Niebywałe, kto jedzie na mundial. "Jeden z najgorszych w Ekstraklasie"

Niebywałe, kto jedzie na mundial. "Jeden z najgorszych w Ekstraklasie"
Norbert Scanella - Panoramic / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 15:00
Ekstraklasa nie wystawi zbyt wielu przedstawicieli na tegoroczny mundial. Ostatecznie skończyło się na zaledwie pięciu nazwiskach. O jakich zawodnikach mowa? Kto ma największe szanse na grę?
Sukces reprezentacji Polski pewnie zmieniłby coś w ostatecznej liczbie piłkarzy powołanych na mundial z Ekstraklasy, ale i tak dość trudno byłoby przebić dwucyfrowy wynik. Jeśli chodzi o drużyny, które faktycznie na mistrzostwa świata awansowały, szanse na wyjazd mieli jeszcze Afimico Pululu i Ali Gholizadeh. Zwłaszcza ten drugi był pewniakiem do miejsca w kadrze Iranu, ale doznał kontuzji i nie znalazł się w gronie 26 wybrańców selekcjonera. Pululu natomiast po prostu nie dostał kredytu zaufania od selekcjonera DR Konga.
Dalsza część tekstu pod wideo
Los byłego już zawodnika Jagiellonii podzieliła też trójka Czechów - Patrik Hellebrand, Lukas Sadilek i Lukas Ambros byli rozważani przez Miroslava Koubeka, mieli przecież fantastyczny sezon indywidualnie i drużynowo, lecz ostatecznie żaden z przedstawicieli Górnika Zabrze nie znalazł się na finalnej liście. Pozostają wśród rezerwowych, jednak ich nadzieje na wyjazd są bezpośrednio związane z nieszczęściem kolegów. Z bardziej oczywistych względów Szwajcaria pominęła Andiego Zeqiriego, natomiast Ghana Osmana Bukariego z Widzewa Łódź. Australia natomiast nie skusiła się na Deniego Juricia z Wisły Płock, chociaż napastnik zbierał dobre recenzje, a w drużynie narodowej zadebiutował w marcu - z Kamerunem i Curacao wybiegł w pierwszym składzie.
Zostało więc pięciu zawodników z Ekstraklasy, przy czym dwóch z nich rozstało się już z naszymi drużynami. Łącznie reprezentują cztery kadry uczestników tegorocznego mundialu.

Amir Al-Ammari (Irak, Cracovia)

Pierwszy z reprezentantów Iraku wywodzących się z Ekstraklasy. Amir Al-Ammari miał gigantyczne znaczenie dla Cracovii w minionym sezonie. Nie zagrał tylko w jednym meczu, bo pauzował za czerwoną kartkę. Pierwszy skład utrzymywał regularnie, wypadł z niego jedynie na krótki moment na przełomie października i listopada. Kilkukrotnie pozwolono mu nawet biegać z opaską kapitańską "Pasów", a do Krakowa trafił raptem dwa lata temu.
Defensywny pomocnik to również postać bardzo ważna dla zespołu z Azji. Odpoczywał w spotkaniach towarzyskich czy Pucharze Narodów Arabskich, ale w eliminacjach grał pierwsze skrzypce. Okazał się kluczowy w drugim meczu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (2:1) - strzelił gola, dorzucił asystę, a jego zespół awansował do finałowego starcia z Boliwią (2:1). W nim zaś Al-Ammari znów miał bezpośredni wkład w zdobycie bramki, dobrze dośrodkował piłkę do Aliego Al-Hamadiego.
Zawodnik Cracovii jest wyznaczony przez selekcjonera Grahama Arnolda do egzekwowania stałych fragmentów gry. Trudno wyobrazić sobie, aby Irak miał zacząć rywalizację na mundialu bez Al-Ammariego ustawionego w drugiej linii. To piłkarz obdarzony niezłym przeglądem pola (82% skuteczności podań), wygrywający sporo pojedynków (58%), a także aktywny w defensywie (blisko trzy odebrane piłki na mecz).

Hussein Ali (Irak, Pogoń Szczecin)

Przypadek Husseina Aliego jest nieco inny, przynajmniej, jeśli chodzi o sytuację w klubie. Prawy obrońca odgrywał marginalną rolę w Pogoni Szczecin, rozegrał raptem 22% możliwych minut. W pierwszym składzie pojawił się tylko sześciokrotnie, a ostatni raz jeszcze w lutym. Mimo bardzo ograniczonego czasu zdołał jednak odcisnąć swoje piętno na wynikach "Portowców" - w samej końcówce sezonu trafił do siatki przeciwko Wiśle Płock (3:0) oraz Zagłębiu Lubin (1:0). W pierwszym ze spotkań znakomicie urwał się przemęczonym rywalom i precyzyjnym uderzeniem z pola karnego pokonał Rafała Leszczyńskeigo. W drugim zaś zamknął akcję po kapitalnej interwencji Jasmina Buricia.
Irakijczycy nie mają pewniejszego prawego obrońcy. Ali był fundamentem przez całe eliminacje, więc powołanie na mistrzostwa świata nie dziwi. Głównym rywalem dla 24-latka pozostaje Mustafa Saadoon z rodzimego Al-Shorta. Od początku kadencji selekcjonera Arnolda cieszy się on znacznie mniejszym zaufaniem.
Przypomnijmy, że Irak trafił do diabelsko trudnej grupy i nawet jeden punkt będzie wielkim sukcesem. Ekipa z Azji zmierzy się z Norwegią, następnie Francją oraz Senegalem.

Steve Kapuadi (DR Konga, Widzew Łódź)

Dla swojej reprezentacji został odkryty stosunkowo niedawno, powołania od DR Konga otrzymuje od czerwca 2025 roku. W tym czasie regularnie siedział na ławce i finalnie uzbierał trzy występy. Wyszedł w pierwszym składzie na potyczki z Madagaskarem (3:1), Zambią (2:0) i niedawno Danią (0:0), lecz w meczach o punkty Steve Kapuadi wciąż czeka na swoją szansę. Trudno więc przewidywać, aby stoper Widzewa Łódź w sposób szczególny zaznaczył obecność na mundialu.
Rywali ma naprawdę konkretnych, kapitanem reprezentacji pozostaje Chancel Mbemba, były zawodnik Newcastle United, Porto, Marsylii, a ostatnio rezerwowy Lille. Bardzo silną pozycję ma również Axel Tuanzebe, czyli wychowanek Manchesteru United, teraz związany z Burnley. Poza tym trener Sebastien Desabre dość ochoczo stawia na Dylana Batubinsikę z AE Larisy. Kapuadi na ten moment jest czwarty do gry w defensywie, która na papierze robi dobre wrażenie. Poza wymienionymi stoperami boki obstawiają Aaron Wan-Bissaka, przymierzany do Evertonu, oraz Arthur Masuaku, wracający do Sunderlandu po nieudanym wypożyczeniu do RC Lens.
DR Konga zmierzy się w grupie z Portugalią, później Kolumbią i Uzbekistanem. Kapuadi, jako się rzekło, ma niewielkie szanse na regularne występy, chociaż gdyby miała decydować liczba rozegranych minut, zawodnik Widzewa figurowałby w pierwszym składzie. Podstawowy duet obrońców Desabre wybiegał w minionym sezonie znacznie, znacznie mniej minut.

Samed Bazdar (Jagiellonia)

Jagiellonia ściągnęła na początku tego roku obdarzonego sporym talentem napastnika Realu Saragossa, ale ten okazał się kolejnym piłkarskim meteorytem. Nic nie wskazuje na to, aby Białostoczanie wykupili reprezentanta Bośni i Hercegowiny. Taki ruch był bardzo mało prawdopodobny już na etapie ustalania klauzuli odstępnego, hiszpańskie media raportowały, że stanęło na dwóch milionach euro. Takich pieniędzy się na piłkarskim Podlasiu po prostu nie płaci, pozostało ewentualne negocjowanie ceny.
22-latek nie dał też zbyt wielu podstaw, aby płacić za niego rekordowe kwoty, bo w 15 meczach Ekstraklasy zdobył tylko trzy bramki. Nie był w stanie wygryźć Afimico Pululu, ale mimo wszystko otrzymał powołanie na mistrzostwa świata, czego podstawowa "dziewiątka" osiągnąć nie zdołała. Młody snajper znalazł się w kadrze, dla której przysłużył się już w trakcie pamiętnych eliminacji. W półfinale i finale nie podniósł się wprawdzie z ławki, ale wcześniej zanotował asystę z Maltą (4:1) i strzelił gola San Marino (6:0).
Bazdar ma swoje szanse na występ, chociaż podstawowym duetem dla selekcjonera Sergeja Barbareza pozostają Edin Dżeko z Schalke oraz Ermedin Demirović ze Stuttgartu. O pozycję tego trzeciego rywalizują zawodnik Jagiellonii, Jovo Lukić z U Cluj oraz Haris Tabaković z Gladbach. Faworytem wydaje się przedstawiciel Bundesligi, chociaż, co ciekawe, w kadrze rozegrał mniej meczów niż Bazdar.
Bośnia trafiła do jednej grupy z Kanadą, Szwajcarią i Katarem, tu jest potencjał na sprawienie niespodzianki. Ekipa z Europy rozpocznie rywalizację już 12 czerwca.

Alex Paulsen (Lechia Gdańsk)

Nowa Zelandia to jedna z najsłabszych drużyn tegorocznego mundialu, towarzysko dostała cięgi nawet od Haiti (0:4). W tamtym spotkaniu bramki przegranych (do wyniku 0:1) bronił właśnie Alex Paulsen, który w poprzednim sezonie był związany z Lechią Gdańsk. Golkipera wypożyczono z Bournemouth i, delikatnie mówiąc, nie zrobił najlepszego wrażenia. Bardzo długo domagano się zmiany między słupkami, ale John Carver zdecydował się na taki krok tylko czterokrotnie od momentu transferu Paulsena.
Bilans 23-latka wypada słabiutko. 24 spotkania w Ekstraklasie i raptem dwa czyste konta. Łącznie wpuścił aż 41 bramek, miał 64 interwencje, a skuteczność parad na poziomie 61%. Według xGA powinien wpuścić ponad osiem strzałów mniej. Z regularnie grających bramkarzy jedynie Kacper Tobiasz, Oliwier Zych, Rafał Strączek i Marcel Łubik zanotowali mniej interwencji, przy czym każdy odbijał na wyższej skuteczności. A mimo tego Paulsen, jeden z najgorszych golkiperów Ekstraklasy, jedzie na mundial.
Wypożyczenie do Lechii, bez zaskoczenia, nie przerodziło się w transfer definitywny. Podczas mundialu Paulsen nie ma natomiast wielkich szans na pierwszy skład. Bo chociaż zaczął spotkanie z Haiti, to podstawowym wyborem selekcjonera Darrena Bazeleya pozostaje Max Crocombe z Millwall. 32-latek dobrze poradził sobie w Championship, w ostatniej kampanii miał 76% skutecznych interwencji. Lepiej pod tym względem był tylko Daniel Peretz z Southampton.
Nową Zelandię czekają potyczki z Iranem, Egiptem oraz Belgią.

Przeczytaj również