Fantastyczny transfer Legii Warszawa. Papszun zachwycony. "Kapitalny. Wróżę mu karierę"

Fantastyczny transfer Legii. Papszun zachwycony. "Kapitalny. Wróżę mu dużą karierę"
Weronika Morciszek / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 17:00
Gdyby nie on, Legia mogłaby w miniony piątek co najwyżej pomarzyć o remisie ze Śląskiem Wrocław. Już nie pierwszy raz Otto Hindrich okazał się bohaterem klubu z Łazienkowskiej. 24-letni bramkarz z Rumunii wyrasta w ostatnich miesiącach na najlepszego zawodnika w zespole Marka Papszuna.
Nad Wisłę trafił w styczniu tego roku. Legia szykowała się już wówczas na potencjalne odejście Kacpra Tobiasza, dlatego zagięła parol na ówczesnego zawodnika i jednocześnie wychowanka CFR Cluj. Hindrich opuszczał macierzysty zespół po rozegraniu dla niego 78 meczów, wcześniej zaliczył też epizody w barwach takich ekip jak Politehnica Timisoara i Kisvarda.
Dalsza część tekstu pod wideo

Najdroższy bramkarz w historii Legii

Legia za rumuńskiego golkipera zapłaciła w granicach 600 tysięcy euro. Z jednej strony w dzisiejszych realiach to żadna fortuna, z drugiej - nigdy wcześniej “Wojskowi” nie wydali większej kwoty na jakiegokolwiek bramkarza. Z miejsca oczekiwania mogły być więc spore.
Na swoja szansę mierzący 193 cm wzrostu piłkarz musiał chwilę poczekać. Marek Papszun nie dał mu miejsca w składzie na złotej tacy, choć już w pierwszych tygodniach mówił, że Hindrich to bramkarz z potencjałem na bycie “jedynką”.
- Z moich obserwacji, również przedtransferowych, wynika, że Hindrich prędzej czy później podejmie rękawice z Tobiaszem o pierwszy plac - tłumaczył szkoleniowiec Legii jeszcze w styczniu w rozmowie z legia.net.
Ostatecznie Tobiasz wytrwał w jedenastce tylko trzy kolejki rundy wiosennej. Zagrał z Koroną, Arką i GKS-em, popełnił kilka błędów, a Legia żadnego z tych spotkań nie wygrała. Wtedy między słupkami doszło do zmiany. Rumun zadebiutował w starciu z Wisłą Płock i pomógł “Wojskowym” w przełamaniu najdłuższej w historii klubu serii spotkań bez zwycięstwa.
- Rumuński bramkarz solidnie pracował na treningach i po dwóch kolejnych meczach z błędami Tobiasza przy wyjściu dostał swoją szansę przy Łazienkowskiej. Po meczu można pochwalić trenera Papszuna za ten wybór, bo Hindrich nie popełnił ani jednego błędu (...). Udany debiut, był jednym z najlepszych legionistów w tym meczu, o ile nawet nie najlepszym - można było przeczytać po starciu z “Nafciarzami” na legia.net.

Był świetny, jest świetny

Co ważne dla Legii i samego Hindricha - nie był to żaden pojedynczy wyskok. W kolejnych tygodniach Rumun przyzwyczaił kibiców do tego, że raczej nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a czasami potrafi bronić wręcz spektakularnie. Jak w wyjazdowym meczu z Bruk-Betem, gdy dokonywał prawdziwych cudów.
- Wychodził z opresji w najlepszy możliwy sposób, zostając bohaterem tego meczu i ratując zwycięstwo Legii. Rumun wykazał się czterema skutecznymi obronami, z czego trzema, z których inni bramkarze mogliby nie wyjść obronną ręką - pisano na legionisci.com.
Hindrich kończył sezon jako jeden z bohaterów odbudowanej Legii, która nie tylko wydostała się ze strefy spadkowej, ale ostatecznie finiszowała na szóstym miejscu, będąc krok od tego, by rzutem na taśmę wywalczyć nawet przepustkę do eliminacji Ligi Konferencji.
Z rytmu 24-latka nie wybiła też przerwa między sezonami, która przy okazji przyniosła zmiany personalne wśród bramkarzy klubu z Łazienkowskiej. Odszedł wspomniany Tobiasz, przyszedł natomiast Ivan Brkić, który bardzo dobrze radził sobie w barwach Motoru Lublin. Mogło się wówczas wydawać, że Papszun będzie miał ciężki orzech do zgryzienia przy wyborze pierwszego golkipera.
W rzeczywistości Hindrich bez większego problemu wygrał rywalizację o skład, rozpoczynając w jedenastce także bieżący sezon. I nadal spisuje się kapitalnie. Gdy kilkoma świetnymi interwencjami błysnął w meczu przeciwko Pogoni, coraz głośniej zaczęto mówić nawet o tym, że Legia może zarobić na nim duże pieniądze.
- Z dobrych źródeł wiem, że Legia liczy na ofertę za Hindricha w letnim okienku transferowym. Takie są problemy finansowe. Ivan Brkić był ściągany właśnie po to, by od razu wskoczyć do bramki i zastąpić Hindricha. Jeżeli Hindrich zagra jeszcze kilka takich meczów, a okienko nadal będzie otwarte, to Legia go spienięży. Wtedy Brkić wskoczy na jego miejsce - mówił Rafał Gikiewicz w Kanale Sportowym.

Papszun wieszczy transfer. Ale nie teraz

Okno transferowe w większych poważnych lig zmierza jednak do końca i niewiele wskazuje na to, by Hindrich miał tego lata Warszawę opuścić. Byłoby to dla Legii wyjątkowo ryzykowne, bo Rumun po prostu gwarantuje “Wojskowym” spokój i bezcenne punkty. Temat szybko uciął zresztą Paweł Gołaszewski, szef komunikacji w Legii.
- Ivan Brkić został ściągnięty, by rywalizować z Otto Hindrichem. No i rywalizacja trwa i będzie trwać przez kolejną rundę - napisał w platformie X.
Legia zdaje sobie sprawę, że dziś Hindrich to po prostu jedna z kluczowych postaci drużyny. Dowód na to, już kolejny, dostaliśmy choćby w ostatni weekend, gdy 24-latek raz po raz ratował “Wojskowych” przed stratą kolejnych bramek w meczu ze Śląskiem. Goście prowadzili 1:0 po wykorzystanym rzucie karnym, potem na dobrą sprawę mogli zabić mecz, ale dwukrotnie w sytuacjach sam na sam z Wrocławianami górą był bramkarz Legii.
- Otto nas uratował, bo dwie interwencje były naprawdę duże, wysokiej klasy. Kapitalny bramkarz. Oby nie miał aż tylu sytuacji do bronienia, ale jeśli już ma bronić, to dobrze dla jego mentalu. To jest szalenie ambitny chłopak i świetny zawodnik. Wróżę mu dużą karierę. To będzie pewnie w przyszłości - mam nadzieję, że nie szybko - duży transfer - zachwycał się po meczu Papszun.
Hindrich stał się poniekąd talizmanem Legii. Rozegrał w niej już 19 spotkań, a tylko jedno z nich “Wojskowi” kończyli porażką. To pamiętne starcie z Lechem w Poznaniu (0:4). Pozostałe mecze Warszawianie albo wygrywali, albo co najwyżej remisowali. Stracili też niewiele bramek, bo tylko 15. Hindrich zachował przy tym już osiem czystych kont.
- Otto Hindrich to najlepszy bramkarz Ekstraklasy w 2026. Niewielu golkiperów robi tak wyraźną różnicę. Świetny przykład na to, ile może ci dać bramkarz, który potrafi powtarzalnie wyjmować "coś ekstra" w meczach - napisał na X dziennikarz Weszło, Szymon Janczyk.
Legia trafiła więc w dziesiątkę. Jeśli Rumun dalej będzie się tak znakomicie rozwijał, to nie tylko uratuje drużynie wiele kolejnych punktów, ale też może - jak zresztą przewiduje choćby Papszun - zostać bohaterem wielkiego transferu. Wciąż jest stosunkowo młody, a od czerwca w CV ma też reprezentacją Rumunii, w której zadebiutował podczas towarzyskich spotkań z Gruzją i Walią.

Dyskusja

Przeczytaj również