Cudowny powrót gwiazdy Barcelony. Kapitalne wieści przed mundialem

Cudowny powrót gwiazdy Barcelony. Kapitalne wieści przed mundialem
IPA / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 17:30
Z powodu problemów zdrowotnych stracił 533 dni w ostatnich trzech latach. Wziął sobie jednak do serca słowa o tym, że co cię nie zabije, to wzmocni. Gavi wrócił do gry i jest silniejszy niż kiedykolwiek.
Największy wygrany ostatnich miesięcy w Barcelonie. Te słowa spokojnie można przypisać Gaviemu. Jeszcze w marcu prawie nikt nie przypuszczał, że zakończy sezon jako bezdyskusyjny element galowego zestawienia. Miał być raczej głębokim rezerwowym, który raz na jakiś czas odciąży Pedriego lub Frenkiego de Jonga. 21-latek szybko wywrócił jednak hierarchię pomocników do góry nogami.
Dalsza część tekstu pod wideo
Od początku kwietnia Gavi wystąpił w pierwszym składzie w siedmiu z 10 meczów Barcelony. Spędził na murawie 538 minut, będąc opcją do gry w praktycznie każdym sektorze. Zwykle tworzył duet środkowych pomocników z Pedrim, ale Hansi Flick wystawiał go też na pozycji “dziesiątki’ czy nawet wąsko ustawionego lewoskrzydłowego. Kiedy tylko powstawała luka na boisku, pojawiał się tam niezmordowany wychowanek La Masii.
- Mówiąc o liderach, mam na myśli takich piłkarzy jak Gavi. Nie chodzi o wiek, ale o charakter, osobowość. Jestem pod wrażeniem jego występów po powrocie. Jest w fantastycznej formie, bardziej dojrzały, skoncentrowany. Daje z siebie wszystko, zawsze gra na 100% i wywiera pozytywny wpływ na całą drużynę - chwalił Flick, cytowany przez Sport.

Gehenna

Gavi stracił większą część sezonu 2023/24 z powodu zerwania więzadła krzyżowego. W październiku 2024 roku wrócił do gry, ale był wprowadzany powoli, bez zbędnego pośpiechu. Flick wiedział, że nie może ryzykować zdrowiem podopiecznego, a poza tym zespół radził sobie bez zarzutu z parą Pedri - De Jong w środku pola. Przed startem trwających rozgrywek zapowiadało się na możliwą zmianę. Hiszpan bardzo dobrze przepracował okres przygotowawczy, podczas tournee po Azji zaliczył trzy gole i asystę w trzech spotkaniach. Rywale pokroju FC Seoul może nie byli z najwyższej półki, ale widać było, że ma on chrapkę na wywalczenie miejsca w pierwszym składzie. Wszystko pokrzyżowały kwestie zdrowotne.
W hiszpańskich mediach informowano, że Gavi podczas treningów czuł ból w kolanie, który utrudniał mu możliwość rywalizacji. We wrześniu ubiegłego roku zapadła decyzja o operacji. Kiedy lekarze “otworzyli” jego kolano, mieli się przerazić. Wstępne diagnozy zakładały, że będzie pauzował przez około półtora miesiąca, ale stan uszkodzeń okazał się znacznie bardziej rozległy. Konieczne było wykonanie artroskopii w prawej nodze i zszycie łąkotki przyśrodkowej. Tuż po zabiegu Barcelona wydała komunikat, w którym potwierdziła, że pomocnik wypada na pół roku.
- Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że wrócę silniejszy niż przedtem. Bohaterowie nie rodzą się w chwilach sukcesu, ale wtedy, kiedy mogą podnieść się po upadku. Będę walczył do końca - napisał po operacji.
Barcelona oczywiście nie zapomniała o rekonwalescencie. Na kilku konferencjach Flick mówił, że cały zespół tęskni za nim i czeka na powrót. Niemiec pewnie najlepiej widział, że w drugiej linii brakuje mu piłkarza o takiej charakterystyce. Kogoś łączącego technikę i umiejętności kreacji z ogromną pasją, charakterem oraz wolą walki. Trener wyróżnił 21-latka, prezentując koszulkę z jego nazwiskiem przed tegorocznym finałem Superpucharu Hiszpanii. “Blaugrana” zagrała dla Gaviego i pokonała Real Madryt 3:2, co przy okazji stanowiło pożegnanie Xabiego Alonso.
15 marca całe Camp Nou mogło świętować. Gavi po ponad 200 dniach absencji wrócił na murawę. Dostał wówczas dziewięć minut w pewnie wygranym 5:2 starciu z Sevillą. Pomeczowy wywiad rozpoczął od tego, że przede wszystkim jest zmęczony. Nie był wtedy gotowy na rywalizację w pełnym wymiarze czasowym. Musiał na to zapracować.
- Nie ukrywam, że było ciężko, trudniej niż przy pierwszej poważnej kontuzji. To był długi i bolesny proces, ale cieszę się, że znów mogę być tutaj, na Camp Nou. Dziękuję Hansiemu, który jest dla mnie jak ojciec. Jestem mu bardzo wdzięczny, bo zawsze powtarzał, że we mnie wierzy. Przed meczem powiedział mi, żebym wyszedł na murawę i robił to, co potrafię najlepiej, czyli walczył - powiedział na antenie DAZN po zwycięstwie nad Sevillą.

Ku uciesze Gaviedzi

Marcowa przerwa reprezentacyjna przyszła dla niego w idealnym momencie. Otrzymał dwa tygodnie, które potraktował jak okres przygotowawczy przed decydującym etapem sezonu. Po powrocie piłki klubowej wchodził z ławki w dwóch spotkaniach z Atletico i wtedy nie było już po nim widać śladu kontuzji. Grał pewnie, dokładnie, harował w obronie za dwóch i w swoim stylu wkładał głowę tam, gdzie inni baliby się wstawić nogę.
11 kwietnia po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się w wyjściowym składzie. Rozegrał wówczas kapitalne zawody w derbach z Espanyolem. Zaliczył trzy odbiory, siedem wygranych pojedynków na osiem prób, wywalczył pięć rzutów wolnych, utrzymał celność zagrań na poziomie 98%. Od tamtej pory nie oddał miejsca w once de gala. To Frenkie de Jong, który też wracał po urazie, został stałym bywalcem ławek rezerwowych. Flick nie mógł bowiem zrezygnować z ustawienia, które przynosiło kapitalne efekty.
Od początku kwietnia Barcelona przegrała tylko dwa mecze - z Atletico w Lidze Mistrzów, kiedy Gavi wszedł w drugiej połowie już przy stanie 0:1 i po czerwonej kartce Cubarsiego, a także z Alaves, kiedy gracz z “szóstką” na plecach w ogóle nie zagrał. W pozostałych spotkaniach nie tylko przebywał na murawie, ale też aktywnie zaznaczał swoją obecność. Najlepszym podsumowaniem jego przydatności dla zespołu był występ w El Clasico, kiedy wraz z Pedrim całkowicie zdominowali środkową strefę. 21-latek bez zarzutu pracował w destrukcji i kreacji, wybijając “Królewskim” z głowy myśli o zwycięstwie.
- Gavi to dusza naszego zespołu. Zrobi wszystko dla Barcelony zarówno na boisku, jak i poza nim. To taki piłkarz, który potrafi dać ci w kość na treningach, ale dzięki niemu wszyscy wokół muszą grać na wyższej intensywności - stwierdził Joao Cancelo. - Ma ogromną jakość, jego intensywność jest niesamowita. Uwielbiam z nim grać - wtórował Pedri.

Mundial za pasem

Wygląda na to, że nie tylko Barcelona będzie miała pociechę z Gaviego. Coraz głośniej mówi się o tym, że zostanie on powołany przez Luisa de la Fuente na mistrzostwa świata. Jeszcze trzy miesiące temu wydawało się to niemożliwe, ale selekcjoner nie może przejść obojętnie wobec takiej dyspozycji świeżo upieczonego mistrza Hiszpanii.
- Gavi po raz drugi uciekł z “piekła”. Jego powrót na najwyższe obroty zaskoczył praktycznie wszystkich, może z wyjątkiem Hansiego Flicka, który zawsze darzył go szczególnym zaufaniem. Wysoka forma pomocnika to fantastyczna wiadomość dla całej Hiszpanii, coraz więcej wskazuje na to, że wywalczy sobie miejsce w kadrze na mundial - opisał Juan Jimenez z dziennika AS.
- Gavi to fantastyczny zawodnik. Znamy jego talent i umiejętności, wiemy, co może wnieść do reprezentacji. Wrócił do gry i od razu zaczął prezentować wysoki poziom. Zostało jeszcze trochę czasu do turnieju, we właściwym momencie podejmiemy odpowiednią decyzję - przyznał De la Fuente, przywoływany przez Mundo Deportivo.
Kontuzje przez długi okres eliminowaly go z gry, ale zdążył on już odcisnąć swoje piętno na arenie reprezentacyjnej. W seniorskiej kadrze zadebiutował jako 17-latek i od razu pokazał się z doskonałej strony przeciwko Włochom i Francji. Później został najmłodszym strzelcem gola na mundialu od czasów Pele. W 2023 roku był podstawowym elementem kadry, która wygrała Ligę Narodów.
Co ważne, dał on się poznać nie tylko jako znakomity piłkarz, ale też dobry duch szatni. Kiedy w listopadzie 2023 roku zerwał ACL przeciwko Gruzji, De la Fuente przyznał, że atmosfera w szatni przypominała pogrzeb. Jego utrata była bardzo bolesna, jednak kadra nigdy o nim nie zapomniała. Na poprzednim EURO nie mógł zagrać, ale towarzyszył drużynie przez całą fazę pucharową. Trudno mu oczywiście przypisywać zasługi za tamten triumf, chociaż nawet selekcjoner mówił, że traktuje pomocnika jako element mistrzowskiej kadry.
Teraz Gavi już na boisku będzie mógł pomóc Hiszpanii na wielkim turnieju. I naprawdę coraz więcej wskazuje na to, że nie skończy się na samym powołaniu. 21-latek spokojnie ma szansę rywalizować o miejsce w pierwszym składzie, ponieważ konkurencja kurczy się w niepokojąco szybkim tempie. Fermin Lopez na pewno przegapi mistrzostwa świata. Mikel Merino wciąż nie wrócił do gry po operacji stopy. Fabian Ruiz z powodu urazu stracił większą część rundy wiosennej, Rodri też dopiero niedawno wyleczył kontuzję. Martin Zubimendi zjechał z formą i nie ma już pewnego składu w Arsenalu. Na papierze świetnie obsadzona formacja zaraz dostarczy selekcjonerowi sporego bólu głowy.
Gavi może zostać głównym beneficjentem niedyspozycji kolegów z kadry. Jego dużą zaletą jest gotowość do gry w praktycznie każdym sektorze środka pola. Dysponuje umiejętnościami obronnymi na poziomie rasowej “szóstki”, technika i przegląd pola predestynują go do gry na “ósemce”, a nie jest mu też obca rola “dziesiątki”. Jeśli gdzieś pojawia się problem, on jest gotów natychmiast go rozwiązać.
Futbol potrafi być zaskakujący i okrutny. Jeszcze w marcu pewnie nikt nie uwierzyłby, że na mundial może pojechać Gavi, a nie Fermin. Nieszczęście jednego bywa jednak szczęściem drugiego. Ktoś wrócił po kontuzji w odpowiednim momencie, aby odbudować formę, a ktoś inny doznał urazu tuż przed powołaniami na MŚ. Widocznie liczba pomocników w kadrze Barcelony musi się zgadzać.

Dyskusja

Przeczytaj również