Czy Polska mogła być jak Norwegia? Nie mogła. I raczej nie będzie

Czy Polska mogła być jak Norwegia? Nie mogła. I raczej nie będzie
IMAGO / pressfocus
Radosław  - Przybysz
Radosław PrzybyszDzisiaj · 16:30
Zwycięstwo reprezentacji Norwegii z Brazylią sprawiło, że powróciła dyskusja o niewykorzystanej szansie mocnego pokolenia polskiej piłki - tego, które doszło do ćwierćfinału Euro 2016. Owszem, ta szansa była niewykorzystana. Ale porównywanie tamtej Polski z tą Norwegią nie ma sensu.
U progu XXI wieku kadra Jerzego Engela dwukrotnie pokonała Norwegię - 3:0 i 3:2 - co dało nam awans na mistrzostwa świata 2002, pierwsze od 16 lat. W kolejnych latach wystąpiliśmy jeszcze na trzech mundialach (2006, 2018, 2022), zorganizowaliśmy mistrzostwa Europy wspólnie z Ukrainą i awansowaliśmy na trzy kolejne edycje EURO (2016, 2020, 2024). Obecny mundial jest pierwszym dużym turniejem bez udziału Polski od 12 lat.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jest też pierwszym dużym turniejem z udziałem Norwegii od 26 lat. Jak wracać, to w takim stylu. Erling Braut Haaland i spółka najpierw w eliminacjach nie mieli litości dla rywali - zdobyli komplet 24 punktów, dwukrotnie rozszarpali Włochów 3:0 i 4:1, mieli najlepszy bilans bramek w strefie UEFA (+32) i najlepszego strzelca. Sami wiecie kto zdobył 16 bramek, osiem więcej niż Harry Kane, Marko Arnautović i Memphis Depay (i 12 więcej niż Robert Lewandowski).
Teraz Wikingowie jak ponad 1000 lat temu Leif Eriksson podbijają kontynent amerykański (chociaż jest ich trochę więcej niż wtedy). W "grupie śmierci" pokonali Irak i Senegal, a mecz z Francją w zasadzie odpuścili. W fazie pucharowej mogli bić w bębny po zwycięstwach z Wybrzeżem Kości Słoniowej i Brazylią. Teraz czas na Anglię.
Po wygranej z najbardziej (nadal) utytułowaną nacją w historii mundialu najwięcej mówi się o zabójczo skutecznym Haalandzie, ale chyba za mało o tym, jak odważnie czy wręcz ryzykownie grali Norwegowie. Mieli piłkę przez 2/3 czasu, chcieli narzucać swój styl i nie zrażali się okazjami Brazylii po kontrach, kiedy ratował ich fantastyczny tego dnia Orjan Haskjold Nyland.

To mogliśmy być my

Dość niespodziewanie po tym meczu ruszyła u nas dyskusja - czy moglibyśmy być jak oni? Teraz to nie, bo najpierw na ten turniej trzeba było awansować, a nas zatrzymała wyraźnie słabsza od Norwegów - Szwecja. Ale kiedyś - w przeszłości, gdy polska kadra była w swoim topie, czyli mniej więcej dekadę temu. Czyli poruszamy się w ulubionej płaszczyźnie polskiego kibica i dziennikarza - abstrakcji. Co by było gdyby?
Teraz te dywagacje podbiła jeszcze emisja rozmowy Grzegorza Krychowiaka z Wojciechem Szczęsnym, w której mówią, między innymi, o poczuciu niewykorzystanej szansy na dużych turniejach. Bo przecież mieliśmy złote pokolenie, które przez lata się nie powtórzy.
Powtórzy się albo nie, nie ma sensu wróżyć z fusów. Na dziś nie mamy tak silnej konkurencji w bramce jak wtedy, nie mamy tak dobrego defensywnego pomocnika jak Krychowiak, nie mamy takiej silnej grupy liderów jak wówczas Błaszczykowski, Glik, Piszczek czy Grosicki i wreszcie nie mamy już takiego Lewandowskiego. Niedługo nie będziemy go mieć w ogóle.
Jednocześnie mamy coraz silniejszą ligę, dobrze szkolące kluby i kilka perełek w mocnych zagranicznych klubach. Młodzieżówka ma dobry czas, obrońcy wyjeżdżają do lig TOP 5, a na skrzydłach zrobiła się ciekawa konkurencja. Do głosu dochodzi pierwsze pokolenie wychowane na Orlikach. Przyszłość nie rysuje się w różowych barwach, ale nie jest też tak straszna, jak niektórzy ją malują.

Nuda i rozczarowanie

Jednocześnie daleko nam do potencjału Norwegii. Bardzo daleko jest teraz, ale i daleko było w mitologizowanym okresie pracy Adama Nawałki. W kwalifikacjach EURO 2016 pokonaliśmy na Narodowym Niemców, mistrzów świata (grających w półrezerwowym składzie i bardzo nieskutecznych, ale to nieważne), przegraliśmy w grupie tylko jeden mecz (1:3 we Frankfurcie), strzeliliśmy najwięcej goli spośród wszystkich drużyn w eliminacjach, a "Lewy" z 13 bramkami był najlepszym strzelcem. Wypisz wymaluj obecna Norwegia. ALE...
Potem przyszły finały i pragmatyczny, zdyscyplinowany Nawałka postawił na minimalizm, który miał nas na turnieju zaprowadzić jak najdalej. Doprowadził do ćwierćfinału. W grupie nie straciliśmy gola, w całym turnieju nie zanotowaliśmy porażki w 90 ani w 120 minutach gry. Również dlatego 10 lat później mówimy o niewykorzystanej szansie.
Później było gorzej. Porażki z Senegalem i Kolumbią w Rosji, porażki ze Słowacją i Szwecją na kolejnym EURO, porażki z Holandią i Austrią dwa lata temu i wreszcie ten budzący największe kontrowersje mundial w Katarze, gdzie przecież wreszcie wyszliśmy z grupy. Ale pokonać umieliśmy tylko Arabię Saudyjską. Najlepsi przedstawiciele tego pokolenia pokończyli kariery i wróciliśmy do punktu wyjścia.
Tamto 2:0 z Niemcami sprzed 12 lat pozostaje do dziś jedynym zwycięstwem z rywalem ze światowego topu. Historia naszego udziału w dużych turniejach po 2016 roku to historia frustracji, rozczarowań albo nudy. Nie porywaliśmy jak ta obecna Norwegia. "We're not the same".
Transfermarkt wycenia kadrę Norwegów na blisko 590 mln euro. To piąta najbardziej wartościowa drużyna z tych, które pozostały w turnieju - po Francji, Anglii, Hiszpanii i Argentynie. Oczywiście za ponad 1/3 odpowiada sam Haaland wyceniany na 200 mln euro. Ale Stale Solbakken ma jeszcze do dyspozycji zawodników z: Arsenalu, Atletico, Benfiki, Lipska, Borussii Dortmund, Crystal Palace, Fulham, Brentfordu, Wolves, Sassuolo, Bolonii, Torino, Rangersów i kilku z rewelacyjnego Bodo/Glimt, ćwierćfinalisty ostatniej edycji Ligi Mistrzów.
Kadra Nawałki w 2016 roku była wyceniana na 267 mln euro. Ponad dwa razy mniej. Porównywać się moglibyśmy raczej z dzisiejszą Japonią, Algierią, Austrią czy Ghaną. Nawet uwzględniając piłkarską inflację można to zrozumieć. Tamta drużyna miała mocny trzon, wielu piłkarzy latem 2016 zmieniło kluby na topowe, ale skład uzupełniali tacy zawodnicy jak Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk i Krzysztof Mączyński. Kuba Błaszczykowski grał wtedy świetnie, ale w karierze klubowej wpadał już w spory zakręt. Ławka była dla selekcjonera tak nieprzekonująca, że w meczach ze Szwajcarią i Portugalią przez 120 minut dokonał tylko po dwie zmiany (Jodłowiec + Peszko i Jodłowiec + Kapustka).

Inaczej nie umiemy?

Oczywiście nadal z mniejszym potencjałem ludzkim możesz pisać na turnieju wspaniałe historie. Wystarczy spytać zawodników Republiki Zielonego Przylądka czy Demokratycznej Republiki Konga. Nam jednak było bliżej nastawieniem do Paragwaju, nie licząc kadencji Paulo Sousy. Portugalczyk próbował zmienić mentalność polskich piłkarzy i może nawet mu się to udało, ale na krótko. Dla polskiego piłkarza najważniejsze jest nie przegrać. Tak przynajmniej wnioskuję ze słów Wojciecha Szczęsnego. Bohater mundialu w Katarze tak mówił parę lat temu i tak mówi dziś - nie umiemy atakować. Więc brońmy się. Ciekawe, że jego perspektywy nie odmienił nawet epilog kariery w Barcelonie Hansiego Flicka.
Jeśli większość reprezentantów podziela spojrzenie starszego kolegi, to możemy porzucić nadzieję na porywy uniesień na dużych turniejach. Szczęsny odpowiedziałby mi teraz: "Ze Szwecją w Sztokholmie graliśmy ładnie i co z tego? Nie ma nas na mundialu".
I tu jednak płynie lekcja z Norwegii. Nie weźmiemy od nich bogatego społeczeństwa, powszechnego uprawiania sportu, bardzo silnej kadry i potwora na środku ataku. Bez tego nie weźmiemy też pewnie wiary w siebie i 66 proc. posiadania przeciw Brazylii. Ale możemy wziąć spokój i wiarę w to, co się robi - od historii Bodo/Glimt po zaufanie wobec selekcjonera.
Solbakken prowadzi Norwegów od grudnia 2020 roku. Mecz z Anglią będzie jego 62. na stanowisku. U nas tak długo nie pracował żaden selekcjoner w historii. Ani Nawałka, ani Janas, ani Piechniczek, ani Górski. Jan Urban tak naprawdę dopiero zaczyna. Nie będzie łatwo. My media - też nie ułatwiamy spokojnej pracy selekcjonerów, wiem. Ale na koniec to nie my decydujemy o ich losie.
Być może właśnie zaczyna się era potężnej Norwegii. Ale to nie znaczy, że musi kończyć się czas Polski. Silnej na miarę swoich możliwości. Nie musimy się zamieniać miejscami na kolejne ćwierć wieku.

Przeczytaj również