Duży niesmak po decyzji PZPN ws. meczu Śląsk - Wisła. "Jak mają czuć się inne kluby?"

Duży niesmak po decyzji PZPN ws. meczu Śląsk - Wisła. "Jak mają czuć się inne kluby?"
Mateusz Porzucek / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 17:06
Komisja Dyscyplinarna PZPN zadecydowała. Śląsk Wrocław, który nie chciał wpuścić zorganizowanej grupy kibiców Wisły Kraków na rozgrywany na własnym stadionie mecz Betclic 1 Ligi, został ukarany jedynie karą finansową. Owszem, bardzo wysoką, ale “tylko” karą finansową. To oznacza, że łamiąc przepisy zainkasował bezcenne trzy punkty w walce o awans.
Przypomnijmy, od czego w zasadzie zaczęło się całe zamieszanie. Najpierw Śląsk poinformował Wisłę Kraków, że nie wpuści jej zorganizowanej grupy kibiców na mecz, który miał odbyć się we Wrocławiu 7 marca 2026 roku. Powoływał się przy tym na tzw. ustawę wyjazdową, która pozwala gospodarzowi zadecydować o niewpuszczeniu zorganizowanej grupy kibiców gości na mecz, jeżeli zachodzą uzasadnione (i co ważne: udokumentowane) obawy o bezpieczeństwo takiego widowiska.
Dalsza część tekstu pod wideo
Była to oczywiście wersja oficjalna, bo w rzeczywistości włodarze Śląska ugięli się pod presją swoich kibiców, którzy nie życzyli sobie na swoim stadionie obecności fanów Wisły.
- Podczas trójstronnej rozmowy z Cezarym Kuleszą, prezes Remigiusz Jezierski przyznał otwarcie, że jest w tej sprawie naciskany przez własnych kibiców - zdradził prezes Wisły, Jarosław Królewski, na kanale Meczyki.
Niedługo później niejako potwierdził to też sam Kulesza, który w TVP Sport mówił tak:
- Wiemy, że to nie jest decyzja klubu, tylko to jest decyzja kibiców. Nie oszukujmy się.
W międzyczasie Wisła i jej prezes poinformowali, że jeżeli Śląsk odpowiednio nie uargumentuje swojej decyzji i nie poprze jej odpowiednimi dokumentami, to “Biała Gwiazda” na mecz do Wrocławia w ogóle nie przyjedzie. Rozpoczęła się istna przepychanka, a Śląsk wciąż gubił się w komunikatach i tłumaczeniach. Gdy chcąc usprawiedliwić swoją decyzję powołał się na zalecenia Policji, ona wydała kilka komunikatów, zaprzeczając, jakoby rekomendowała rozgrywanie meczu bez udział kibiców gości.
Opieszałością niestety wykazał się przy tym PZPN, który według zmienionych w styczniu 2025 roku przepisów mógł zareagować jeszcze przed meczem, domagając się od Śląska odpowiedniego uargumentowania decyzji o niewpuszczeniu kibiców Wisły. W rzeczywistości ostatnie dni przed planowanym rozpoczęciem spotkania nie przyniosły przełomu. Każdy pozostał przy swoim. Choć trwały rozmowy i negocjacje, w których udział brał nawet sam Kulesza, to nie dały one rezultatu. Śląsk uparł się, że kibiców Wisły nie wpuści, z kolei Wisła nie zmieniła swojego zdania. I faktycznie nie przyjechała do Wrocławia na mecz.
Piłkarze Śląska 7 marca o godzinie 17.30 czekali więc na murawie, ale po drugiej stronie barykady nie mieli przeciwnika. Arbiter meczu odczekał 15 minut i zgodnie z przepisami odgwizdał koniec spotkania. Kilka dni później “Biała Gwiazda” została ukarana walkowerem przez Komisję ds. Rozgrywek PZPN. W tym przypadku decyzja nie mogła być inna, z czego krakowski klub doskonale zdawał sobie sprawę. Zapowiedział jednak odwołanie i czekał na decyzję Komisji Dyscyplinarnej PZPN, która kilka dni później miała zadecydować o potencjalnej karze dla Śląska Wrocław za nieuzasadnione niewpuszczenie zorganizowanej grupy kibiców “Białej Gwiazdy” na trybuny.
Dziś wiemy już, o jakiej karze zadecydowano. I może budzić ona mieszane odczucia. Śląsk będzie musiał zapłacić milion złotych kary, o ile nic nie da zapowiedziane odwołanie. To oczywiście bardzo duża kwota. Szczególnie, gdy porównamy ją z karami dla innych klubów, które na przestrzeni ostatnich miesięcy również nie wpuszczały na organizowane u siebie mecze z Wisłą jej sympatyków:
  • Arka Gdynia - 30 000 złotych,
  • Pogoń Grodzisk Mazowiecki - 30 000 zł,
  • Miedź Legnica - 20 000 zł + 50 000 zł w zawieszeniu na dwa lata,
  • Stal Mielec - 30 000 zł,
  • Warta Poznań - 20 000 zł + 50 000 zł w zawieszeniu na dwa lata.
Wcześniejsze kary, co tu ukrywać, były po prostu śmieszne. W żaden sposób nie odstraszały potem tych, którzy chcieli wpisać się w trwający od miesięcy, a w zasadzie już lat, “bojkot” fanów Wisły. To wielki zarzut do PZPN-u, który przez bardzo długi czas nie potrafił walnąć pięścią w stół. Gdyby od razu zagroził karami rzędu miliona złotych (albo i większymi, co obecne przepisy umożliwiają), nikt nie odważyłby się bez poważnego powodu bojkotować kibiców klubu z Reymonta. No może prawie nikt, bo jak widać Śląsk, choć zdawał sobie sprawę, że może zapłacić za swoją decyzję dużą cenę, i tak wytrwał w postanowieniu.
Śląsk nie chciał nawet za bardzo stwarzać pozorów, co na pewno też miało wpływ na wysokość kary. Podczas gdy wcześniej wiele klubów starało się w jakiś sposób usprawiedliwić swoje decyzje, “Wojskowi” mniej lub bardziej wprost, o czym już wspomnieliśmy, dawali do zrozumienia, że działają pod wpływem swoich grup kibicowskich. To musiało spotkać się z mocną reakcją PZPN-u.
Z jednej strony tak wysoka kara powinna rozwiązać problem. Być odpowiednim straszakiem dla innych. Z drugiej jednak nie stało się to, co stać się mogło (i chyba powinno), a o czym mówił nawet sam Kulesza.
- Konsultujemy to z działem prawnym. Jeżeli będzie taka możliwość, to będzie obustronny walkower i każdej drużynie odjęte zostaną trzy bramki. Nie mówię, że tak będzie, ale sprawdzamy taką opcję. Jeżeli będzie to możliwe, to pójdziemy po bandzie i zrobimy tak, że będą zarówno kary finansowe, jak i walkowery. Musimy nałożyć drastyczne kary, żeby klubom nie opłacało się tego robić - mówił prezes PZPN w TVP Sport.
Obustronnego walkowera nie mogła wlepić Komisja ds. Rozgrywek PZPN (która ukarała walkowerem Wisłę za niestawienie się na mecz), ale Komisja Dyscyplinarna PZPN miała możliwość ukarania Śląska ujemnymi punktami. Nie zrobiła tego, a więc zostawiając na boku kary finansowe, klub z Wrocławia, który złamał przepisy (i został za to ukarany olbrzymią grzywną), zainkasował niezwykle cenne trzy punkty w walce o awans do Ekstraklasy.
To budzi strasznie duży niesmak. Brzmi jak nagroda dla kogoś, kto porządnie narozrabiał. Jak mają czuć się teraz kluby, które rywalizują ze Śląskiem? Co, jeśli te trzy punkty zadecydują o awansie “Wojskowych”? Przecież szczebel wyżej zyskają oni finansowo znacznie więcej. Wtedy milion kary nie będzie znaczył absolutnie nic. Nie chodzi już nawet o Wisłę, bo ona tak czy siak ma dziś ponad 99% szans na wywalczenie promocji. Jak jednak mogą czuć się piłkarze i kibice Wieczystej, Chrobrego, Polonii, Ruchu czy Pogoni Grodzisk Mazowiecki?
Sprawa będzie miała swój ciąg dalszy. Odwoływać chce się Śląsk, odwoływać chce się Wisła. A kto wie, czy do gry nie wejdą też inne kluby, bądź co bądź mające prawo do tego, by czuć się pokrzywdzone w tym całym galimatiasie. Działo będzie się jeszcze w tej sprawie bardzo dużo. A można było uniknąć tego dawno temu. To nawet nie kamyczek do ogródka, a olbrzymi głaz pod siedzibą PZPN-u.

Dyskusja

Przeczytaj również