Gigant rusza po złoto na mundialu. Ma najlepszy tercet świata. "Mogą roznieść wszystkich w pył"

Pędzimy dalej z naszym cyklem, w którym każdy kolejny artykuł to analiza jednej z grup nadchodzących mistrzostw świata. Bierzemy pod lupę wszystkie drużyny i ich możliwości. Kto na papierze jest najsilniejszy? Jaka kadra może sprawić niespodziankę? Dla kogo awans do fazy pucharowej będzie cudem? Między innymi tego dowiecie się z naszego tekstu.
Już od ponad tygodnia, każdego dnia, aż do 9 czerwca, analizujemy i będziemy analizować jedną grupę. Następnie, 10 czerwca, na dzień przed startem turnieju, opublikujemy także ogólny ranking sił, wybierając najmocniejsze zespoły całych mistrzostw i faworytów do końcowego triumfu.
Tym razem czas na grupę I, kto wie, czy nie najmocniejszą na całym mundialu.
4. Irak
Jedyną reprezentacją, która - przynajmniej na papierze - wyraźnie odstaje od reszty stawki, jest bez wątpienia Irak, wracający na mistrzostwa świata po 40 latach. To kolejny z beneficjentów rozszerzenia turnieju do 48 drużyn, a co za tym idzie - w tym przypadku większej liczby przepustek dla przedstawicieli strefy azjatyckiej. Irakijczycy awans wywalczyli rzutem na taśmę. Najpierw w grupie zajęli trzecie miejsce za Koreą Południową i Indonezją, potem w kolejnym mini-turnieju zakończyli zmagania za Arabią Saudyjską. Swego dopięli dopiero w barażu interkontynentalnym, do którego dostali się po wygraniu dwumeczu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. W decydującym starciu okazali się zaś lepsi od Boliwii. Nie była to więc droga usłana różami.
Nawet na tle rywali ze swojego kontynentu Irak wypada dość blado. Tym trudniej będzie miał podczas mundialu, szczególnie, że los go nie oszczędzał. Francja, Norwegia i Senegal to piekielnie trudny zestaw przeciwników. Mimo wszystko 57. zespół rankingu FIFA będzie chciał na pewno sprawić jakąś niespodziankę. Być może odpowiednim przygotowaniem taktycznym doprowadzi do niej selekcjoner, Graham Arnold z Australii, odpowiadający za losy zespołu od maja 2025 roku. Czysto piłkarsko Irak raczej nie ma wielkich argumentów. Gwiazdy? Brak, choć część zawodników gra w Europie. To choćby Marko Farji z włoskiej Venezii czy duet znany z polskiej Ekstraklasy - Amir Al-Ammari (Cracovia) i Hussein Ali (Pogoń Szczecin).
3. Senegal
W większości grup Senegal byłby przez nas umieszczony wyżej, bo potencjał ma niewątpliwie ogromny, ale mimo wszystko nieco bardziej cenimy rozkręcających się z miesiąc na miesiąc Norwegów. Nie oznacza to, że “Lwy Terangi” są w rywalizacji z kimkolwiek w tej grupie na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie. Mówimy i piszemy o złotych medalistach tegorocznego Pucharu Narodów Afryki, którym dopiero po czasie tytuł skandalicznie odebrano przy zielonym stoliku. Większych problemów Senegal nie miał też z wywalczeniem awansu na nadchodzący mundial, bo w grupie eliminacyjnej zajął pierwsze miejsce po wygraniu siedmiu spotkań i zanotowaniu trzech remisów. Wrażenie mógł robić znakomity bilans bramek na poziomie 22:3.
Senegalczycy to chyba najbardziej naszpikowany gwiazdami przedstawiciel Czarnego Lądu. Piłkarzy o znanych nazwisk, grających w świetnych klubach, można tu wymieniać i wymieniać. To choćby Nicolas Jackson (Bayern), Ibrahim Mbaye (PSG), Ismaila Sarr (Crystal Palace), Sadio Mane (Al-Nassr), Pape Matar Sarr (Tottenham), Habib Diarra (Sunderland), Mamadou Sarr (Chelsea) czy Kalidou Koulibaly (Al-Hilal). Potężny potencjał kadrowy, który wydobyć z drużyny na zielonej murawie będzie chciał Pape Thiaw, funkcję selekcjonera pełniący od grudnia 2024 roku.
2. Norwegia
W teorii chyba najpoważniejszy kandydat do otrzymania łatki czarnego konia tych mistrzostw świata. Norwegia wraca na mundial po 28 latach, ale od razu robi to z wielkim przytupem. W eliminacjach przejechała się po wszystkich rywalach, łącznie z Włochami, których ograła 3:0 u siebie i 4:1 na wyjeździe. Z dorobkiem aż 37 strzelonych goli była też zdecydowanie najskuteczniejszą drużyną europejskich zmagań. A forma przez ostatnie miesiące nie wyparowała, o czym kilka dni temu przekonali się Szwedzi w meczu towarzyskim. Po 37 minutach było już 3:0 dla Norwegów, którzy potem trochę spuścili z tonu, wymienili niemal cały skład po godzinie gry i ostatecznie wygrali 3:1
Pierwsze skrzypce w ekipie ze Skandynawii gra oczywiście Erling Haaland, autor aż 16 bramek w eliminacjach. Ale ograniczanie potencjału drużyny jedynie do napastnika Manchesteru City byłoby błędem. Stale Solbakken, prowadzący zespół od grudnia 2020 roku, ma do dyspozycji także wielu innych graczy o ogromnych możliwościach. Jest Martin Odegaard z Arsenalu, Alexander Sorloth z Atletico Madryt, Julian Ryerson z Borussii Dortmund, Antonio Nusa z RB Lipsk czy Oscar Bobb, niegdyś reprezentujący Manchester City, a obecnie Fulham. Jest w kim przebierać.
1. Francja
Nawet w grupie z tak silnymi reprezentacjami jak Norwegia czy Senegal faworyt musi być jednak zupełnie inny. To oczywiście Francja, która poleci za ocean, żeby po ośmiu latach odzyskać tytuł mistrza świata. Podczas ostatniego mundialu w wielkim finale musiała uznać wyższość Argentyny. Teraz ma szansę, by trzeci raz z rzędu dotrzeć do meczu decydującego o trofeum. Przez eliminacje “Trójkolorowi” przeszli praktycznie suchą stopą. Punkty zgubili tylko raz, remisując na wyjeździe z Islandią. Pozostałe spotkania już wygrali i bez większego problemu wywalczyli awans z pierwszej lokaty. Niemal dokładnie rok temu zajęli też trzecie miejsce w Lidze Narodów. Ostatnio niespodziewanie przegrali sparing z Wybrzeżem Kości Słoniowej, natomiast jeszcze w marcu towarzysko ogrywali Brazylię oraz Kolumbię.
Wymienianie gwiazd, jakie znajdują się w tej kadrze, chyba mija się z celem, bo na dobrą sprawę Francuzi mogliby stworzyć dwie, pewnie i trzy arcymocne jedenastki. Nie będzie natomiast wielką kontrowersją stwierdzenie, że pierwsze skrzypce grać powinni tacy piłkarze jak Kylian Mbappe, Ousmane Dembele czy Michael Olise. Taki tercet jest w roznieść w pył każdego rywala. Zwłaszcza, jeśli za drużynę odpowiada tak jakościowy selekcjoner jak Didier Deschamps, prowadzący francuską kadrę od 2012 roku.
TUTAJ znajdziesz wszystkie artykuły z cyklu, w którym oceniamy siłę poszczególnych uczestników MŚ 2026. Grupa po grupa, drużyna po drużynie.