Czystka w Legii. Nawet pięciu piłkarzy na wylocie. Jest problem z przedłużeniem kontraktów

Czystka w Legii. Nawet pięciu piłkarzy na wylocie. Jest problem z przedłużeniem kontraktów
Weronika Morciszek / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 17:20
Legię czekają spore zmiany związane z wygasającymi kontraktami zawodników. Z drużyną rozstanie się Ermal Krasniqi, ale to dopiero początek długiej listy pożegnań. Nikt nie powinien być zdziwiony, jeśli Łazienkowską opuści większość piłkarzy, którym kończą się umowy.
Legia wciąż nie wie, w której lidze zagra. Po ostatniej kolejce przewaga nad strefą spadkową stopniała do punktu, ale ucierpiała też duma - rozmiary klęski z Lechem (0:4) mogły być znacznie większe, po zmianie stron "Kolejorz" zwyczajnie spuścił z tonu. Poznaniacy dominowali w każdym aspekcie, co przyznały osoby obecnie związane z Legią, przede wszystkim Michał Żewłakow.
Dalsza część tekstu pod wideo
Stołecznym zagraża spadek do I ligi, natomiast nie zagrażają puchary. Na cztery kolejki przed końcem Warszawiacy mają osiem punktów straty do Wisły Płock. W teorii się da, w praktyce nic tego nie zapowiada. Przed ekipą Marka Papszuna boje z Widzewem, Termalicą, Lechią i Motorem. Boje o to, aby przetrwać. Na Europę zdecydowanie za późno.
To dla Legii gigantyczny cios, przede wszystkim finansowy, lecz i wizerunkowy. Znacznie trudniej przyciągać poważnych piłkarzy, jeśli nie możesz zaoferować im niczego. W ostatnich pięciu sezonach Legia częściej najczęściej kończy poza podium Ekstraklasy. Teraz ma też problemy z funduszami, a przynajmniej tak wynikałoby z wcześniejszych wypowiedzi Żewłakowa, który już na początku sezonu brak mistrzostwa określił mianem katastrofy.
Nawet jeśli było to sformułowanie nieco na wyrost, to przy Łazienkowskiej trudno o optymizm. Już zimowe okienko wymagało poświęcenia i nieprawdopodobnych z perspektywy przeszłości negocjacji o Rafała Adamskiego. Pogoni Grodzisk Mazowiecki chciano przecież wcisnąć raty za transfer rzędu 120 tysięcy złotych. Piotr Wołosik dodał zaś, że w rozmowach z innymi klubami mówiono o rozliczeniu płatności za fundusze za grę w europejskich pucharach. Po dwóch miesiącach wiemy, że Legia się tam nie wybiera.
Należy przypuszczać, Żewłakow ma pełną świadomość ograniczeń, które nieco tłumaczą transfer Zorana Arsenicia, chociaż to i tak ruch trudny do obrony ze względu na wiek i prezencję stopera Rakowa. Świadectwem tego wypowiedzi dotyczące przedłużenia wygasających umów z kilkoma zawodnikami. Legia musi wybierać. Legia, nawet gdyby chciała, nie zatrzyma każdego.

Juergen Elitim

Z Elitimem prowadzone są rozmowy dotyczące prolongaty. Istnieje szansa, że Kolumbijczyk zostanie w Warszawie na dłużej. W tym sezonie wystąpił w 32 spotkaniach, zdobył trzy bramki, dorzucił sześć asyst. W wewnętrznej klasyfikacji kanadyjskiej zajmuje trzecie miejsce według danych Transfermarkt. Lepsi są jedynie Mileta Rajović (sic!) oraz Bartosz Kapustka.
Z drugiej strony 26-latek to zawodnik bardzo nierówny. Ma problem ze zdrowiem (w bieżących rozgrywkach opuścił 11 spotkań), ale jeszcze większy z utrzymaniem wysokiej dyspozycji. W ostatnich tygodniach lepiej wyglądał Damian Szymański. Z Lechem Elitim całkowicie zawiódł, gdy drużyna musiała bronić się niżej. Kolumbijczykowi służy dominacja w spotkaniu, wówczas wygląda najlepiej. Pytanie, kiedy Legia faktycznie narzuci swoje warunki.

Bartosz Kapustka

Legia nie podjęła rozmów z reprezentantem Polski i nic nie wskazuje na to, aby podjąć miała. Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, wychowanek Cracovii pożegna się z Warszawą jako wolny zawodnik. 29-latek wygląda nieźle pod względem liczb, ale sugerowanie się wyłącznie nimi to zgubne podejście.
Znów mówimy o piłkarzu, który czasami zagra dobrze, czasami słabo. Coraz częściej wygląda na powoli zbliżającego się do zakończenia poważnej kariery. Niekoniecznie wywiązuje się z roli lidera, w jakiej wielokrotnie - trochę na siłę - go widziano. Mówimy o kapitanie Legii, ale przecież odejście Kapustki nie spowoduje jakiejś wyrwy w charakterze czy grze całego zespołu, czego świadkami byliśmy przy rozstaniu z Josue.

Kacper Tobiasz

Po Tobiaszu nikt przy Łazienkowskiej płakać nie będzie, jeśli chodzi o kwestie sportowe. Otto Hindrich z miejsca zagwarantował wyższą jakość. Rumun wskoczył do bramki w końcówce lutego, a potem zdołał zachować trzy czyste konta. W pierwszych spotkaniach za kadencji Papszuna, kiedy bronił jeszcze Tobiasz, sztuka ta nie udała się Warszawiakom ani razu.
Przedłużenia kontraktu z Tobiaszem nikt się nie spodziewa. Żewłakow przyznał, że klub usiadł do negocjacji, ale bramkarz odrzucił ofertę. 23-latek zmieni barwy w trakcie letniego okienka, natomiast trudno wyobrazić sobie, aby przyciągnął uwagę drużyny pokroju Wolfsburga, o czym mówiono jeszcze w 2023 roku. W 2025 zaś było blisko Turcji, ale znów nie wyszło. Legia straciła wówczas okazję, aby nieźle na swoim wychowanku zarobić. Teraz nie dostanie niczego, co stanowi główny problem związany z rychłym pożegnaniem niedawnej "jedynki".

Radovan Pankov

Jeśli kibice Legii mieliby wskazać na przedłużenie umowy z jednym zawodnikiem z tego grona, w większości wskazaliby na Pankova. Władze klubu zgadzały się z tym podejściem, Serb miał ofertę prolongaty, czemu trudno było się dziwić. Gdy okazało się, że środkowy obrońca nie odejdzie w zimowym okienku, choć spekulowano o transferze do Turcji lub na Bliski Wschód, wrócił do podstawowego składu. I wciąż wygląda dobrze.
Z Pankovem był jednak konkretny problem. O zawodnika walczyła nie tylko Legia. Serb mógł liczyć na propozycje z zagranicznych lig, względem obecnego pracodawcy stawiał zaś konkretne oczekiwania finansowe. Teraz już wiadomo, że 29-latka nie udało się utrzymać przy Łazienkowskiej. Pankov, jako pierwszy z wymienionego grona, pożegnał się z klubem. Jego miejsce ma zająć starszy i gorzej dysponowany Arsenić.

Jean-Pierre Nsame

Nsame wrócił, dał ważnego gola z Rakowem i tyle go widzieli. Papszun woli stawiać na Adamskiego (zrozumiałe) i Rajovicia (kontrowersyjne) niż doświadczonego Kameruńczyka. To zwiastun nadchodzących wydarzeń. W Legii nie ma napastnika gwarantującego przynajmniej 15 goli na sezon, a utrzymywanie 32-latka problemu nie rozwiąże. W idealnym scenariuszu Warszawiacy doprowadzą do przebudowy swojego ataku.
Jednym z jego elementów ma być odejście Nsame. Na ten moment Legia nie usiadła do rozmów. Klub rozważa ten ruch, ale wstrzymuje się w związku z problemami doświadczonego napastnika. Kameruńczyk ma za sobą poważną kontuzję, a w jego wieku ryzyko odnowienia będzie tylko rosło. Nsame zarabia ponad dwa miliony złotych rocznie, zwyczajnie brakuje solidnych argumentów, aby go zatrzymać. Tym bardziej biorąc pod uwagę podejście Papszuna.

Rafał Augustyniak

Rozmontowanie defensywy utworzonej przez Papszuna to proszenie się o kłopoty, co wskazywałoby na przedłużenie kontraktu z Augustyniakiem. Z drugiej strony trudno uznać go za absolutny filar tej formacji, nie gra na pozycji podobnie specyficznej do obsadzonej przez Patryka Kuna. Swoje robi też wiek - 32 lata na liczniku - oraz spora liczba pomyłek, których dałoby się uniknąć.
Decyzja o wyrzuceniu Augustyniaka w starciu z Lechem wygląda na pospieszną, jednak już sam wślizg nie miał większego sensu. Taki rodzaj odbioru piłki nieprzypadkowo bywa określany jako zagranie awaryjne, a nie coś, czym należy szafować. Doświadczony zawodnik ma zaś problem z odpowiednią kalibracją. Nie będę szczególnie zdziwiony, jeśli klub podziękuje mu za dotychczasową współpracę.

Patryk Kun

Miał być Vinagre, miał być Reca, skończyło się na Kunie. Zawodniku skreślonym, zawodniku wypychanym z Legii, latem niejako wciskanym do Termaliki. Ostatecznie Kun został w stolicy, z czego Papszun niewątpliwie się cieszy. Szkoleniowiec na Vinagre nie liczy, Portugalczykowi brakuje określonych umiejętności w defensywie. Reca zaś wygląda gorzej niż starszy kolega po fachu.
Według Żewłakowa klub ma usiąść do negocjacji z Kunem, ale dyrektor sportowy nie dał gwarancji przedłużenia umowy. Prawdopodobnie jednak do niej dojdzie, raczej na gorszych warunkach. W momencie transferu z Rakowa wahadłowy otrzymał gażę rzędu 120 tysięcy złotych. To stawka zdecydowanie za wysoka, nawet biorąc pod uwagę status "żołnierza Marka Papszuna".

Artur Jędrzejczyk

Najtrudniejsza kwestia, bo mówimy o legendzie klubu. Jędrzejczyk piłkarsko odgrywa trzecioplanową rolę i raczej nie powinien poza nią wykraczać, przede wszystkim dla dobra zespołu. To zawodnik na kilkaset minut w całym sezonie, ale nic więcej. Inaczej pod względem charakteru, w obecnej Legii trudno znaleźć kogokolwiek z większym posłuchem.
Nie można wykluczyć, że były reprezentant zostanie przy Łazienkowskiej, ale otrzyma nową funkcję, być może zwiąże się przede wszystkim z rezerwami. Legia podjęła już pewne ryzyko, gdy przed rokiem prolongowała umowę "Jędzy". Trudno ocenić, że wyszła na tym jednoznacznie dobrze.

Przeczytaj również