Genialny 18-latek podbija mundial. Wiadomo, gdzie może trafić. "Dziewięciocyfrowa kwota"
Cóż to jest za dzieciak. W wieku 16 lat grał w europejskich pucharach. W 17. urodziny sprawił sobie prezent, pokonując Real Madryt. Będąc już pełnoletnim, jako reprezentant Maroka zdominował Brazylię na mundialu. Ayyoub Bouaddi rzuca świat futbolu na kolana.
Żeby zagrać na mundialu w wieku 18 lat, trzeba być kozakiem. Ale rozegranie takiego spotkania, jak Ayyoub Bouaddi na tle Brazylii, to już wyższa szkoła jazdy. Kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia, widząc tak młodego piłkarza, który swoją jakością wgniata w ziemię wyjadaczy pokroju Casemiro, Paquety czy Bruno Guimaraesa. “Canarinhos” długimi fragmentami nie istnieli w środku pola, ich jedyny plan gry opierał się na zrywach Viniciusa w bocznej strefie. Centrum zostało zawłaszczone przez nowego przywódcę “Lwów Atlasu”.
Dla Marokańczyka był to dopiero czwarty występ w seniorskiej kadrze, pierwszy na tak wielkiej scenie. Nie widać było po nim jednak śladu tremy czy niepewności. Wychowanek Lille po prostu wyszedł na murawę i zrobił to, co prezentował na francuskich boiskach od ponad dwóch lat. Technikę użytkową, przegląd pola, wielką chęć do gry i zdolność pokrycia ogromnych połaci przestrzeni. Za takich pomocników płaci się grube miliony, więc włodarze na Stade Pierre-Mauroy powoli powinni robić miejsce w sejfie. Za kilka miesięcy skarbiec zostanie wypełniony po brzegi.
Prymus w korkach
Bouaddi w wieku 14 lat dołączył do akademii Lille. Miał ofertę z PSG, ale przyznał, że wolał być w klubie, który słynie z odważnego stawiania na młodzież. “Mastify” w przeszłości wypuściły w świat m.in. Edena Hazarda, Yohana Cabaye’a, Lucasa Digne’a, Nicolasa Pepe czy w ostatnich latach Leny’ego Yoro i Lucasa Chevaliera. To klub, który zapewnia młodym talentom odpowiednią platformę do rozwoju.
Nasz bohater przebił się wyżej w ekspresowym tempie. Już po kilku treningach z pierwszym zespołem Paulo Fonseca zakochał się w jego umiejętnościach. Pomocnik w wieku 16 lat i trzech dni zadebiutował w seniorskiej piłce, rywalizując z Klaksvik w Lidze Konferencji. Niecałe trzy tygodnie później został najmłodszym zawodnikiem w XXI wieku, który zagrał w Ligue 1.
Nie wszystko oczywiście układało się po myśli młodziana. W swoim piątym występie w Lille złapał dwie żółte kartki przeciwko Montpellier. Fonseca upomniał go wówczas, że musi wykazać się większą dojrzałością. Do końca sezonu 2023/24 otrzymywał ogony w Ligue 1, ale za to regularnie występował w Lidze Konferencji, gdzie “Mastify” dotarły do ćwierćfinału. Kiedy drużynę przejął Bruno Genesio, Marokańczyk stał się podstawowym, a wręcz kluczowym elementem układanki. Przy czym nie chciał stawiać wszystkiego na jedną kartę. Rozwój piłkarski łączy ze zdalnym studiowaniem matematyki na uniwersytecie w Marsylii.
- Matematyka jest dla mnie sposobem na oderwanie myśli od futbolu. Kocham ją, to mój sposób na relaks. Ta aktywność pozytywnie wpływa na moje samopoczucie, aktywuje mózg. Chciałbym ukończyć licencjat, a potem zobaczymy, co dalej. Wiem, że kariera w piłce nie trwa całe życie. Zdarzają się kontuzje, różne rzeczy, niczego nie należy być pewnym. Dlatego edukacja pozostaje dla mnie bardzo ważna - przyznał rok temu na łamach L’Equipe.
Przyspieszony kurs dojrzewania
Fonseca po jednym z meczów Bouaddiego przyznał, że to nie jest normalne, aby grać tak dobrze w tym wieku. Legendarny Bixente Lizarazu stwierdził, że to jeden z największych talentów nowego pokolenia. Liczba pochwał rosła wprost proporcjonalnie do kolejnych udanych występów. 2 października 2024 roku młokos obchodził 17. urodziny. Wieczór spędził, rozgrywając 90 minut w wygranym 1:0 starciu z Realem Madryt. Do Flandrii zawitali m.in. Bellingham, Valverde, Camavinga I Tchouameni, ale żaden z nich nie zagrał lepiej od wychowanka “Mastifów”.
- Nie ma lepszego sposobu na uczczenie urodzin. Ayyoub pokazał cały swój talent i potencjał. Wiemy, do czego jest zdolny i taki występ to nagroda za jego wysiłek. Piłka nożna czasami jest historią jednego meczu. Dzisiaj to był jego wieczór - chwalił Bruno Genesio po zwycięstwie z Realem. - To piłkarz chłonny wiedzy i chętny do rozwoju. Powtarzaliśmy mu, że musi nabrać masy mięśniowej i to zrobił. Dzięki temu wygrywa jeszcze więcej pojedynków, stał się bardziej dominującym piłkarzem. Współpraca z nim jest bardzo łatwa - dodał poprzedni trener Lille.
- Mecz z Realem był niesamowity, spektakularny. Takie zwycięstwo i to w dodatku w urodziny, nawet o tym nie śniłem. Musiałem uszczypnąć się, żeby uwierzyć w to, co się dzieje. Moimi wzorami do naśladowania zawsze byli Iniesta i Modrić. Pod koniec tamtego spotkania Luka pojawił się na murawie, ale przyznam szczerze, że nawet tego nie zarejestrowałem. Nie zdążyłem zagadać, poprosić o koszulkę. Byłem wtedy w swoim świecie - wspominał.
W tamtej edycji Ligi Mistrzów Bouaddi został też wybrany zawodnikiem meczu z Juventusem. W kolejnych miesiącach to od jego nazwiska Genesio zaczynał układanie składu. 18-latek w tym momencie ma już na koncie aż 96 występów w Lille, z czego 63 na poziomie Ligue 1. Spośród zawodników z roczników 2007+ jedynie Lamine Yamal i Pau Cubarsi grają częściej w ligach TOP5. Biorąc pod uwagę pomocników z tej grupy wiekowej, raczej nie da się znaleźć nikogo, kto mógłby równać się z Marokańczykiem.
Bouaddi to ten typ piłkarza, który nie strzela goli, rzadko asystuje, ale ułatwia grę wszystkim swoim kolegom. Unika strat, większość jego zagrań znajduje adresata, a sam zawsze jest opcją do podania. Co istotne, nie szuka na siłę przyspieszenia w każdej akcji, rozumie znaczenie pauzy w piłce. Potrafi błysnąć zagraniem “pod kompilację”, ale zwykle pomaga drużynie poprzez dobre ustawienie, czytanie gry i nieskończone pokłady energii.
Okno wystawowe
Na poziomie młodzieżowym przeszedł on przez prawie wszystkie szczeble reprezentacji Francji. W grudniu Santi Aouna informował, że Didier Deschamps widziałby nastolatka w swoim zespole. Wiadomo było, że Francuzi będą musieli stoczyć walkę z Marokiem, skąd pochodzą rodzice pomocnika. Saga związana z dylematem gracza Lille trwała kilka miesięcy, w marcu nie pojechał na żadne zgrupowanie, co w tamtym momencie uznano za negatywny prognostyk w kontekście nadchodzącego mundialu. Piłkarz dał sobie czas do namysłu i ostatecznie w maju zdecydował się na reprezentowanie Maroka. “Lwy Atlasu” nie mogły sobie wymarzyć większego wzmocnienia.
Nowicjusz od razu wskoczył do pierwszego składu mistrzów Afryki. W sparingu z Norwegią zaprezentował się z dobrej strony, ale prawdziwym popisem jego umiejętności była rywalizacji przeciwko Brazylii. 18-latek urządził koncert na MetLife Stadium, prezentując wszystkie cechy, których potrzebuje topowy pomocnik. Zanotował 60 celnych podań na 66 prób, miał 16 zagrań w ofensywną tercję boiska, wygrał dziewięć z 13 pojedynków, do tego dołożył trzy dryblingi. Grał na luzie, z polotem, werwą. Wyglądało to tak, jakby weteran przyjechał na swój czwarty mundial i dokładnie wiedział, czego się spodziewać. Sęk w tym, że mówimy o żółtodziobie, który porozstawiał starszych rywali po kątach.
- Ma wszystko, aby być jedną z najlepszych “szóstek” i “ósemek” na świecie. Widziałem, że Nasser Al-Khelaifi obserwował z trybun mecz z Brazylią. Na jego miejscu bardzo szybko chciałbym ściągnąć Bouaddiego do PSG - powiedział Walid Acherchour, dziennikarz RMC Sport. - Po takim występie Bouaddiego można zrozumieć, dlaczego chcą go PSG, Arsenal i inne czołowe kluby. Aż trudno uwierzyć, że ma zaledwie 18 lat - stwierdził Julien Laurens z ESPN. - Ile może być wart taki talent? Bouaddi gra z niezwykłą dojrzałością, zawsze jest dobrze ustawiony, organizuje grę i nigdy nie pęka pod presją. Szybko trafi do wielkiego klubu - dodał Andres Onrubia z dziennika AS.
Jak przed meczem Maroka z Brazylią informował Sacha Tavolieri, o Bouaddiego walczą Arsenal i PSG. Dziennikarz Sky Sports pisał wówczas, że Lille wycenia swojego gracza na 70 mln euro. To już raczej nieaktualne. Po takim spektaklu “Mastify” mogą spokojnie żądać nawet dziewięciocyfrowej kwoty. Szczególnie, że kolejne kluby dołączają do transferowego wyścigu. Przedstawiciele Liverpoolu stawili się na MetLife Stadium, aby poobserwować 18-latka. W niemieckich mediach mówi się o zainteresowaniu Bayernu, a Hiszpanie przebąkują o Realu Madryt. Marokańczyk rozkochał w sobie całą śmietankę europejskiej piłki.
Dni Bouaddiego w Lille zdają się być policzone. W tym momencie to po prostu zbyt dobry zawodnik, aby nadal grać na Stade Pierre-Mauroy. Po godzinach studiuje matematykę, a na boisku już teraz prezentuje się niczym profesor.