Dla nich te MŚ są koszmarem. Zagrał tak, że nawet Ancelotti nie wytrzymał. "Gość został memem"

Dla nich te MŚ są koszmarem. Zagrał tak, że nawet Ancelotti nie wytrzymał. "Gość został memem"
Icon Sport / pressfocus
Mateusz - Hawrot
Mateusz HawrotDzisiaj · 09:00
Oni jak najszybciej chcieliby zapomnieć o fazie grupowej mundialu, nawet jeśli nie wszyscy już odpadli z turnieju. Oto wielkie rozczarowania mistrzostw świata - ośmiu piłkarzy, gwiazd, które zawiodły w grupie.
Zakończyła się faza grupowa mistrzostw świata. Z tej okazji wybraliśmy największe rozczarowania indywidualnej pierwszego etapu turnieju. Aby było jasne: odpuściliśmy sobie znęcanie się nad słabeuszami i skupiliśmy na znanych nazwiskach. Piłkarzy, wobec których można było mieć słuszne oczekiwania, a jednak nie dowieźli, nie dostarczyli wymaganej jakości, zawiedli. Wśród nich są także ci, którzy mogą ten turniej dla siebie odmienić w następnej rundzie. A może się rozkręcą? Wskazaliśmy po dwa nazwiska z każdej formacji: bramkarzy, obrońców, pomocników i napastników. Dajcie znać, czy się zgadzacie z tymi wyborami, czy wskazalibyście innych piłkarzy.
Dalsza część tekstu pod wideo

Bramkarze: Fernando Muslera (Urugwaj), Manuel Neuer (Niemcy)

Muslera to pewniak do każdej antyjedenastki turnieju i rankingu najgorszych zawodników. Aż przykro było patrzeć, co wyprawiał zasłużony przecież dla urugwajskiej piłki i kadry golkiper. Mógł zachować się lepiej przy wszystkich golach, które wpuścił. Strzelał mu każdy: dwa razy Republika Zielonego Przylądka, raz Arabia Saudyjska i raz Hiszpania.
Naprawde trudno zrozumieć, jakim cudem 40-letni Muslera, weteran, wyjadacz, miał aż tak dziurawe ręce. Smutnym podsumowaniem tego, co wyczyniał, była zmiana w przerwie meczu z Hiszpanią. Sam o nią poprosił, przybity, zrezygnowany, zmiażdżony. Po ludzku - ogromna szkoda. Przykry koniec reprezentacyjnej kariery gościa, który zanotował 137 występów. Z drugiej strony, można się zastanawiać, dlaczego Marcelo Bielsa na niego w ogóle postawił. Logiki w działaniach tego trenera zwykle trudno szukać.
Obok Muslery stawiamy Manuela Neuera, chociaż to oczywiście zupełnie inna historia. Neuer nie zawalał goli tak ewidentnie, kuriozalnie i przede wszystkim dalej będzie na tym mundialu bronił. Jeszcze może zostać bohaterem niemieckiej kadry. Jak dotąd natomiast prezentuje się kiepsko. Jest niepewny, nie daje nic ekstra. “Trafiał” go każdy przeciwnik, nawet Curacao, a z Ekwadorem Neuer nie popisał się i przy pierwszej, i szczególnie drugiej bramce. Co ciekawe, swojego błędu nie widział. Było sporo kontrowersji przy powrocie weterana do reprezentacji - na dziś ta decyzja niekoniecznie się broni. Zobaczymy, co będzie w fazie pucharowej. U Niemców boiskowo niewiele się zgadza. A “Manu” nie pomaga.

Obrońcy: Abdukodir Chusanow (Uzbekistan), Joshua Kimmich (Niemcy)

O ile można było się spodziewać, że Uzbekistan jako kopciuszek tych mistrzostw niewiele ugra i szybko pojedzie do domu, o tyle od Chusanowa akurat należało swoje wymagać. To wszak idol Uzbeków, ich najlepszy piłkarz, pewniak u Pepa Guardioli w Manchesterze City. Zwyczajnie solidny kawał obrońcy, sprawdzony na poziomie Premier League, z dużym sufitem, jeśli chodzi o rozwój. Chusanow tymczasem, wybaczcie, dostosował się poziomem do kolegów. Uzbekistan stracił łącznie 11 goli (po trzy z Kolumbią i DR Konga, pięć z Portugalią), a obrońca City był zamieszany w większość z nich. “Koncert” dał szczególnie z DR Konga, gdy co rusz popełniał błędy, a finalnie sprokurował karnego, który rozpoczął skuteczny comeback rywali. Mistrzostwa do zapomnienia dla uzbeckiej gwiazdy. Smutny był obrazek jego łez po klęsce z Portugalią.
Obok Chusanowa wskazujemy Joshuę Kimmicha, który z uporem maniaka wystawiany jest przez Juliana Nagelsmanna na prawej obronie. Efekt? Niemcy tracą jakość w drugiej linii (nie ma tam Kimmicha, zawodzi Pavlović), a na boku defensywy widnieje wielka dziura. Gwiazdor Bayernu nie nadążą bowiem za grą na tej pozycji. Uciekali mu Iworyjczycy, uciekali Ekwadorczycy, gubił ustawienie, popełniał proste błędy. Na tym poziomie i w tym systemie nie jest i nie będzie bocznym obrońcą, a jednak się tam musi męczyć. Legendarny Philipp Lahm, który na rzeczy zna się doskonale, apeluje wprost: - Julian, wystaw Kimmicha za Pavlovicia, bo właśnie tam, w pomocy, atuty i przywództwo Joshuy będą niezbędne. Gra na prawej flance nie służy w żaden sposób ani jemu, ani drużynie.
I my się pod tym podpisujemy.

Pomocnicy: Federico Valverde (Urugwaj), Jamal Musiala (Niemcy)

Urugwaj fatalny, Urugwaj brutalny, Urugwaj za burtą turnieju. Nie tylko rękami Fernando Muslery. Nie tylko koszmarnymi decyzjami i zarządzaniem sfrustrowanego Marcelo Bielsy. Trzeba też wspomnieć o piłkarzach z pola. Niemrawej, dziurawej obronie. Niezgranej, bezjajecznej pomocy, która przecież na papierze imponuje. Real Madryt, Manchester United, Tottenham. Valverde, Ugarte, Bentancur i generalnie… jedno, wielkie nic. Symbolem klęski Urugwaju może być też właśnie Valverde, numer jeden w tej drużynie, kapitan. Gwiazdor “Królewskich” sportowo zagrał słabiutki turniej, a na koniec został upokorzony przez Bielsę, zdjęty w 55. minucie spotkania z Hiszpanią, gdy wynik był niekorzystny. Pewnie była to kara za bunt, o jakim pisały media. Piłkarze, na czele właśnie z kapitanem, mieli sprzeciwić się reżimowi treningowemu i pomysłom taktycznym selekcjonera.
Błysnąć na mistrzostwach może jeszcze Jamal Musiala, natomiast na razie wpisuje się on w ogólny marazm piłkarski reprezentacji Niemiec. Pomińmy lanie dla Curacao. I z WKS, i z Ekwadorem kwartet ofensywny “Die Mannschaft” nie działał, a Musiala wygląda wyjątkowo kiepsko. Wobec niego musimy mieć większe oczekiwania niż względem Havertza czy Sane (najlepiej, nawet jeśli daleko od ideału, prezentuje się Wirtz), tymczasem po gwieździe Bayernu jakby dalej widać ślady niedawnej, poważnej kontuzji. Jamal nie może złapać rytmu, nie odnajduje się w tym, co proponuje Nagelsmann. Mało u niego magii, kreatywności, konkretów. Eksperci apelują do selekcjonera: uwolnij Wirtza i Musialę, ułóż pod nich grę, daj wykorzystywać naturalne atuty. Być może Niemcy przestawią wajchę i w fazie pucharowej wejdą na właściwe obroty. Póki co: wielkie rozczarowanie, szczególnie w ataku, którego przeciętny Musiala może być symbolem.

Napastnicy: Anthony Gordon (Anglia), Igor Thiago (Brazylia)

Do grona napastników zaliczamy też skrzydłowych, a tutaj na czele listy rozczarowań musi być Anthony Gordon. Anglik właśnie kosztował Barcelonę 80 mln euro i… jeśli “Barca” śledzi uważnie jego grę, może się niepokoić. Gordon zanotował dwa słabiutkie występy, a w trzecim meczu nie wstał z ławki. Obraz to smutny: nowy nabytek “Dumy Katalonii” słabo kiwa, traci piłki, nie zdobywa przewagi, nie czuje gry, nie strzela, kiepsko współpracuje z kolegami. Trudno chwalić wyłącznie za bieganie zawodnika, za którego zapłacono taką kasę. Nie zrozumcie tego źle, bo Gordon ma duży talent, pole do rozwoju i potrafi porywać tłumy, dać coś ekstra, zapewnić konkrety w ofensywie, natomiast posiada swoje ograniczenia. “Barca” mocno zaryzykowała, rzucając na stół taką kwotę, szczególnie, że lewoskrzydłowy nie wydawał się być pierwszorzędną potrzebą. Na tym mundialu skrzydłowy jest po prostu fatalny.

Dyskusja

Przeczytaj również