Fantastyczne wieści dla Urbana. To może być "tajna broń" na baraże

Fantastyczne wieści dla Urbana. To może być "tajna broń" na baraże
Mateusz Porzucek / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 09:10
Sezon klubowy w pełni, ale na horyzoncie powoli zaczyna majaczyć marcowa przerwa reprezentacyjna. Okres, kiedy wyjaśni się, czy Polska weźmie udział w tegorocznym mundialu. Niewykluczone, że w barażach drużynie prowadzonej przez Jana Urbana będzie mógł pomóc Jakub Moder.
Wreszcie. Jakub Moder po długiej przerwie wrócił do gry. Z powodu problemów z plecami, konkretnie przepukliny kręgosłupa, pomocnik pauzował przez ponad pół roku. 233 dni gehenny. Jego poprzedni występ w oficjalnym meczu miał miejsce 10 czerwca, kiedy Polska poniosła pamiętną porażkę z Finlandią, będącą gwoździem do selekcjonerskiej trumny Michała Probierza. Teraz Jan Urban przygotowuje biało-czerwonych do decydującej walki o awans na mistrzostwa świata. I zdrowy 26-latek jak najbardziej może figurować w jego planach.
Dalsza część tekstu pod wideo

Powrót z drzwiami

Moder niestety nie ma szczęścia do zdrowia. Pamiętamy, że w Brighton stracił prawie dwa lata z powodu zerwania więzadła krzyżowego i późniejszych komplikacji. Rok temu opuścił The Amex i przeniósł się do Feyenoordu, gdzie zaczął praktycznie od zera. Jego start w Rotterdamie był wprost rewelacyjny. W ogóle nie było widać po nim śladu wcześniejszych problemów zdrowotnych. Niedługo po transferze pomógł drużynie wyeliminować Milan w 1/16 finału Ligi Mistrzów. W kolejnej fazie Holendrzy odpadli, chociaż Polak znów błysnął w stolicy Lombardii. Przeciwko Interowi wywalczył karnego, którego później sam wykorzystał. Widać było, że Robin van Persie mu ufa.
- Rotterdam to miasto portowe, a więc miasto ludzi ciężko pracujących. Ludzie kochają tam zawodników, którzy zostawiają serce na boisku. Kuba ma tę mentalność, jest pracowity, nie cofa nogi. Do tego jest bardzo dynamiczny, idzie do przodu, ale też pracuje w defensywie, walczy. O jego jakości świadczy fakt, że obecnie pomoc jest najlepszą formacją w drużynie - mówił w ubiegłym roku Marcelo van der Kraan z De Telegraaf, rozmawiając z Przeglądem Sportowym Onet.
Moder znakomicie spisywał się też na krajowym podwórku. W rundzie wiosennej ominął tylko jeden mecz ligowy, a 11 razy grał od deski do deski. Potrafił błysnąć dubletem z Fortuną Sittard czy asystami przeciwko Zwolle i Groningen. Nie potrzebował wiele czasu, aby stać się filarem zespołu z De Kuip. Imponował nie tylko jakością, ale też wszechstronnością. Van Persie mógł zaczynać układanie środka pola od nazwiska Polaka, który sprawdzał się w wielu różnych rolach.
- Nie jestem "szóstką". Zagrałem tam kilka meczów, ale nie czuję się dobrze na tej pozycji. Myślę, że u trenera Van Persiego będę bardziej "ósemką". Zależy jeszcze, jak będziemy grali. W meczu z Twente byłem "dziesiątką" i pressowałem stoperów. Van Persie powiedział, że będzie widział mnie raczej jako "ósemkę" - stwierdził w marcu ubiegłego roku na kanale Foot Truck.

Jak pech, to pech

Raczej nie można mieć wątpliwości, że Moder grałby regularnie w Feyenoordzie, gdyby nie feralny uraz pleców. Pomocnik wypadł z gry w trakcie okresu przygotowawczego i początkowo nic nie wskazywało na późniejsze kłopoty. We wrześniu piłkarz w studiu TVP Sport przyznał, że będzie walczył o bycie gotowym na kolejne zgrupowanie. W październiku Van Persie potwierdził, że Polak częściowo wznowił treningi. Miał jednak nadal odczuwać ból, który utrudniał powrót do rywalizacji. 1 listopada Feyenoord wydał oficjalny komunikat, w którym potwierdzono, że 26-latek musiał poddać się operacji. Niedawno, po ponad dwóch miesiącach, doczekaliśmy się pozytywnych wieści.
- Może grać, ale oczywiście nie w pierwszym składzie. Moder trenuje z nami od jakiegoś czasu i czuje się coraz lepiej, jest w coraz lepszej formie. Bardzo się cieszymy, że wrócił - powiedział przed czwartkowym meczem Van Persie, cytowany przez Feyenoord24.net.
W ostatniej kolejce fazy ligowej Moder wrócił do gry, wchodząc na murawę w 68. minucie meczu z Betisem. Feyenoord przegrywał wówczas na wyjeździe 0:2 (ostatecznie było 1:2) i już praktycznie wypisał się z walki o awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Polak zanotował na Estadio Benito Villamarin 15 celnych podań, jedną stratę i jeden wygrany pojedynek. Nie zrobił może nic ekstra, ale najważniejsze, że znów zasmakował rywalizacji w starciu o stawkę.
- Plecy wszystko blokowały. Cokolwiek robiłem, jakikolwiek ruch wykonywałem, czułem, że coś jest nie tak. Problem okazał się trudny do zdiagnozowania, ale kiedy już się to stało, poddałem się operacji i mogłem skupić na powrocie. Plan był taki, że zagram dwa kwadranse z Betisem, w następnym meczu z PSV też nie będę w pierwszym składzie, ale mogę wejść z ławki. Teraz najważniejsze będzie znalezienie rytmu, stopniowe zwiększanie minut i nabranie odpowiedniej formy - powiedział pomocnik, cytowany przez fr010.nl.
- Nie znoszę kontuzji. To podwójnie trudny okres, bo z jednej strony skupiasz się na swojej rehabilitacji, a z drugiej wiesz, że nie możesz pomóc drużynie. Bolesne było siedzenie na trybunach, szczególnie, kiedy widziałem, że kolejni nasi piłkarze też wypadali z urazami. Mamy pecha - dodał.
W niedzielę Moder zgodnie z planem znów dostał minuty z ławki. Było ich konkretnie 27. Wszedł przy stanie 0:3 z PSV i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Podopieczni Petera Bosza po tym triumfie odskoczyli od Feyenoordu na dystans 17 punktów. W Eindhoven powoli można szykować mistrzowską fetę.

Kadra czeka

Jako kibice polskiej kadry będziemy ze szczególną uwagą śledzić Feyenoord w najbliższych tygodniach. Nie ulega bowiem wątpliwości, że reprezentacja potrzebuje zdrowego Modera. To piłkarz, który potrafił błyszczeć w biało-czerwonych barwach, wystarczy przypomnieć udane występy z Francją na EURO czy jeszcze wcześniej przeciwko Szwecji w barażach o awans na MŚ. A w ewentualnym finale tegorocznych baraży Polska znów może trafić na “Trzy Korony”. I to prowadzone przez trenera, który miał okazję prowadzić pomocnika w Brighton.
- Moder? Śledzę jego karierę, wiem, że ma za sobą długą, skomplikowaną kontuzję, a jego powrót się opóźniał, co zdarza się przy tego typu urazach. To bardzo, bardzo dobry piłkarz i człowiek - przyznał na kanale Meczyki Graham Potter po losowaniu baraży.
Moder w formie to piłkarz, dla którego zawsze znajdzie się miejsce w pierwszym składzie reprezentacji. Szczególnie, że Polsce wciąż brakuje zawodnika, który mógłby na stałe uzupełnić tercet pomocników u boku Piotra Zielińskiego i Sebastiana Szymańskiego. Castingi Michała Probierza nie wyłoniły żadnej gwiazdy. Jan Urban stawiał na Bartosza Slisza i Bartosza Kapustkę, którzy potrafią gwarantować solidność, ale nie mają sufitu zawieszonego tak wysoko, jak zawodnik Feyenoordu.
26-latek sam powtarza, że nie jest “szóstką”, jednak wcale nie musi nią być. Zieliński coraz częściej występuje w Interze jako głęboko ustawiony rozgrywający. W kadrze też niejednokrotnie sprawdzał się już w tej roli. Na papierze ustawienie z Zielińskim, Szymańskim i właśnie Moderem wygląda naprawdę obiecująco. Nie tylko w kontekście baraży, ale też potencjalnie późniejszej walki na samym turnieju.
- Być może będziemy mogli skorzystać z usług Kuby w marcowych barażach. Jeśli będzie zdrowy, może zdążyć dojść do formy fizycznej. Zaczął już trenować z zespołem, ale musi wskoczyć na taki poziom, by mógł ćwiczyć na 100%. Wtedy dostaniemy odpowiedź, czy po kontuzji nie ma śladu, czy Kuba będzie odczuwał dyskomfort. Podejrzewam, że na dzień dzisiejszy nawet sam Kuba tego nie wie. Trening a mecz to duża różnica - stwierdził Jan Urban w rozmowie z WP Sportowe Fakty, jeszcze przed meczem Feyenoordu z Betisem.
Jak to w przypadku Modera bywa, najważniejsze będzie zdrowie. Z powodu kontuzji od sezonu 2021/22 ominął aż 119 meczów, stracił ponad dwa lata. Jednak widać, że nie zamierza się poddać. Każda kolejna przeszkoda zdaje się jedynie go wzmacniać. Teraz ma trzy miesiące na odzyskanie rytmu meczowego w Feyenoordzie. Oby potem mógł pomóc Polsce napierw w pokonaniu Albanii, następnie Ukrainy lub Szwecji. Nie mamy preferencji w kwestii rywala w ewentualnym finale baraży, ale z pewnością ciekawy byłby pojedynek byłego zawodnika i trenera Brighton. Każdy kibic ekipy z The Amex przypomniałby sobie słowa przyśpiewki: “Magic Man, Jakub Moder”. Magik eliminujący zespół Pottera, nagłówki tworzyłyby się same.

Przeczytaj również