Drużyna rzeźników na mundialu. "Myślałem, że nie doczekam takiego meczu"

Drużyna rzeźników na mundialu. "Myślałem, że nie doczekam takiego meczu"
Cal Sport Media / pressfocus
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 12:00
O szokującym meczu Francji z Paragwajem, w trakcie którego ekipa z Ameryki Południowej skupiła się na bijatykach, nie grze w piłkę - pisze Janusz Basałaj w kolejnym odcinku swojego mundialowego cyklu felietonów.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu. Na czas trwających mistrzostwa świata zamieniają się one w Mundialowe Kroniki. Bo przecież dziś wszyscy żyjemy tym, co dzieje się za oceanem.
Dalsza część tekstu pod wideo

Rzeźnicy z Paragwaju

Myślałem, że już nie doczekam się takiego meczu (Francja – Paragwaj) podczas światowej imprezy, w którym jedna z ekip zagra “w kości” i postanowi po prostu skopać drużynę lepszą, naszpikowaną piłkarzami, którzy grają w futbol najlepiej na świecie. Przypomniały się legendarne opowieści, jak po serii brutalnych ataków i fauli wyeliminowano z finałów mistrzostw świata ówczesnego króla futbolu, Brazylijczyka Pele. W 1966 roku Pele i jego koledzy przyjechali na finały w Anglii jako dwukrotni mistrzowie świata, mający apetyt na trzeci tytuł z rzędu… Nie udało się i szczerze mówiąc tamci “Canarinhos” nie grali jakoś wybitnie, a przy okazji dzielni piłkarze Bułgarii i Portugalii po prostu wyeliminowali dwukrotnego mistrza świata, kopiąc go niemiłosiernie. Kulejący Pele snuł się na boisku, nie mógł zejść, bo w tym czasie nie wolno było wprowadzać zmienników na plac. W bardzo emocjonalnym wywiadzie po tamtym Mundialu Pele zarzekał się, że już nigdy nie zagra na mundialu. Zagrał jednak i zdobył w 1970 roku trzecie mistrzostwo świata.
60 lat później zobaczyliśmy innego króla piłki, Kyliana Mbappe, uciekającego z nogami przed atakami rzeźników z Paragwaju. Nie trzeba bronić Francuzów, to doświadczeni zawodnicy, grający w różnych okolicznościach i z różnymi rywalami, ale czegoś takiego chyba już dawno nie doświadczyli. Rozumiem, że nie można odpowiedzieć futbolowym artyzmem na artyzm, ale żeby przeprowadzić zorganizowane polowanie z nagonką na największe gwiazdy światowej piłki? Widzieliście szefa tej paragwajskiej rzeźni, trenera Gustavo Alfaro (Argentyńczyk o pseudonimie “Sałata”), zachęcającego do ataków i jakiejś dzikiej presji wymierzonej we Francuzów? Matias Galarza – na co dzień pomocnik River Plate, przez wiele minut sprawiał wrażenie człowieka, który musi kogoś zabić, a przynajmniej trwale okaleczyć! Antyfutbol, tak zwane trenerskie “podostrzenie” są znane nie od dziś, ale postawa ludzi Alfaro na stadionie w Filadelfii budziła zdumienie. Nie chodzi o to, żeby tych francuskich elegancików głaskać pod włos, ale szacunek dla zdrowia rywali obowiązuje zawsze i wszędzie. Pan sędzia Ilgiz Tantaszew z Uzbekistanu? Recenzja jednego z dziennikarzy francuskich po tym brudnym meczu była najlepsza i jedyna: “Skrajna niekompetencja”. Prezydent FIFA, Gianni Infantino, otworzył szeroko Mundial przed różnymi, egzotycznymi reprezentacjami, ale po cholerę zaprosił do tego turnieju tylu przeciętnych arbitrów? I tyle w temacie, bo po co dziwić się, że Paragwajczycy nie dostali po TAKIM meczu żadnej kartki. Nie mogli, bo pan z gwizdkiem albo się bał ich karać, albo nie wiedział, co robić w trudnych (łatwych też…) sytuacjach.
Zapamiętam z tego niewydarzonego spotkania miny i ironiczny śmiech Mbappe, który nie dał się w końcu skutecznie skopać przez rywali i ulec niekompetencji arbitra. Zwykle nazwałbym to zadufaniem i arogancją jednego z najlepszych strzelców na mundialu, kiedy po meczu odmówił podania ręki bramkarzowi Paragwaju, Orlando Gillowi. Ale po tak szpetnym meczu mógłby mu tylko podać nogę. Pod warunkiem, że wcześniej Paragwajczycy by mu jej nie urwali… Mistrzowie świata z 2018 roku nie tracili rezonu i zimnej krwi. Jeden z nich (zdaje się Olise) miał powiedzieć po spotkaniu: “Co oni sobie, ci Paragwajczycy, ku*** myśleli, że wyjdziemy na ten mecz we frakach i pod cylindrami?!”.
Nie wiem, czy Francuzi będą mistrzami świata, ale czeka ich jeszcze wiele przeszkód w tej drodze. Tych merytorycznych (klasa i dyspozycja dnia u rywala) i tych idiotycznych jak w niesławnej pamięci meczu z Paragwajem.

Dyskusja

Przeczytaj również