Co za wieści dla Legii Warszawa. "To naprawdę może się wydarzyć"

Jeszcze kilkanaście dni temu Legia Warszawa drżała o to, czy utrzyma się w Ekstraklasie. Teraz, na kolejkę przed końcem sezonu, nie tylko jest bezpieczna, ale i walczy o… przepustkę do Europy. Coś, co niedawno wydawało się absolutnie niemożliwe, teraz nabiera realnych kształtów.
Legia Warszawa zimowała w strefie spadkowej i później jeszcze przez długi czas nie mogła się z niej wydostać. Chociaż po porażce w pierwszym meczu piłkarskiej wiosny zaczęła punktować praktycznie co mecz, w międzyczasie przegrywając jedynie z Lechem Poznań, nad kreskę wyszła dopiero po 26. kolejce. Nie był to jednak moment, gdy mogła osiąść na laurach. Z jednej bowiem strony przewaga była minimalna, z drugiej rywale też nie próżnowali.
Jak wszystko szybko się zmienia
Na dobrą sprawę jeszcze 1 maja, gdy do stolicy przyjechał Widzew, Legia mogła mieć spore obawy. Była wtedy tuż nad strefą spadkową i gościła zespół, który tracił do niej zaledwie punkt. Ewentualna porażka z rozkręcającym się w tamtym momencie łódzkim klubem znów zepchnęłaby “Wojskowych” do strefy spadkowej. Na zaledwie cztery kolejki przed końcem rywalizacji.
Jak jednak pewnie wszyscy doskonale wiedzą - Legia tamten mecz z Widzewem wygrała. Przepchnęła go kolanem w ostatniej akcji meczu. Złapała bezcenny oddech, oddaliła widmo degradacji, ale cel pozostawał niezmienny - punktować dalej i zażegnać jakiekolwiek ryzyko. To udało się zrobić z nawiązką. Do tego stopnia, że kilkanaście dni po “meczu o życie” podopieczni Marka Papszuna zagrają mecz o… puchary.
Seria trzech zwycięstw z rzędu w tak bardzo ciasnej i wyrównanej lidze, jak widać, potrafi działać cuda. Na kolejkę przed końcem sezonu Legia zajmuje w tabeli siódme miejsce. A po cichu może nawet marzyć o przesunięciu się na piątą lokatę, której zajęcie będzie oznaczało udział w kolejnej edycji Ligi Konferencji. Konkretniej - jej eliminacji.
Szanse były niemal zerowe
To byłby jeden z najdziwniejszych i najbardziej zaskakujących zwrotów akcji ostatnich lat. Jeszcze po 32. kolejce szanse Legii na wywalczenie pucharowej przepustki wynosiły według Piotra Klimka… 1,9%. Wcześniej, po 30 seriach gier, było to 0,9%. Nikt na poważnie nie brał pod uwagę scenariusza, w którym to właśnie Legia wskakuje do czołowej piątki. Cel był zupełnie inny. Dużo bardziej racjonalny - zapewnić sobie utrzymanie w lidze.
Potem jednak klocki zaczęły układać się wręcz idealnie dla “Wojskowych”. Oni złapali serię szczęśliwych, wymęczonych, ale jednak zwycięstw, podczas gdy dotychczasowi faworyci do uzupełnienia grona pucharowiczów - Zagłębie Lubin, Wisła Płock czy GKS Katowice - pogubili trochę punktów.
Jakie wyniki dadzą Legii puchary?
W tym momencie Legia dalej nie jest faworytem do zakończenia sezonu na piątym miejscu, ale taki scenariusz nie wygląda już wcale jak science fiction. Warunki do spełnienia, których jeszcze kilka dni temu było naprawdę sporo, pozostały w zasadzie trzy:
- Legia musi wygrać u siebie z Motorem Lublin,
- GKS Katowice musi przegrać na wyjeździe z Pogonią Szczecin,
- Zagłębie Lubin nie może wygrać z Jagiellonią na wyjeździe.
To naprawdę może się wydarzyć. Legia u siebie jest ostatnio praktycznie bezbłędna i w starciu z Motorem będzie wyraźnym faworytem. Zagłębiu też może być trudno ugrać jakikolwiek punkt na trudnym terenie w Białymstoku, tym bardziej, że “Duma Podlasia” wciąż walczy o wicemistrzostwo i ostatnie prezentuje się solidnie. W teorii najtrudniejszy punkt do spełnienia dla “Wojskowych” to pewnie porażka GKS-u, choć i ona jest możliwa. Podopieczni Rafała Góraka imponują przede wszystkim u siebie. Nie wygrali żadnego z pięciu ostatnich meczów w delegacji. A Pogoń spisuje się ostatnio całkiem nieźle. Jest tuż po zwycięstwie w Lubinie, poprzedni domowy mecz zakończyła wysokim zwycięstwem z Wisłą Płock (3:0).
Legia według Klimka ma dziś 18,7% szans na zajęcie piątej lokaty, a co za tym idzie - wywalczenie przepustki do Europy. W grze pozostają jeszcze GKS (68,5%) oraz Zagłębie (12,8%).
Sezon, który pachniał więc w stolicy katastrofą, nieoczekiwanie może mieć dla Legii naprawdę bardzo przyjemny finał. Wszystko rozstrzygnie się już w najbliższą sobotę, gdy o godzinie 17.30 jednocześnie rozpocznie się dziewięć spotkań ostatniej kolejki.