Gigant wykłada wielką kasę za... świeżaka. "Świat oszalał"

Gigant wykłada wielką kasę za... świeżaka. "Świat oszalał"
PSNEWZ/SIPA / pressfocus
Paweł - Grabowski
Paweł GrabowskiDzisiaj · 08:00
Liverpool w tym sezonie mocno przecieka w obronie, a jego fundamenty, takie jak Virgil Van Dijk czy Ibrahima Konate, powoli zmierzają do końca cyklu na Anfield. Nowym szefem obrony ma zostać Jérémy Jacquet, za którego “The Reds” zapłacili 62 mln funtów. Rennes znowu pobiło swój transferowy rekord, dostając więcej pieniędzy niż za Jeremiego Doku, Desire Doue i Ousmane’a Dembele. Z drugiej strony Christopher Dugarry, czyli mistrz świata z 1998 roku mówi wprost: “To jest frajerstwo”.
Czas w piłce zasuwa jak scrollowanie TikToka o drugiej w nocy. Jacquet jeszcze w październiku opowiadał w L’Equipe, że jego idolem jest Virgil van Dijk, a już w styczniu podpisał umowę z Anglikami. Teraz media z automatu wrzucają go w buty Holendra. Van Dijk ma umowę do 2027 roku i to normalne, że w wieku 35 lat będzie kończyła się jego era. Już za chwilę wygasną też kontrakty Ibrahimy Konate i Andy’ego Robertsona, a do tego niepewna jest sytuacja Joe Gomeza. To dlatego “The Reds” po cichu w ciągu ostatniego pół roku pozyskali pięciu obrońców poniżej 21. roku życia. Żaden nie wywołał jednak takiego poruszenia jak Jacquet.
Dalsza część tekstu pod wideo

Budowanie od nowa

Fanom Premier League na razie niewiele mówią nazwiska Ifenyiego Ndukwe (transfer z Austrii Wiedeń) czy Mor Talla Ndiaye (akademia w Senegalu). Latem więcej mówiło się o 19-letnim Giovannim Leonim kupionym z Parmy, ale Włoch szybko zerwał więzadła i dopiero teraz wraca do zdrowia. To te nazwiska razem z Jacquetem mają za jakiś czas tworzyć obronę “The Reds”. Dyrektor Richard Hughes te klocki układa po cichu - daleko od letniego jazgotu, kiedy media skupiały się na wielkich transferach Isaka, Wirtza, czy Ekitike. 20-letni Jacquet zburzył tę ciszę, bo na starcie wskoczył do pierwszej dziesiątki najdroższych transakcji w historii klubu. Żeby było ciekawiej - chłopak nie ma nawet 40 meczów w Ligue 1.
To dlatego Christopher Dugarry we francuskim radiu RMC nazwał Anglików “frajerami”.
- Piłka nożna oszalała. Ten chłopak jest surowy i niedoświadczony - tłumaczył mistrz świata z 1998 roku. Duża łatka cenowa dodatkowo narzuca presję na młodych piłkarzy, a przykłady Leny’ego Yoro w Manchesterze United czy Abdukodira Chusanova pokazują, że nie jest łatwo tak od razu jej sprostać. Z drugiej strony William Saliba też miał trudne początki w Arsenalu. Musiał przejść przez trzy wypożyczenia, by potem stać się topowym obrońcą świata. Dla Jacqueta piłkarz “Kanonierów” jest kolejnym wzorem. Obaj pochodzą z podparyskiego Bondy. Różni ich jednak to, że Saliba w 2019 roku kosztował sześć razy mniej.

Żyła złota

Liverpool przede wszystkim zapłacił za to, by ubiec konkurencję. O Francuza mocno pytała już Chelsea. Jacquet dobrze wpisuje się w profil zawodnika, którego dzisiaj poszukują najlepsze kluby świata. Jest atletyczny, szybki, ma najwyższy procent wygranych pojedynków w Ligue 1, a do tego umie precyzyjnie rozgrywać. Rennes szczyci się tym, że wychowało zdobywcę Złotej Piłki. Ma na koncie wypuszczanie w świat perełki jak Eduardo Camavinga, więc to naturalne, że przy transferze Jacqueta też nie spuścili z ceny. Liverpool podpisał umowę z 20-latkiem już teraz, ale transakcja wejdzie w życie dopiero latem. W ten sposób Anglicy będą mogli rozliczyć to w kolejnym roku budżetowym.
Jacquet to zawodnik z tej samej generacji, co Desire Doue (dziś PSG), Mathys Tel (Tottenham) czy Jeanuel Belocian (Bayer Leverkusen). Każdy z nich szybciej został rzucony na głęboką wodę. Jacquet jeszcze dwa lata temu sam poprosił o wypożyczenie do drugoligowego Clermont, bo chciał zdobywać minuty i doświadczenie. Wcześniej został wicemistrzem Europy do lat 19. Był podstawowym graczem w każdym roczniku kadry, choć miewał swoje zapaści, kiedy w rok urósł ponad 10 centymetrów. Przeszedł transformację tak gwałtowną, że zaczęły nękać go kontuzje.
- Kiedy wrócił, chciał pochłonąć całą ligę. Zawodnicy po takich trudnościach w młodym wieku, potem bardziej doceniają piłkę. Jeremy ma topową mentalność - opowiadał jego trener Laurent Viaud w rozmowie z L’Equipe.

Błyskawiczny progres

Co ciekawe, na początku kariery Jacquet grał jako defensywny pomocnik, jego idolem był Paul Pogba, a młody Francuz z racji postury wykazywał podobne cechy. Dopiero w Rennes zrobiono z niego środkowego obrońcę. Laurent Viaud, który kiedyś był też skautem Liverpoolu w czasach Rafy Beniteza, opowiadał, że obrońca Rennes to niemal kopia Van Dijka, z tą różnicą, że może być od niego szybszy. Fakt, że tak długo grał w środku pola, poprawił jego widzenie peryferyjne i szybkość reakcji. Jesienią obrońca Rennes miał najlepszy wskaźnik progresywnych podań spośród wszystkich obrońców pięciu topowych lig do 23. roku życia.
Kiedy był na wypożyczeniu w Clermont w 2024 rok, Rennes tak szybko zauważyło proces, że zapłaciło milion euro, by ściągnąć go jak najszybciej z powrotem. Trener Habib Beye od tego momentu zawsze wystawiał go w podstawowym składzie, a w początkowym okresie zespół z Jacquetem nie stracił gola przez ponad 300 minut.
- Ostatnio szczerze mu wyznałem: ja w twoim wieku nie byłem na takim poziomie. Jesteś wyjątkowy - powiedział Lilian Brassier, obrońca Rennes. Klub z Bretanii zwykle gra trójką obrońców, Jacquet operuje z prawej strony. Kiedy widzi wolny korytarz, od razu podłącza się do ofensywy i wspomaga operującego po tej stronie w Rennes Przemka Frankowskiego.

Złota akademia

Historia Jacqueta to opowieść o tym, jak świetną markę i dobrą pozycję negocjacyjną mają dzisiaj francuskie talenty. Obrońca Rennes idzie tą samą przetartą już ścieżką, co Fofana, Badiashile czy Disasi, którzy też za spore pieniądze trafili do Premier League. Rennes w ostatnich czterech latach zarobiło na wychowankach 300 mln euro. Czasem wygląda to tak, jakby na siłę uparli się, że każdy kolejny talent ma przebijać transferowy rekord klubu. Klub z Bretanii ma ostatnio niezły sezon, ciągle licząc na europejskie puchary. Fakt, że ich perełka z obrony może zostać do końca lata to dodatkowy atut.
Jacqueta coraz mocniej rozważa też Didier Deschamps w kontekście reprezentacji Francji. Niewykluczone, że zadebiutuje już wiosną, a to jeszcze bardziej nakręci oczekiwania.
- Nie jesteśmy głupi. Era bez Van Dijka nadejdzie - powiedział ostatnio Arne Slot. Słowa, w jakich wypowiadał się na temat swojego nowego obrońcy, też pokazują, że przyszły sezon może być początkiem przebudowy defensywy. Formacji, która dotąd jechała na ustawieniach fabrycznych jeszcze z czasów Juergena Kloppa.

Przeczytaj również