Elektryzujący transfer giganta! 55 mln euro? Promocja. "Piłkarski magik"
Paris Saint-Germain w świetny sposób przygotowało się na przebudowę ofensywy przed sezonem 2026/27, dokonując kilku ciekawych wzmocnień na rynku transferowym. Jednym z nich bez dwóch zdań jest pozyskanie Miki Godtsa. Belg kosztował 55 milionów euro, co w dłuższej perspektywie może się okazać wielką promocją. Mówimy tu bowiem o potencjalnie przyszłej gwieździe europejskiej piłki.
Nie jest tajemnicą, że to Luis Enrique i jego ferajna od dwóch lat rządzą klubowym futbolem. Trwająca w nieskończoność gonitwa za upragnioną Ligą Mistrzów nie mogła dobiec końca podczas pamiętnej ery bling-bling, więc Nasser Al-Khelaifi zmienił strategię - PSG nie chce być już przystanią dla galaktycznych nazwisk, a ich samowystarczalną wylęgarnią. Zatrudniono Luisa Camposa, który pozbył się ciążących na liście płac klubu Neymara, Verrattiego czy Icardiego, mając kluczowy udział w całkowitym przemodelowaniu zespołu. Nadeszła nowa era: era Kwaracchelii, Doue czy Dembele. Tyle że teraz to inne kluby marzą o piłkarskich gwiazdach Paryża.
Trzy w cenie jednego
A że marzą, to kupują. Wszystko wskazuje na to, że pierwszym ważnym graczem PSG, który opuści klub w letnim okienku, będzie Bradley Barcola. 23-latek od dłuższego czasu jest na radarze Liverpoolu i aktualnie jego transfer to dla “The Reds” priorytet. Wcześniej Parc des Princes pożegnali dwaj rezerwowi, czyli Goncalo Ramos (Milan) i Kang-in Lee (Atletico Madryt), ale klub błyskawicznie postarał się o ich następców - Ferrana Torresa i Maghnesa Akliouche’a. To naturalne, ale też świetne na papierze wybory. Ten pierwszy wzorowo przedstawił się dubletem w Superpucharze Europy, drugi ma za sobą dwa kapitalne sezony w Monaco.
Barcola jednak, co oczywiste, będzie dla PSG graczem znacznie trudniejszym do zastąpienia. Nie bez powodu pionowi sportowemu klubu przez długi czas zależało na sprowadzeniu Yana Diomande, choć temat Iworyjczyka ostatecznie upadł, gdy do gry na dobre wkroczył Real Madryt. “Królewscy” zapłacili RB Lipsk około 125 milionów euro, podczas gdy PSG za podobne pieniądze udało się kupić nie tylko Torresa i Akliouche’a, ale i Mikę Godtsa - 21-letnią gwiazdę Ajaksu Amsterdam. I właśnie to ostatnie wzmocnienie na przestrzeni lat może okazać się tym najważniejszym.
Belg w poprzednim sezonie absolutnie rozniósł Eredivisie - z 17 golami na koncie został wicekrólem strzelców rozgrywek, dokładając do tego jeszcze 12 asyst. Gorzej szło mu, podobnie jak całej drużynie, w Lidze Mistrzów, gdzie Ajax zdobył tylko sześć punktów w fazie ligowej i pożegnał się z rozgrywkami. Godts niespecjalnie pomógł drużynie, notując tylko jedną asystę.
Warto wziąć jednak pod lupę nie tylko jego liczby. Godts to showman, który uwielbia pojedynki jeden na jeden i radzi w nich sobie kapitalnie. Na holenderskich boiskach pokazywał to wielokrotnie. Szybkość, dynamika ciała, umiejętność radzenia sobie na małej przestrzeni i naturalne parcie do przodu - tak grają piłkarscy magicy z papierami na zawodników klasy światowej. I oczywiście, to “tylko” Eredivisie, ale wystarczy zobaczyć próbkę umiejętności technicznych Belga, by wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Nie wspominając już o wybitnej urody golach, jak ten po słynnej indywidualnej akcji przeciwko NAC Breda.
Zalążki takiej gry u wychowanka Anderlechtu było widać jeszcze dwa lata wcześniej. Miał zaledwie 17 lat, gdy Ajax dopinał jego transfer z Genk za milion euro. Początkowo wystawiany był w składzie rezerw na zapleczu Eredivisie, ale dość szybko pokazał, że jest gotów na występy w dorosłej drużynie. Co więcej, pierwsze skrzypce grał w niej już jako 19-latek, bardzo szybko wyrastając na boiskowego lidera. Zdobywał bramki w Lidze Europy, a kibice Jagiellonii Białystok doskonale pamiętają go z kwalifikacji, kiedy strzelił podopiecznym Adriana Siemieńca gola, a także zmarnował rzut karny. Niemniej już wtedy było widać, że mamy do czynienia z wielkim talentem. Być może nawet na miarę Edena Hazarda, do którego 21-latek był porównywany.
Brakowało go na MŚ
Wydawać by się mogło, że mundial w USA, Meksyku i Kanadzie będzie dla Godtsa idealnym oknem wystawowym. Debiutował on w belgijskiej kadrze tuż przed samym turniejem i według wielu opinii mógł być świetnym zmiennikiem dla nietykalnego duetu skrzydłowych Trossard - Doku. Rudi Garcia zaskoczył jednak i nie znalazł dla młodej gwiazdy Ajaksu miejsca w drużynie. Zamiast niego powołania otrzymali Diego Moreira i Dodi Lukebakio. Młody lider Ajaksu nie miał zatem okazji, by pokazać się przed szerszą publicznością.
O konkretnych powodach niepowołania Godtsa na mundial informował znany belgijski newsman Sacha Tavolieri. Według jego informacji sztab techniczny “Czerwonych Diabłów” miał obawiać się reakcji 21-latka na rolę rezerwowego. Tej wersji sam selekcjoner belgijskiej kadry jednak nie potwierdził.
Cóż, finalnie gracz o takim profilu pewnie przydałby się Belgom podczas czempionatu, tym bardziej, że wspomniany Doku z powodów prywatnych musiał opuścić mecz drugiej kolejki z Iranem. Ostatecznie Garcia doprowadził swoich podopiecznych do ćwierćfinału, ale “Czerwone Diabły” zdecydowanie nie grały futbolu godnego jednej z czołowych reprezentacji świata. Po dwóch z rzędu wpadkach w fazie grupowej więcej wskazywało na kompromitację niż jakkolwiek sensowny wynik. Tak czy inaczej Godts najważniejszą imprezę roku - a nawet dotychczasowej kariery - ominął.
Może to i dobrze dla PSG, które wyłożyło za Belga “tylko” 45 milionów euro. Ze wszystkimi bonusami kwota ta wzrośnie do 55 milionów, ale przy dzisiejszych realiach rynkowych nie są to zbyt wygórowane pieniądze. Dalsza ścieżka kariery Godtsa w Paryżu zdaje się rysować bardzo wyraźnie - gwiazdor Eredivisie ma wejść w buty Bradleya Barcoli, którego huczne odejście do Liverpoolu zbliża się wielkimi krokami. Początków Belg zapewne nie będzie miał łatwych. Trafia przecież do klubu, który rządzi w Europie i ma niesamowite pokłady jakości, zwłaszcza z przodu.
Nowa gwiazda w budowie?
Nawet transfer Barcoli nie zwolni całego miejsca w paryskiej ofensywie, która wciąż wygląda naprawdę mocarnie. Kwaracchelia jest w życiowej formie, Dembele przeszedł odrodzenie i nie zwolnił tempa po zdobyciu Złotej Piłki, a Desire Doue to wciąż 21-letnia gwiazda z niesamowitym potencjałem. Będzie z kim rywalizować, a nie zapominajmy, że Luis Enrique jest trenerem, który przestrzeń do tej rywalizacji da. Już w meczu pierwszej kolejki Ligue 1 z Rennes mieliśmy bardzo wymowny obrazek - szkoleniowiec zdjął “Kvarę” i Dembele w przerwie, wpuszczając na boisko właśnie Godtsa i Ferrana Torresa. Popularny “El Tiburon” ustrzelił dublet i zaliczył debiut-marzenie. Belg błysnął z kolei w drugiej kolejce, notując asystę przy cudownym golu Vitinhi w starciu z Lille.
- O miejsce w składzie będzie trudniej niż w zeszłym roku i właśnie taki mamy cel. Uważam, że mieliśmy bardzo udane okno transferowe i wciąż jesteśmy otwarci na różne możliwości. Każdy wie, jak trudno jest drużynie ciągle wygrywać. I jasno mówię, że wciąż musimy się poprawiać - nie owijał w bawełnę Lucho po spotkaniu z Rennes.
Pod kątem rozwoju Godts bez wątpienia trafił w odpowiednie miejsce. PSG od dłuższego czasu udowadnia, że potrafi lepić nowe piłkarskie gwiazdy. Vitinha, Doue, William Pacho czy Joao Neves to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Teraz ich drogą będzie chciał podążać także Godts.