Gigant zmienia trenera! Musi "zamienić przedszkolaki w potwory"
"Chelsea to jeden z największych klubów na świecie" - napisał Xabi Alonso po tym, gdy oficjalnie stało się jasne, że zostanie nowy menedżerem "The Blues". Teraz ma za zadanie sprawić, by na nowo stała się też wielką drużyną. Jak? Oto najważniejsze kwestie.
Mimo porażki w finale Pucharu Anglii i fatalnej końcówki sezonu ligowego (sześć porażek z rzędu), zatrudnienie Xabiego Alonso (i sprzątnięcie go sprzed nosa Liverpoolowi) wlało trochę nadziei w serca kibiców Chelsea. Wierzą oni, że amerykańscy właściciele wreszcie podjęli dobrą decyzję i że kolejny baskijski trener wzorem swoich rodaków - Artety, Iraoli czy Emery'ego - poradzi sobie w najbardziej wymagającej piłkarskiej lidze świata.
- Z moich rozmów z właścicielami i pionem sportowym wiem, że mamy te same ambicje - chcemy zbudować zespół rywalizujący regularnie na najwyższym poziomie i walczący o trofea. W tym składzie jest wielki talent i potencjał. Teraz skupmy się na ciężkiej pracy, budowaniu właściwej kultury i wygrywaniu trofeów - przekazał były trener Realu Madryt. Sam więc wyznaczył sobie cele, ale by do nich dojść, warto dobrze zacząć. Na Stamford Bridge przecież już niejeden jego poprzednik miał być trenerem na lata, a kończył znacznie szybciej.
Zbudować autorytet. Szybko
Alonso to szósty "stały" trener zatrudniony przez BlueCo od 2022 roku. Ale pierwszy, którego stanowisko oficjalnie to nie "head coach", tylko "manager". To już pokazuje, że będzie miał więcej do powiedzenia niż poprzednicy. Samo to jednak nie wystarczy, by trafić do specyficznej grupy zawodników - zbyt młodej, za szerokiej, ewidentnie rozbitej. Podważającej autorytety, czego doświadczył jego poprzednik. Kariery piłkarskie Liama Roseniora czy nawet Enzo Mareski nie mogły się jednak równać z boiskowymi sukcesami byłego piłkarza Liverpoolu, Realu i Bayernu, mistrza świata i Europy. Również jako trener odniósł niepodważalny sukces z Bayerem Leverkusen. Dla wielkich ego w Madrycie to było za mało. W Londynie będzie chciał udowodnić, że wyciągnął wnioski z tej lekcji. Z klubu płynie przekaz, że przekonał ich swoją "aurą". Szatnia za chwilę to sprawdzi.
Odzyskać zaufanie kibiców
Sam nie musi go odzyskiwać, bo kibice w większości dają mu ten kredyt, ale jego dobra praca może pomóc w odbudowaniu wiary trybun w ten klub i w tę grupę piłkarzy. Gdy na Discordzie zapytałem polskich kibiców Chelsea o pierwsze cele stawiane przed nowym trenerem, pisali o "oczyszczeniu stajni Augiasza", "zbudowaniu mentalności zwycięzców u piłkarzy o mentalności przedszkolaków", ale i o "pośredniczeniu w naprawieniu relacji między zarządem i kibicami". Chelsea za szybko przeszła drogę od "londyńskiego Realu" za czasów Romana Abramowicza do niebudzącej zaufania amerykańskiej korporacji, dla której wynik na boisku jest drugorzędny dopóki kasa się zgadza. Zdaje się, że sami zawodnicy, którzy podpisali z nią długoletnie kontrakty, nie do końca w nią wierzą. Alonso musi sprawić, by wszyscy z wiarą zaczęli od nowa.
Mieć wpływ na transfery
Budowa autorytetu zacznie się w gabinetach. Hiszpan i jego sztab muszą wiedzieć, kogo potrzebują i muszą umieć wpłynąć na rozbudowany zespół dyrektorów sportowych (Paul Winstanley i Laurence Stewart + Joe Shields i Sam Jewell). Zamiast "inwestowania" w kolejnych młodych zawodników z potencjałem sprzedażowym, potrzeba wzmocnień na tu i teraz. Ten sezon pokazał, że drużynie brakuje liderów.
Lepszy bramkarz, solidny środkowy obrońca, skrzydłowi wyższej klasy (pamiętając, że dojdzie Geovany Quenda ze Sportingu) i lepsze wsparcie dla Joao Pedro w ataku - to wydają się priorytety. Niby niedużo, ale w obecnej piłce na czterech takich piłkarzy z topu możesz luźno wydać 200 milionów funtów. Czy Chelsea bez europejskich pucharów i z rekordowymi stratami będzie mogła sobie na to pozwolić?
Nie obędzie się bez umiejętnych sprzedaży. Kibice najchętniej pozbyliby się połowy kadry, ale po takim sezonie, w większości z długimi kontraktami, nie będzie to proste. Im szybciej zaczną, tym lepiej.
Poprawić dyscyplinę i skuteczność
Dużo czytamy, że celem Alonso jest zrobienie z zawodników Chelsea "mentalnych potworów". To nie tylko kiepsko się tłumaczy na polski, ale też brzmi dość abstrakcyjnie. Niech zacznie od podstaw - "The Blues" w tym sezonie zobaczyli aż siedem czerwonych kartek (najwięcej w lidze) i 83 żółte (trzeci najgorszy wynik). Wiele z tych napomnień wynikało z braku dyscypliny, nie były to faule taktyczne czy w walce o piłkę. Zresztą, przypadek Enzo pokazał, że poza boiskiem też są problemy z profesjonalną postawą.
Z przodu brakowało skuteczności - wyższe xG od Chelsea w tym sezonie wykreował tylko Manchester City. Jednocześnie zespół Mareski, Roseniora i McFarlane'a strzelił aż o 10 goli mniej (55) niż teoretycznie powinien (65,02 xG). Tylko Joao Pedro zdobył więcej niż 10 bramek. W ogóle Brazylijczyk był w tym sezonie najważniejszym ofensywnym piłkarzem, bo do 15 trafień dołożył osiem asyst. Niestety, Jamie Gittens, Alejandro Garnacho czy Liam Delap nie byli choćby w połowie tak udanymi transferami.
Popracować też trzeba nad defensywnymi i ofensywnymi stałymi fragmentami gry - pod względem xG z rzutów wolnych i rożnych Chelsea jest 10. w lidze, a pod względem xGA - 15.
Dopasować taktykę do piłkarzy
Pomimo wszystkich wypisanych powyżej problemów, ten zespół nadal ma duży potencjał. Mówimy o zwycięzcach Klubowych Mistrzostw Świata z ostatniego lata. Problemy zaczęły się tak naprawdę wraz z odejściem Mareski. Obronę można budować wokół Reece'a Jamesa (jeśli uniknie kolejnych kontuzji), Levi Colwilla i Marca Cucurelli. Potrzeba tak naprawdę jeszcze jednego stopera, lepszego niż Wesley Fofana czy Tosin Adarabioyo. W osobach Enzo Fernandeza, Moisesa Caicedo i Cole'a Palmera "The Blues" mają trzech elitarnych pomocników, choć zadaniem Alonso będzie odblokowanie Anglika. Problemy robią się na bokach - czy będzie to wyjściowe ustawienie z wahadłowymi jak w Bayerze Leverkusen, czy z czwórką z tyłu jak w Realu. Ostatnie tygodnie pokazały, że drużyna może grać w obu systemach, ale w obu brakuje jakości na skrzydłach. Być może w roli wahadłowego w przyszłym sezonie odnajdzie się Pedro Neto..?
Najważniejsze, że fundamenty wizji futbolu u Alonso - wysoki pressing, dążenie do kontroli i gry krótkimi podaniami - działały już z tą grupą graczy za czasów Mareski. Wystarczy do tego wrócić. I szybko się nie zrażać. Proste, prawda?