 65. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że dla Cagliari był to pierwszy i jedyny celny strzał w całym spotkaniu. Koncentracja wśród golkiperów Juventusu leżała, stała się jedną z przyczyn kolejnego już niezadowalającego wyniku. Nie ulega wątpliwości, że “Stara Dama” ma problem i drugi raz podobne potknięcie nie przejdzie. To klub wielki pod względem marki, chociaż z oczywistymi kłopotami.

- Juventus musi wrócić do Ligi Mistrzów, dwa sezony bez tych rozgrywek to będzie katastrofa, także finansowa. Teraz dla klubu bardzo ważne są ostatnie dni mercato. Problem w tym, że muszą pozbywać się zawodników, żeby ściągać nowych. Z Frosinone na ławce siedział Nico Gonzalez, który nie chce grać w Juventusie, czeka na oferty. Był też Jonathan David, którego z kolei nie chce Juventus, ale sam piłkarz nie pali się do odejścia, nie ma też przekonujących propozycji (...) Siedzi na ławce Jonathan Davis, którego Juventus nie chce, ale z kolei David chce zostać w klubie, więc też i nie ma takich ofert, które samego zawodnika by przekonały. Odejść może Teun Koopmeiners, pytają o niego Arabowie. Juve chce odzyskać pieniądze za piłkarzy, za których przepłaciło, i za których teraz nikt przepłacać nie chce. Obawiam się, że mogą zostać z paroma zawodnikami blokującymi resztę okienka. A obecny Juventus wciąż nie potrafi zabić meczu, co pokazał z Frosinone. Okej, wygrał, nie stracił gola, ale mógł, rywale obili poprzeczkę. Drugi sezon Spallettiego w Napoli był świetny, ale poprzedzony kilkoma rewelacyjnymi strzałami w okienku transferowym, przyszedł choćby Chwicza Kwaracchelia. Teraz Spalletti otwarcie mówi, że bez solidnych wzmocnień nie ma co oczekiwać cudów - podkreśla Guziak.
Trudne zadanie
Wątpliwe, aby Grabara stał się transferem definiującym sezon dla Juventusu. Na początku włoskiej przygody Polak musi skupić się na tym, aby jak najlepiej wypaść na tle Vicario. Zadanie niełatwe, bo konkurent już do bramki wszedł, jest Włochem, reprezentantem kraju (w ostatnim czasie bez powołań, ale do 2026 roku pełnił funkcję kadrowej “dwójki”), piłkarzem świetnie znającym ligę, język. Do tego nieźle dysponowanym sportowo.
Tottenham to klub o innej pozycji niż Wolfsburg, ale jego sytuacja sportowa była w poprzednim sezonie zbliżona, zespół dość nieoczekiwanie skazał się na walkę o utrzymanie do samego końca. “Spurs” stracili 57 bramek w 38 spotkaniach, co było czwartym najgorszym wynikiem w stawce. Wolfsburg, który z Bundesligi spadł, wpuścił aż 69 bramek w 34 spotkaniach, gorzej poradziło sobie jedynie Heidenheim. Vicario zachował siedem czystych kont w 31 starciach, Grabara dwa, a bronił zawsze.
Ujęcie detaliczne bardziej działa na korzyść Polaka. Wyscout wyliczył, że zawodnik Wolfsburga świetnie radził sobie w długich podaniach (70%, absolutna czołówka Bundesligi), bardzo dobrze wypadł też w liczbie interwencji, które zapobiegły stracie gola (-0,11, znów czołówka Bundesligi). Gorzej oczywiście z procentem udanych interwencji (66%).
Vicario natomiast wypada po prostu słabo. Nie zawalił Tottenhamowi sezonu, ale pomógł w bardzo niewielkim stopniu. Od Grabary jest lepszy w rozegraniu, co może, ale nie musi mieć znaczenia dla Spallettiego. W przeszłości Włoch był w tej materii dość elastyczny.
- W Napoli Ospina miał przewagę nad Meretem w grze nogami, ale z drugiej strony w Romie Spalletti wolał Szczęsnego bardziej niż Alissona. Swoją drogą Szczęsny mówił później, że nie wiedział za bardzo dlaczego, bo jego zdaniem Alisson był lepszy. W każdym razie wydaje się, że Spalletii pewnie woli mieć wybór, ale ta gra nogami to nie jest coś determinującego - podsumował Guziak.
Nie tylko Grabara
Wszystko wskazuje na to, że niebawem do Serie A zawita jeszcze jeden Polak, który też ma za sobą pierwsze powołania do reprezentacji. Chodzi oczywiście o Bartosza Mrozka. Zawodnik Lecha Poznań negocjuje z Udinese. W grę wchodzi wypożyczenie z obowiązkiem wykupu. Głównym rywalem Mrozka będzie Maduka Okoye, o ile etatowy reprezentant Nigerii nie odejdzie w ostatnich dniach okienka.
- W poprzednim sezonie miał kilka przynajmniej bardzo dobrych występów. To bramkarz solidny, ale nie bez wad. Wydaje mi się, że Mrozek ma krótszą drogę do pierwszego składu. Inna sprawa, że Udinese jest bardziej podatne na tracenie goli. Szukają bramkarzy mocnych również pod względem fizycznym. Okoye nie ma jakościowego zmiennika, ostatnio był problem z rezerwowymi, radzili sobie słabo, chociaż mają tam mocną szkołę golkiperów - zauważa Guziak.
Ani Mrozkowi, ani Grabarze nikt nie da minut na srebrnej tacy. Trzeba swoje wywalczyć, czy to na treningach, czy w tych kilku okazjach, które prędzej czy później otrzymają. Nie ulega przy tym wątpliwości, że zahaczenie się kolejno w Udinese i Juventusie daje mocną pozycję do dalszego rozwoju kariery, stabilniejszą pozycję negocjacyjną. Zupełnie inaczej patrzysz na piłkarza, któremu powinęła się noga w Serie A niż kogoś z Łudogorca lub beniaminka Premier League. Zwłaszcza dla Grabary pojawiła się szansa, aby w końcu zaistnieć w miejscu, o które 27-latek ubiegał się od początku kariery.
- Dla Grabary zmieni się wszystko. Styl pracy, otoczenie, treningi, kształtowanie warsztatu bramkarskiego. Szczęsny mówił, że przeprowadzka do Włoch bardzo go rozwinęła. Może podobnie będzie z Grabarą i kadra na tym skorzysta. Jestem ciekaw jego wrażeń po roku, dwóch, czy znajdzie się w innym miejscu, jeśli chodzi o umiejętności - podsumował nasz rozmówca.